Krople do nosa niczym narkotyk! Czym jest katar polekowy?

Lipcowa sobota. Nocny dyżur, tuż po drugiej. Do apteki wchodzi lekko zaspany, na oko czterdziestoletni mężczyzna.

- Dobry wieczór – witam się z nim wychodząc z gabinetu, w którym zajmuję się papierkową robotą.
- Dobry wieczór – odpowiada - poproszę dwa opakowania kropli Xylomethazolin dla dorosłych.
- Dwa opakowania? – próbuję się upewnić. – Ale wie Pan, że takie leki stosuje się maksymalnie do pięciu dni, prawda? Powyżej tego zaczynają szkodzić.
- Tak, wiem… – odpowiada lekko zrezygnowany – Ale ja już nic nie będę mówił, żeby nie denerwować siebie i Pani.
Wyraźnie widzę, że jest lekko zirytowany i nie chce rozmawiać. W końcu cicho się odzywa:
- Moja żona stosuje je już od ponad roku na ten swój katar… Dla mnie to już jakieś chore uzależnienie, ale weźmie Pani jej to wytłumaczy…

W ten sposób wywiązała się między nami rozmowa o jego żonie i jej wiecznie cieknącym nosie. Okazało się, że zaczęła stosować je, jak większość osób, podczas typowego przeziębienia. A że choróbsko przyczepiło się wówczas na dłuższy okres czasu to i krople były stosowane dłużej niż zalecany okres bezpieczeństwa. Od tamtej pory nie może pozbyć się uczucia zatkanego nosa – pomagają jedynie krople do nosa, które z czasem zaczęła stosować w coraz większych i większych dawkach. A nos dokucza jej do tego stopnia, że potrafi zerwać swojego męża w środku sobotniej nocy i wysłać go do apteki po Xylomethazolin, gdyż nie da rady w nocy oddychać właśnie z jego powodu…

Czym jest katar polekowy? Wiele osób o nim słyszało. Jeszcze więcej wie, że krople do nosa przywyczajają. Ale do jakiego stopnia? Jakie są jego przyczyny i jak skutecznie z nim walczyć? Dzisiaj kilka słów o tym, jak to jeden z najpopularniejszych preparatów OTC może uzależnić niczym narkotyk…

 

Może zacznijmy od tego, jak w ogóle powstaje katar.

Czasami jednak funcjonowanie naszej „wewnętrznej” miotły zostaje zakłócone – mogą to zrobić chociażby wirusy, bakterie, alergeny czy takie czynniki drażniące jak dym papierosowy, rozpuszczalniki czy kurzW warunkach fizjologicznych, czyli kiedy nie imają się nas żadne choróbska, na powierzchni błony śluzowej naszego nosa występują tzw. komórki rzęskowe – swoim wyglądem przypominają one małe włosy, od których odchodzą jeszcze mniejsze i mniejsze włoski. Są one ułożone tak gęsto, że tworzą pewnego rodzaju „miotłę”, która świetnie oczyszcza nasz nos z wszelkich zanieczyszczeń, pyłków i drobnoustrojów. Nie robi jednak tego „na sucho”. Nasza wewnętrznosowa „sprzątaczka” zanurzona jest w cienkiej warstwie śluzu produkowanej przez tzw. komórki kubkowe. Cała ta struktura, właśnie dzięki swojej budowie, świetnie sprawdza się w swoich zadaniach. Wastwa śluzowa pełni rolę taką samą jak popularne lepy na muchy – większość drobnoustrojów i zanieczyszczeń przykleja sie do niej dzięki „turbulencjom” powietrza występującym w naszym nosie. Komórki rzęskowe wszystko wymiatają, a optymalna gęstość śluzu pozwala na ich pracę, przy jednoczesnym zachowaniu „lepiących” właściwości.

Czasami jednak funcjonowanie naszej „wewnętrznej” miotły zostaje zakłócone – mogą to zrobić chociażby wirusy (w miażdżącej części przypadków), bakterie (o wiele rzadziej), alergeny (powstaje w ten sposób tzw. alergiczny nieżyt nosa) czy takie czynniki drażniące jak dym papierosowy, rozpuszczalniki czy kurz. Powstaje wówczas stan zapalny, który upośledza funkcjonowanie całego aparatu śluzowo-rzęskowego – rzęski zostają unieruchomione, przez co nie mogą pełnić swoich funkcji. Naczynia krwionośne błony śluzowej ulegają rozszerzeniu, aby szybciej i skuteczniej dostarczyć do błony śluzowej nosa odpowiednie ilości „wojsk” – to właśnie komórki układu odpornościowego odpowiedzialne są za zniszczenie „wroga”, czyli czynnika, który zapoczątkował stan zapalny. Naczynia krwionośne dodatkowo zwiększają swoją przepuszczalność, a komórki kubkowe produkują zwiększone ilości śluzu – nie robią tego jednak po to, aby uprzykrzyć nam życie, ale po to, aby usunąć z naszego organizmu chorobotwórcze  organizmy – ma odpowiadać za to głównie kichania i paradoksalnie, cieknący nos.

chusteczki_blogŹródło: peterp / Foter.com / CC BY

W ten właśnie sposób powstaje jedno z najbardziej „uciażliwych” schorzeń znanych ludzkości, czyli katar :) „Napuchnięty” nos, wydobywająca się z niego wydzielina i poczucie ogólnego rozbicia to według wielu osób najgorszy objaw przeziębienia. Co wtedy robi Kowalski? Sięga oczywiście po krople do nosa! Nie zawsze jest to dobre rozwiązanie, bo katar może powstawać z różnych przyczyn, w związku z tym leczy się go różnymi lekami. Nie jest to jednak temat na dzisiejszą dyskusję.

 

„Krople proszę stosować maksymalnie trzy do pięciu dni, dobrze?”

Przewlekłe stosowanie (czyli w przypadku kropli do nosa – już powyżej 5 dni!) kropli na katar powoduje swoiste „przyzwyczajenie” się naszego nosa.Zapewne słyszał to niejeden z Was :) Niestety nie jest to pusty frazes, a bardzo ważne ostrzeżenie. Większość leków stosowanych w leczeniu kataru zawiera w swoim składzie ksylometazolinę lub oksymetazolinę – substancje, które podane miejscowo na błonę śluzową nosa powodują obkurczenie jej naczyń krwionośnych. Powoduje to zmniejszenie obrzęku śluzówki nosa, redukcji ulega również ilość wydzielanego śluzu, dzięki czemu przestaje nam „ciec z nosa”. Efektem tego jest ułatwione oddychanie i możliwość odstawienia chusteczek higienicznych przynajmniej na kilka godzin. Chciałoby się powiedzieć, że jest to sytuacja idealna. Katar o charakterze wirusowym (czyli najpopularniejszy, przeziębieniowy) w dużej części przypadków ma charakter samoograniczający (w końcu „katar leczony trwa tydzień, a nieleczony – siedem dnia”) – póki nie minie można podratować się kroplami do nosa. I faktycznie, są to środki idealne dla większości z nas i pozwalają wielu osobom przetrwać trudy choroby przeziębieniowej.

Sytuacja ma się zdecydowanie gorzej, gdy z jakiegoś powodu nasz katar się przedłuża – albo są to alergie, albo krzywe przegrody nosowe, albo po prostu wybitne „uparte” przeziebienie. Niestety, ale przewlekłe stosowanie (czyli w przypadku kropli do nosa – już powyżej 5 dni!) kropli na katar powoduje swoiste „przyzwyczajenie” się naszego nosa – po ich odstawieniu katar powraca ze zdwojoną siłą. Pojawia się bohater naszego wpisu, czyli katar polekowy. Jest to tzw. „efekt z odbicia” – nasz organizm odpowiada na coś, co wcześniej na niego wpływało. Jeżeli my wcześniej wpływaliśmy na niego poprzez krople obkurczające, on odpowie nam w drugą stronę, aby zachować równowagę.

 

Dlaczego krople do nosa powodują katar polekowy?

W błonie śluzowej naszego nosa występują dwa rodzaje receptorów (czyli „cząstek”, z którymi łączy się lek – dzięki takiemu połączeniu jest on w stanie działać) – tzw. receptor alfa-1 oraz receptor beta-2. W skrócie można powiedzieć, że receptory alfa-1 odpowiadają za skurcz naczyń krwionośnych (dzięki czemu łatwiej nam się oddycha), natomiast beta-2 dają efekt kompletnie odwrotny, gdyż ich pobudzenie daje rozszerzenie naczyń krwionośnych. Jakie ma to dla nas znaczenie? Otóż okazuje się, że ksylometazolina i oksymetazolina mają zdolność aktywowania nie tylko „dobrych” receptorów alfa, ale również „złych” receptorów beta. Początkowo przewagę zyskuję te pierwsze, dzięki czemu nasze naczynia krwionośne się obkurczają, a nam lepiej się oddycha. Póki nos nam „spuchnie” aplikujemy już kolejną porcję kropli i tak mija nam kilka zakatarzonych dni. Jednak w miarę, jak okres stosowania naszych kropli wydłuża się i wydłuża coraz bardziej do głosu zaczynają dochodzić „złe” receptory beta.

Powstaje katar polekowy – zaklęte koło „kroplowych narkomanów”. Krople do nosa zwalczające katar same w końcu stały się jego przyczyną.Niestety, ale w wyniku przewlekłego stosowania środków obkurczających nasz nos się „rozleniwia” i sam nie produkuje substancji, które przywracają nasz nos do prawidłowego stanu. Bo z drugiej strony, po co ma to robić? Nasz organizm jest tak zaprogramowany, aby wszystkie zachodzące w nim procesy przebiegały w sposób względnie ergonomiczny i energooszczędny – w związku z tym, jeżeli mamy coś, co z zewnątrz wpływa na stan naszej śluzówki to nasz organizm przestaje produkować te susbtancje (mowa tutaj o tzw. endogennych aminach katecholowych, które m.in. obkurczają naczynia krwionośne naszej śluzówki) – stajemy się w ten sposób uzależnieni od leków.

aerozol_blogŹródło: _BuBBy_ / Foter.com / CC BY

Jakby tego było mało to jeszcze nasze „dobre” receptory alfa zaczynają się stawać się coraz mniej aktywne – ciągłe podawanie kropli do nosa sprawia, że stają się coraz mniej wrażliwe na zawarte w nich substancje. Jaki jest tego skutek? Musimy stale podawać coraz większe i większe dawki, aby osiągnąć, taki efekt jak wcześniej, bo nie dość, że bodźców z wewnątrz jest mniej, to i te z zewnątrz zaczynają coraz słabiej działać.

W ten właśnie sposób powstaje katar polekowy – zaklęte koło „kroplowych narkomanów”. Krople do nosa zwalczające katar same w końcu stały się jego przyczyną. Błona śluzowa zaczyna zanikać - staje się wybitnie wysuszona, obrzęknięta, podatna na zakażenia (chorzy mają wrażenie zatkanego nosa, nie mogą oddychać), niekiedy pojawiają się strupki zaschniętej wydzieliny. Krople zaczynają działać tak słabo, że niekiedy taka osoba może zużyć nawet całą butelkę kropli w ciągu doby. Najgorsze jest jednak to ciągłe uzależnienie od kropli – ich nagłe odstawienie powoduje, że nos „puchnie” nam do tego stopnia, że ciężko jest oddychać, w szczególności w nocy. To z kolei powoduje powrót do ich stosowania, bo skoro pomogły raz to pomogą i jeszcze kolejny.

 

Czy można przerwać „kroplowy ciąg”?

Niestety, ale bez odstawienia albo chociaż ograniczenia leków zewnętrznie obkurczających śluzówkę nosa nie ma co liczyć na sukces terapeutycznyOczywiście! Niestety, nie jest to łatwe. Rozstanie się ze środkami na katar jest bardzo często tak trudne jak rzucanie palenia, ale nie jest niemożliwe. Wymaga jednak przestrzegania określonych zasad i dużo motywacji oraz silnej woli. Z początku można próbować samodzielnie rozprawić się z tym problemem za pomocą leków dostępnych bez recepty (nieskromnie powiedziawszy, sprowadziłam już w ten sposób kilka osób na „dobrą drogę” :) i to właśnie o nich będę pisała niżej. Musimy jednak pamiętać, że jeżeli one nie pomogą to nie należy tego traktować jak porażki – jedna przegrana bitwa nie oznacza od razu przegranej wojny :) Pomoże nam wówczas lekarz, który przepisze silniejsze leki (chociażby sterydy donosowe wydawane z przepisu lekarza). Grunt to się nie poddawać!

 

Pierwszy krok ku wyleczeniu – odstawienie kropli!

Tak,wiem. Łatwo powiedzieć. Niestety, ale bez odstawienia albo chociaż ograniczenia leków zewnętrznie obkurczających  śluzówkę nosa nie ma co liczyć na sukces terapeutyczny. Co jednak robić, jak stan naszego nosa wręcz domaga się leków?

W aptece znajdzie się kilka preparatów, których możemy użyć, aby odzwyczaić nasz organizm od kropli obkurczających. Oto najważniejsze z nich:

 

1. Tabletki na katar zawierające w swoim składzie pseudoefedrynę

Całe szczęście leczenie polekowego zapalenia błony śluzowej nosa nie wymaga całkowitego odstawienia wszystkich leków „przeciwkatarowych”. Sojusznikami w naszej walce mogą okazać się popularne tabletki na katar takie jak Sudafed, Acatar ActiTabs czy Cirrus. Zawierają one w swoim składzie pseudoefedrynę, której działanie opiera się o obkurczanie naczyń krwionośnych naszego nosa, dzięki czemu oddycha nam się zdecydowanie lepiej.

tabletki_blog1Źródło: xJason.Rogersx / Foter.com / CC BY

Ktoś mógłby zapytać jaki jest sens stosować leki, które działają jak krople do nosa, tyle, że wewnętrztnie. Otóż pseudoefedryna i inne substancje o podobnym działaniu (np. fenylefryna) działają głównie na „dobre” receptory alfa, w zdecydowanie mniejszym stopniu wpływając na receptory beta – efekt odbicia po zastosowaniu tych środków jest zdecydowanie mniejszy niż w przypadku miejscowo działających kropli. Wiele osób jest bardzo zadowolonych ze stosowania tych tabletek, dzięki czemu śluzówka naszego nosa jest w stanie się zregenerować, a my nadal możemy prawidłowo oddychać. Jest to zdecydowanie jeden z najskuteczniejszych sposobów na odzwyczajenie się od kropli. Pamiętajmy jednak, że nie sa to leki dla każdego – są one przeciwskazane u osób z nadciśnieniem, zaburzeniami rytmu serca, jaskrą, chorobami tarczycy i przerostem gruczołu krokowego (o pseudoefedrynie i fenylefrynie pisałam jakiś czas temu w poście o preparatach przeziębieniowych)

 

2. Hipertoniczne roztwory wody morskiej

Woda morska w postaci aerozolu robi furorę w polskich aptekach już od jakiegoś czasu, głównie wśród rodziców małych szkrabów, którym tak naprawdę niewiele można podać, gdy takiego brzdąca złapie katar. Jest ona jednak również idealna dla osób walczących z uzależnieniem od kropli.

Warto zwrócić uwagę na to, z jakim roztworem wody morskiej mamy do czynienia. Do sprzedaży dopuszczone są jej dwa rodzaje: tzw. wody morskie hipertoniczne i izotoniczne. Ale zanim do nich przejdziemy najpierw mała powtórka z fizyki :)

Wyobraźmy sobie dwa zbiorniki z wodą, w której zanurzone są różne elektrolity. A teraz połączmy je ze sobą tak, aby pomiędzy nimi występowała jedynie cienka błonka, przez którą może przechodzić woda. Pytanie brzmi w którą stronę będzie ona przechodzić? Okazuje się, że woda w roztworach o takim zestawieniu przechodzi z roztworu o niższym stężeniu (jednocześnie niższym ciśnieniu – tzw. roztwory hipotoniczne) do roztworu o stężeniu (i ciśnieniu) wyższym (roztwory hipertoniczne) – wszystko po to, aby pomiędzy tymi roztworami zasitniał stan równowagi, a ich stężenia i ciśnienia się wyrównały.

Wody morskie izotoniczne (w dużym uproszczeniu) posiadają takie same ogólne stężenie różnych elektrolitów, jak w błonie śluzowej naszego nosa. Czy woda będzie ściągana z któregoś miejsca? Nie, gdyż istnieje stan równowagi – będzie ona sobie swobodnie dryfować raz na jedną stronę, raz na drugą. W związku z tym takie wody morskie świetnie oczyszczą nasz nos z wszelkich zanieczyszczeń i zaschniętej wydzieliny oraz delikatnie ją nawilżą.

Jest ona idealna dla osób walczących z uzależnieniem od kropli.Natomiast wody morskie hipertoniczne posiadają wyższe stężenie elektrolitów niż w naszych błonach śluzowych. Woda będzie przechodziła z miejsca, w której jest jej więcej (czyli z naszych naczyń krwionośnych) do miejsca w której jest jej mniej, czyli do jamy nosowej. Ściąganie wody z naczyń krwionośnych powoduje ich obkurczenie, przez co zmniejsza się przekrwienie i obrzęk naszego nosa. Osiągamy efekt taki jak przy kroplach do nosa! I to w całkowicie fizjologiczny sposób, bez wpływu na jakiekolwiek receptory. Jest to sposób zdecydowanie bezpieczniejszy niż krople do nosa czy tabletki na katar. O tym jak bardzo są bezpiecznie niech świadczy fakt, że są one dopuszczone do stosowania u niemowląt, dzieci, kobiet w ciąży i osób starszych – nie można tego powiedzieć o wszystkich lekach na katar :)

Hipertoniczne wody morskie pomagają na uzyskanie drożności naszych przewodów nosowych do tego stopnia, że pozwalają na całkowite zrezygnowanie, a przynajmniej bardzo mocne ograniczenie innych leków. Dzięki temu błona śluzowa może się zregenerować, a nasze receptory przyzwyczaić do nowej sytuacji. Nie bez znaczenia jest również fakt, że wody morskie nawilżają również nasz nos, co ma niebagatelne znaczenie dla śluzówki, która jest wysuszona i cienka. Jeśli chodzi o wybór preparatów to jest on baaardzo szeroki. Z pewnoś0cią będzie w czym wybierać :) Dodatkowo, niemalże każdy producent ma w swojej ofercie wody zarówno izo-, jak i hipertoniczne, co jest wyraźnie oznaczone na opakowaniu.

ocean_blog1Źródło: Peggy2012CREATIVELENZ / Foter.com / CC BY

3. Środki nawilżające błony śluzowe nosa

Pisałam już wcześniej o tym, jak to „uzależniony” nos jest suchy, podrażniony i narażony na wszelkiego rodzaju zakażenia.  Aby temu zapobiec, a przede wszystkim, aby pobudzić regenerację błony śluzowej konieczne jest odpowiednie nawilżenie. Zapewnić nam je mogą chociażby takie preparaty jak:

  1. wspomniane już wody morskie – właściwości nawilżające będą wykazywały zarówno wody izo-, jak i hipertoniczne, aczkolwiek, jeżeli jesteśmy w stanie oddychać bez kropli albo jesteśmy już w końcowym okresie „odwyku” lepiej jest skupić się na wodach izoosmotycznych
  2. żele nawilżające do nosa – tutaj również wybór jest całkiem spory: Tantum Protect Nasal Spray, Pantherin, Larimax N, Alfarin. To tylko kilka przykładów, z pewnością będzie w czym wybierać :) Większość z nich jest oparta na glicerynie, kwasie hialuronowym i syntetycznych polimerach, które pozwolą za bardzo wyschnąć naszej podrażnionej śluzówce. Z pewnością na uwagę zasługuje również Nozoil, którego skład opiera się na oleju sezamowym świetnie znoszącym uczucie suchości w nosie.
  3. maści nawilżające i przyspieszające regenerację błony śluzowej nosa – może zabrzmi to nieskromnie, ale uważam, że najlepsze maści z tej kategorii robimy my, farmaceuci, w recepturze na zamówienie na podstawie starych, aptekarskich przepisów :) Biorąc jednak pod uwagę, że trzeba mieć na taką maść receptę to skupimy się na odpowiedniku ogólnodostępnym, czyli Rinopanteinie - maści zawierającej witaminę A przyspieszającą regenerację błony śluzowej, łagodzący pantenol i wyciąg z owsa, a to wszystko na tłustej wazelinie i oleju mineralnym. Idealna przede wszystkim dla osób, u których występują „strupy” i wybitnie mocno przesuszona śluzówka. Warto ją jednak stosować jako uzupełnienie, gdyż z racji swojej konsystencji początkowo (gdy nadal walczymy z zatkanym nosem) utrudniać oddychanie.

4. Sól fizjologiczna do przepłukiwania

Sól fizjologiczna dostępna jest w małych, pieciomililitrowych fiolkach i w takiej postaci idealnie nadaje się do przepłukiwania naszego zatkanego nosa. Jej działanie oczyszczająco-nawilżające jest w pewnym stopniu zbliżone do działania izotonicznych wód morskich.

To byłoby tyle, jeśli chodzi o preparaty dostępne bez recepty, których możemy użyć w walce z katarem polekowym. Jeszcze tylko kilka pytań, które często zadają mi osoby walczące z tym schorzeniem. O czym powinniśmy pamiętać?

Facebook0Google+6Twitter0Email

81 komentarzy o: “Krople do nosa niczym narkotyk! Czym jest katar polekowy?

  1. Jesli chodzi o moje doswiadczenie z kroplami do nosa to po nich mam drugi raz w zyciu katar polekowy. Oczywiscie jak sie przeziebie, slaba jestem jak mucha i jeszcze do tego katar to oczywiscie wiadomo, pierwsza rzecz jaka robie to ide do apteki po kropelki (rano musze byc wyspana bo do pracy….). Obecnie katar juz mam drugi tydzien. Dzisiaj pierwsza noc bez kropli (zwielam sobie cos na spanie- moze pomoze ;-)) . Za pierwszym razem nie bylam tak przygotowana jak teraz. Mam izotoniczny roztwor wody morskiej i zel Tantum Protect.
    Wiem jedno… im dluzej bede zwlekac z odstawieniem tym bedzie gorzej. Nie wiem jak niektorzy moga stosowac krople przez rok jak w podanym przykladzie. Ja bym chyba psychicznie juz tego nie mogla wytrzymac.
    W ogole to ja tego nie bylam swiadoma, ze jest cos takiego jak katar polekowy. Wiedzialam, ze mozna tylko pare dni stosowac krople ale nigdy nie wiedzialam dlaczego. Nigdy mnie medycyna nie pociagala ale wkoncu po 32 latach zycia sie dowiedzialam. No coz lepiej pozno niz wcale ;-)

    • Przykład z postu był jeszcze „delikatny” :) Moją aptekę odwiedza co najmniej kilka osób leczących się kroplami po kilka miesięcy, a nawet lat (rekordzista zapuszcza Otrivin aerozol od 3 (słownie: trzech) LAT!!!). A co z pozostałymi aptekami? Tutaj trzy osoby, tam dwie i okazuje się, że katar polekowy to naprawdę duży problem.
      Grunt, że Pani wie, o co chodzi i próbuje się jakoś w tej kwestii zabezpieczać. Woda morska i Tantum Protect to bardzo dobry pomysł. Myślę, że śluzówka nosa będzie Pani wdzięczna:)
      A myślała Pani o tabletkach na katar? Trzeba je brać zdecydowanie dłużej, aby dorobić się zmian w śluzówce, a działają równie dobrze co krople:) Zakładając oczywiście, że nie ma żadnych przeciwwskazań do ich stosowania.
      Niezależnie jednak od tego – powodzenia! Nie dajmy się katarowi:) Najgorsze są pierwsze dwa dni:)

  2. Zaczelam od tabletek. Nazywaja sie SINUS & ALLERGY PE. Meczace jest jednak to ze nalezy je brac co 4 godziny. Sa bardzo skuteczne, efekty natychmiastowe. Mam alergie wiec ten lek dziala na zatoki i alergie. Ibuprom zatoki bralam ale jednak te sa zdecydowanie lepsze dla mnie.
    Nie moge narzekac ze choruje ale problem z katarem mam bardzo czesto zwlaszcza podczas zimy.
    Dziekuje za rady i pozdrawiam

  3. Bardzo Pani dziękuję za ten artykuł! Przeszukałam cały internet i nie znalazłam równie rzetelnego kompendium wiedzy na temat uzależnienia od kropel. Ja miałam ten problem w 2011, wtedy nawet nie zdawałam sobie sprawy że istnieje coś takiego, dopiero laryngolog do której trafiłam mnie oświeciła i zapisała krople na receptę, których nazwy sobie nie mogę przypomnieć. I udało mi się wyjść z tego aż do dziś :) W święta miałam uporczywy katar i sięgnęłam po Nasivin Soft 0,025%, początkowo wydawało mi się że mam nad tym kontrolę… Najpierw zakrapiałam raz dziennie, potem dwa, aż się nie obejrzałam i minął miesiąc a ja używam Afrin x 2 dziennie… Wczoraj stwierdziłam że rzucam krople :), jakoś zasnęłam, obudziłam się w środku nocy z zatkanym kompletnie nosem, a rano – zatkany nos, ból zatok, ból głowy, suche usta, i ogólne przymulenie… Dzięki Pani wiem że z wodą morską hipertoniczną sobie poradzę, może bez wizyty u laryngologa :)
    Pozdrawiam i dziękuję!

    • Witam,w zeszłym tygodniu natknęłam się przypadkowo na pani artykuł i dziś oddycham pełną piersią!!! Od 3 lat używałam xylogelu 0,1%.To była niekończąca się historia.Zatkany nos i krople i tak w kółko!! Przerobiłam wszystkie leki na alergie,zatoki i sama już nie wiem co.Aż przypadkiem przeczytałam w/w i od razu przystąpiłam do działania.Na drugi dzień już odstawiłam krople wspomagając się wodą i morską i,tabletkami na katar i maścią nawilżającą.Czwartego dnia(czyli dziś) nie potrzebuję już tabletek a tym bardziej XYLOGELU! To rewelacyjne uczucie!Serdecznie dziękuję za pomoc bo odzyskałam nos i sporo gotówki (ok. 50zł. miesięcznie).Serdecznie dziękuję za pomoc i zachęcam wszystkich uzależnionych do skorzystania.Nie taki diabeł straszny jak go malują!!! Powodzenia!!!

      • O matko mam to samo co Pani dwa lata z xylogelem! Bez nich zatkany nos i strach ze nie mam ich przy sobie to koszmar! W poniedzialek ide do apteki po wode morska i masc do nosa! Niestety mam problemy z tarczycą i tabletki na katar odpadają ale musi mi sie udac!!

  4. Bardzo ciekawy artykuł.
    Uzywam kropli xylometazolin 0,1 % już 25 lat. W chwili obecnej jestem jedną nogą na odwyku. Mam przepisane krople ze sterydami nasonex + woda morska w spreyu+zatoxin+ plus krople sudafed .
    Po pierwszym dniu nie wytrzymałam i sudafed zwiększyłam do max 3 razy na dobę.
    Po przeczytaniu artykułu podejmę wyzwanie. W maju czeka mnie korekta przegrody nosa mam nadzieję do tego czasu opanować problem.
    Dotychczas zatkany nos , doprowadzałmnie do „szału” mam wrażenie że się duszę i nie umiem oddychać ustami.
    Wiem że będzie Bardzo trudno. Ale zrobię to dla siebie.
    Jeszcze raz dziękuję za artykuł -nie miałam takiej wiedzy. Teraz będzie mi łatwiej

  5. Bardzo przydatny artykuł. Ja biorę krople od około 15 roku życia, a mam 23. Oczywiście z przerwami, były miesiące całe, w których nie stosowałam ich w ogóle… Jestem alergiczką, ciągły ból gardła, ciągły katar, zatkany nos, kichanie po 20 razy rano, wieczorem.
    Postanowiłam dzisiaj, że nigdy więcej kropli.
    Zaopatrzę się w hipertoniczną wodę morską i jakieś preparaty na odbudowę śluzówki – całe szczęście używałam ostatnio lepszych kropli, które nawilżały śluzówkę, więc nie mam suchości, krwawienia, strupków itp.
    Oby się udało jak najszybciej, bo nie mogę spać w nocy…
    Koniec z tym badziewiem!

    • Powodzenia w walce!
      A może dobrą alternatywą byłyby aerozole donosowe typowo przeciwalergiczne? Pisze Pani, że jest Pani alergiczką – obecnie w sprzedaży jest całkiem sporo preparatów na substancjach przeciwalergicznych np. Allergodil, Cromohexal, Otrivin Allergy…

  6. Jak uda mi się wygrać z kroplami, to udam się do mądrego alergologa – co będzie niełatwe w moim mieście niestety.
    Kupiłam żel odbudowujący do nosa i wodę morską hipertoniczną. W ciągu dnia jest znośnie, najgorzej w nocy, jak się położę, wtedy nos się zatyka… Ale są momenty, że odtyka mi się chociaż jedna dziurka i jakoś śpię.

  7. Wygrałam z kroplami! Dwa tygodnie bez i nie potrzebuję ich wogóle, mam wodę morską, żel nawilżający do nosa i w nocy oddycham swobodnie! Przestałam kichać, zaczynam lepiej czuć zapachy i smaki! Dziekuję za artykuł, bardzo pomocny. :-) Powodzenia wszystkim zatkanym noskom!

  8. Bardzo ciekawy artykuł.Byłem uzależniony od Otrivinu przez 2 lata,ale postanowiłem,że dość tego.Ostatni raz użyłem kropli 5 marca.Od tego czasu zmagam się cały czas z katarem polekowym,miewam dni lepsze i gorsze.Używam hipertonicznej wody morskiej i leku sterydowego Avamys.Dodatkowo jestem alergikiem uczulonym na pyłki traw i drzew.Sterydoterapię Avamysem rozpocząłem zaraz po odstawieniu kropli około 10 marca,jednakże jak do tej pory nie jestem zbyt zadowolony z efektów.Pracuję za granicą,nie byłem do tej pory u laryngologa,lek Avamys przepisał mi wcześniej alergolog w związku z alergią.W maju wybieram się do Polski i już umówiłem wizytę u laryngologa.Mam pytanie – nie wspomniała Pani o tym ile czasu maksymalnie może trwać katar polekowy?Obawiam się,że w moim przypadku trwa to już zbyt długo.W miarę możliwości proszę o odpowiedź.Dziękuję,pozdrawiam.

    • Tak naprawdę nie ma ustalonych „norm” tego, jak długo trwa wychodzenie z kataru polekowego. Wszystko jest uzależnione od stopnia zniszczenia śluzówki i od zmian, które zaszły w jej obrębie. U Pana problem jest o tyle poważny, że na katar polekowy nakłada się dodatkowo uczulenie na pyłki, które jest najprawdopodobniej przyczyną alergicznego nieżytu nosa. Wówczas leczyć trzeba tak naprawdę dwie choroby, a to już może potrać odrobinę dłużej niż „standardowo”…

      • Bardzo dziękuję za odpowiedź.Chyba zaczyna powoli regenerować mi się śluzówka,bo po raz pierwszy od dobrych kilku tygodni nie czuję już takiej dużej suchości w nosie jak wcześniej.Pojawiła się wydzielina,wnętrze nosa mam bardziej wilgotne.Póki co momentami odczuwam jeszcze uciążliwe uczucie zatykania nosa,ale jest już trochę lepiej.Gdzieś doczytałem,że za te zatykanie nosa odpowiedzialne są komórki zapalne,które wciąż migrują z chorej na zdrową tkankę i dlatego choroba trwa dosyć długo.Przestraszyłem się trochę,że to mogą być zmiany całkowicie nieodwracalne,ale . . . przecież nic nie trwa wiecznie,a katar polekowy nie zalicza się raczej do chorób nieuleczalnych.Jeszcze raz dzięki za odp. i za tak bardzo w tej chwili przydatną mi wiedzę,którą można zaczerpnąć z Pani artykułu.

  9. Zacząłem wczoraj moją walkę z kroplami. Pierwsza noc to jakaś masakra. Jestem alergikiem i ciągłe nawroty kolidowały mi z życiem, a zyrtec niestety nie był mi w stanie pomóc to zacząłem się posiłkować kroplami i tak ani się obejrzałem a kończyłem 4 buteleczkę i zaczął się 3 miesiąc…

    Byłem wczoraj w aptece Pani farmaceutka dała mi dinemar i patherin i walczę. Nos nie daje się wydmuchać i uczę się oddychać przez usta. Zapisałem się do laryngologa ale wizytę mam dopiero po 20 maja.

    • Janek przede wszystkim musisz odstawić krople, im dłużej będziesz ich używał tym gorzej będziesz się czuł,wiem co mówię stosowałem krople do nosa niemal bez przerwy przez dwa lata.Na początku dobrze działały,szybko udrażniały nos,później skuteczność kropli znacznie spadła,używałem jednej buteleczki Otrivinu na tydzień i było coraz gorzej,zanikła mi całkowicie wydzielina nosowa,nos stał się w środku baaardzo wysuszony,śluzówka spuchnięta.Tak jak pisałem wcześniej 5 marca ostatni raz użyłem kropli i było fatalnie.Dziś czuję się dużo lepiej,czasami nos mi się przytyka,ale po jakimś czasie czuję tak jagby napływ wydzieliny i nos sam się odtyka.To oznacza,że wszystkie funkcje nosa powracają do normalnego stanu i śluzówka się regeneruje.Pomógł mi Avamys i tabletki na alergię z loratadyną Flonidan.A propos alergii też kiedyś używałem tabletek Zyrtec i nie pomagały mi wogóle,dopiero tabletki z loratadyną na mnie zadziałały.Myślę,że po 3 miesiącach używania kropli nie zaszły u Ciebie jeszcze tak duże szkody jak u mnie po 2 latach,dlatego bezwzględnie zaprzestań używania kropel.Moje rady to także dużo wypoczynku,ograniczenie stresu,który jak się okazuje równiez może powodować zatykanie się nosa,zero alkoholu ,który rozszerza naczynia krwionośne,przepłukiwanie nosa wodą morską w moim przypadku również okazało się nieco pomocne.Skuteczne mogą być również tabletki Cirrus – to jest mieszanka leków przeciwalergicznych z pseudoefedryną,która obkurcza naczynia krwionośne w nosie i dzięki temu nos staje się udrożniony.Tabletki te są dostępne bez recepty.Napisz za jakiś czas co powiedział Ci lekarz i jak u Ciebie przebiega leczenie.Wytrwałości i Zdrowia życzę.Pozdrawiam.

      • Mam pytanie jak czuł się Pan po zażywaniu Flonidanu? Ja biorę go już 11 dzień i mam wrażenie, że mam większy katar niż miałam. Brałam jeszcze Fanipos ,ale musiałam go odstawić z powodu krwawienia. Czuje ,że u mnie powrót do normalnego życia jednak trochę potrwa mimo, że krople odstawiłam juz pod koniec stycznia. Z góry dzięki za informacje.

  10. Byłam uzależniona od leku xyrogel od 9 lat, zaczęło się niewinnie od głupiego przeziębienia… a potem już więcej i więcej. jakieś 2 miesiące temu zaczęło mi się coś dziwnego dziać z organizmem, miałam przyspieszone tętno i w nosie mi dziwne reakcje zachodziły, nie potrafię nawet tego opisać. Byłam 2 razy u laryngologa, to za pierwszym razem powiedział, ze to zapalenie zatok, a za drugim, że skutki uboczne używania kropel. Moje objawy to odetkany nos (co jest dziwne, bo każdy co używał tego świństwa skarży się, że ma zatkany) zatkane uszy i ból oczów. Czy to normalne ?? proszę o poradę. Teraz zażywam tabletki Flonidan i krople do nosa Nasometin. Proszę mi jeszcze powiedzieć, czy mogę stracić wzrok jeśli mnie bolą oczy ?? bo strasznie mnie to stresuje.
    Proszę o odpowiedź na wszystkiemoje pytania, będę spokojniejsza .

    • Witam!
      Przebieg pani choroby jest zdecydowanie niestandardowy. Niestety niestandardowy nie oznacza, że niemożliwy. Przyspieszone tętno może być efektem stosowania kropli do nosa. W skład Xylogelu wchodzi ksylometazolina, czyli substancja pobudzająca w naszym organizmie tzw. receptory alfa-adrenergiczne – skutkiem ich pobudzenia jest zwiększenie aktywności układu nerwowego i sercowo-naczyniowego. Innymi słowy – jest ona w stanie wywołać podniesienie ciśnienia tętniczego krwi, wzrost tętna i kołatanie serca. Nie jest to najczęstsze i typowe działanie niepożądane, ale pamiętajmy, że co innego standardowe stosowanie, a co innego stosowanie kropli w większych ilościach przez dłuższy okres czasu.

      Co do zatkanych uszu i bolących oczu – one również mogą być one wynikiem stosowania kropli do nosa. Uszy, nos oraz oczy mają (wbrew pozorom) wspólne połączenia. Ucho z górną ścianą gardła łączy tzw. trąbka Eustachiusza, natomiast oko z nosem tzw. przewód nosowo-łzowy. Ból oka może wynikać z dwóch przyczyn: może być to zwiększenie ciśnienia śródgałkowego (czyli ciśnienia w oku) na skutek działania substancji leczniczego lub na skutek zaburzenia wytwarzania łez przez gruczoł łzowy. Tę drugą opcję jedynie podejrzewam, gdyż osobiście nie spotkałam się z takim działaniem niepożądanym – wierzę jednak zaburzenie funkcjonowania błon śluzowych w tamtych okolicach może wpływać na pracę tego gruczołu, co w konsekwencji może dawać przesuszenie gałki ocznej i niewielki ból. Zwiększenie ciśnienia śródgałkowego jest z kolei „typowym” działaniem niepożądanym, które notabene wyklucza stosowanie tych preparatów u osób z jaskrą (chorobą, podczas której ciśnienie w oku jest za duże). Są to jednak tylko moje sugestie, z pewnością przydałaby się konsultacja okulistyczna i dokładne badania.

  11. Dziękuję za odpowiedź na moje pytania :) jestem wdzięczna :)

    Moj lekarz laryngolog powiedział, że oslepnąc nie można od skutków ubocznych używania kropel, tylko jest taka opcja jedynie w czasie gdy ma się ostre zapalenie zatok. A wg Pani, miałoby to związek z zatokami ?? Ja już na oczy nakładam waciki z rumiankiem, a nos i uszy nagrzewam czerwoną lampą, którą używa się do odetkania zatok. Poczułam lekką różnicę. i Teraz nie wiem, czy mój laryngolog mówił mi prawdę na temat tego wszystkiego, nawet mnie nie zbadał, ale powiedział, że jak będę używała leku Nasometin, który regeneruje wysuszoną śluzówkę, to wszystko wróci do normy. Co pani o tym sądzi ?
    ps. na szczęście nie mam już przyspieszonego tętna :) tylko problem z oczami i uszami. a Co do uszow.. to może wycisnąć trąbkę Eustachiusza i ogłuchnąć ? Bo z kolei lekarz mi powiedział, że już za dużo panikuję….
    Z góry przepraszam za tyle zadawanych pytań, ale wczesniejsze odpowiedzi od Pani mnie trochę uspokoiły :) także czekam również na odpowiedz
    Pozdrawiam :)

    • Nie, czegoś takiego absolutnie nie sugeruję, bo Nasometin ma bardzo mało działań niepożądanych i z pewnością nie są to te, o których Pani pisze. Kiedy pisałam o kroplach do nosa miałam na myśli wyłącznie stosowany przez Panią Xylogel.
      Co do samych zatok to obawiam się, że jest to już pytanie do laryngologa i niestety nie będę w stanie na nie odpowiedzieć. Uważam jednak, że oczy mogą boleć w przebiegu zapalenia zatok. W końcu to wszystko to jedna „okolica” i ból może po prostu promieniować. Z pewnością jednak na te pytania może odpowiedzieć tylko pani lekarz.
      I odnośnie jeszcze przewodu Eustachiusza – nie rozumiem zbytnio o co chodzi z jej „wyciskaniem”… Powiem tylko, że jest ona odpowiedzialna za wyrównywanie ciśnień w uchu, a zaburzenia jej funkcjonowania i utrata drożności skutkuje problemami z tym ciśnieniem właśnie oraz gromadzenie płynów w obrębie ucha (co daje ból, uczucie przepełnienia i zatkania ucha). Ocena tego zależy jednak wyłącznie od Pani lekarza. Dla uspokojenia powiem tylko, że od utraty drożności trąbki do głuchoty jest baaaaardzo daleka droga:)
      Pozdrawiam!

  12. O mało nie miałam również tego problemu, używałam xylometazoliny prawie 2 tygodnie, ale w porę spotkałam koleżankę która wytłumaczyła mi dlaczego katar nie przechodzi. Męczyłam się tydzień, ale więcej tego świństwa nie zastosowałam. Teraz jeśli mam katar stosuję domowe sposoby a z leków tylko Euphorbium S. on nie uzależnia.

  13. Jestem pod wrażeniem rzetelności i zakresu informacji umieszczonych w artykule. Szkoda, że nie pracuje Pani w „mojej” aptece ( o ile zrozumiałam dobrze jest Pani farmaceutką).
    Ja uzależniłam się od kropli wiele lat temu,problem nasilił się 2 lata temu wraz z posłaniem mego dziecka do przedszkola (łapałam ciągle infekcje), ale u mnie konieczność ich brania ( z wyjątkiem gdy byłam chora) ograniczała się do nocy . Jako, że w ogóle mam problem ze snem (od paru lat nie przespałam całej , pełnej nocy), poddawałam się w raz z pojawiającym się uczuciem zatkanego nosa. W moim przypadku wystarczył jednak Nasivin 0,025 proc. W lutym miałam usuwane laserowo polipy nosa, po zabiego przestałam zupełnie brać krople z xylometazoliną, gdyż lekarz przepisał mi leki sterydowe. W tym Nasometin. Brałam go do kwietnia, kiedy to miałam zabieg usuwania (zamrażania) przerośniętej śluzówki nosa, który okazał się bardzo pomocny – praktycznie zlikwidował potrzebę stosowania kropl, choć uczucie przytkania jednej z dziurek pozostało(konsultacja u innego laryngologa pokazała, że polipy zostały usunięte tylko na zewnątrz). Po tym zabiego kazano mi odstawić Nasometin nas ok. miesiąca. Obecnie miałabym do niego powrócić. W sierpniu czeka mnie operacja usunięcia operacyjnego polipów i prostowania przegrody. Lekarz, który wykonywał zabiegi uważa, że powinnam kontynuować branie Nasometinu w dawce 1×1 dziennie. I tu nasuwają mi się pytania:
    1.Czy leki sterydowe do nosa mogą uzależniać podobnie jak ksylometazolina, czy schemat ich działania jest inny?
    2. W ulotce Nasometinu znalzałam informację, że lek zawiera chlorek benzalkoniowy (konserwant), który może wywołać obrzęk błony śluzowej nosa. Czyli, jeśli dobrze rozumiem, w rezultacie mogę mieć podobny problem jak przy uzależnieniu od standardowych kropli do nosa?
    Byłabym wdzięczna za odpowiedź, bo za nic nie chcę powrócić do sytuacji wyjściowej.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Glikokortykosteroidy donosowe (w tym m.in. mometazon występujący w preparacie Nasometin) mają całkowicie inny mechanizm działania niż ksylometazolina występująca w popularnych kropelkach do nosa. Ksylometazolina oddziałuje na specjalne receptory w błonie śluzowej nosa przez co dochodzi do obkurczenia naczyń krwionośnych, które doprowadzają do niej krew. Zmniejsza się przez to obrzęk i wysięk z nosa, ale jednocześnie błona śluzowa jest słabiej odżywiona (bo przecież krew dopływa w mniejszym stopniu), a nos się przyzwyczaja.
      Glikokortykosteroidy wpływają natomiast na tzw. mediatory odpowiedzi zapalnej. Baaaardzo ogólnie można powiedzieć, że są substancje, które są odpowiedzialne za powstawanie procesu zapalnego – sterydy donosowe hamują ich uwalnianie z komórek co daje efekt przeciwzapalny, przeciwalergiczny i przeciwświądowy. Nie wpływają natomiast na skurcz naczyń krwionośnych dzięki czemu śluzówka ma szansę się zregenerować, a my nie odczuwamy tak gigantycznego kataru. Także jak widać mechanizm działania jest kompletnie inny dzięki czemu sterydy mają o wieeeeeele mniejszy potencjał uzależniający niż krople z ksylometazoliną.

      Jeśli chodzi natomiast o chlorek benzalkoniowy – rzeczywiście, może on powodować obrzęk błony śluzowej nosa, ale całe szczęście występuje to bardzo rzadko, a on sam jest stosowany w bardzo małych ilościach. Mamy tutaj typowe rozważanie stosunku korzyści do ryzyka. Całe szczęście, stosowanie sterydu donosowego (nawet z tych chlorkiem) daje zazwyczaj lepsze rezultaty niż rezygnacja z terapii tym lekiem.

  14. Mam nadzieję, że uda mi sie pomóc uzależnionym od kropli. Sama do niedawna należałam do tej grupy. Żyłam i funkcjonowałam tylko z buteleczką kropli do nosa, bez po prostu miałam zatkany nos i dusiłam się. Będąc u laryngologa usłyszałam,że mam przerośniętą śluzówkę nosa co powoduje utrudnienie w oddychaniu- lekarz oczywiście zalecił odstawienie kropli. Każdy kto próbował wie, że nie jest to łatwe wręcz niemożliwe dlatego przecież nadal bierzemy. Upłakałam i uprosiłam laryngolog by w jakiś sposób spróbowała mi pomóc. I myślę, że udało się: Pani laryngolog zrobiła mi po zastrzyku w każdy „polip” czyli tą przerośniętą śluzówkę (w moim przypadku jak zaglądałam do nosa to widziałam takie to dzikie mięsko, które to po kroplach obkurczało się) zastrzyk z GLUKOZY 40% ( uczucie okropne, nieprzyjemne bolesne) Zabieg powtórzono 2 razy ponieważ 3 raz nie poszłam, jednak w moim przypadku wystarczyło i działa. GLUKOZA obkurczyła śluzówkę do takiego stopnia, że w ciągu dnia nie przyjmowałam kropli, 1 dziurka odetkana, druga się zatykała i odtykała przemiennie i właśnie tylko do tej stosowałam krople na noc. Od 3 dni nie używam wcale!!! Zapytajcie swoich lekarzy, mam nadzieję że pomogłam

  15. Jestem uzależniona już od dłuższego czasu… Kiedys tam wczesniej już rzucałam i dałam rade. Ale 3 lata temu urodziłam córkę. Ona malutka płaczliwa jak to dziecko a ja zatkany nos… nie miałam na to czasu ani energii… Zaczełam stosowć te zwykłe xylometazolin… Stosowałam go 2 ,5.. aż przeprowadziliśmy sie do nowego domu. tu okazalo sie ze mieszkajaca obok rodzinka męża 4osoby wszyscy stosują XYLORIN od kilku lat!!! i ja głupia myśląc że są lepsze też je kupilam… no i stosuje je ponad pół roku… Od jakiegoś czasu mam dziwne objawy.. Silnie zatyka mi się nos… oczywiscie po kilkukrotnich psikaniach nos sie odtyka… Ale jest okropnie w nim sucho i robia mi sie strupki. W nocy psikam kilka razy… w ciagu dnia mniej ale jednak.. Poza tym od jakiegos czasu mam nerwobóle i czesto mi jakoś dziwnie szczególnie wtedy gdy mam zatkany nos. jak ide do sklepu a nie mam odetkanego nosa to zawsze w sklepie pod wplywem ciepla lub klimatyzacji robi mi sie słabo… bylam u kardiologa myslalam ze serce… Ale powiedzial ze wyniki mam dobre serce zdrowe… zasugerowal nerwice i tyle… radz se sama. Poszlam do ginekologa bo mam nieregularny okres moze to przyczyna?? Powiedzial mi ze moze tak byc… i przepisac Cyclo-progenowa hormony na uregulowanie.

  16. Ale jakos nie pomoglo na moje objawy ale uregulowalo okres;p Jestem juz zdesperowana… dzis zaczelam szukac info na necie i wpadlam na Pani artykul… moze to jest przyczyną moich problemów?? coraz wiecej psikam tym xylorinem… A jak spływa do gardla to ma potem w gardle cucho i mam az zgage. do tego te kłucie pod piersią… co nazwal mi lekarz nerwobólem… no i te uczucie ze zemdleje… no i oczywiscie na samą mysl ze nie mam kropli robi mi sie slabo nerwowo i niedobrze… Zapisalam se leki z Pani listy…-wody morskie hipertoniczne: dzialaja jak krople!
    -Rinopanteinie: maść nawilżająca
    -alfarin: żel nawilżający
    Jutro rano jadę kupić. tabletki na katar wrazie czego tez mam w domu. Boże żeby mi to pomogło… ileż można czuś się źle i bać się… mam dopiero 25lat… Jesli ma Pani jakas rade dodatkowa dla mnie to bardzo prosze…

    • Tak naprawde to nie bede w stanie doradzic nic wiecej ponad to, co napisalam. Jedyne co moge napomknac to to, ze krople do nosa, rzadko to rzadko, ale moga powodowac np. zaburzenia pracy serca (z tego tez wzgledu u osob z chorobami serca itp.) moga stosowac te preparaty, ale bardzo ostroznie. Tego typu dzialanie niepozadane pojawia sie bardzo rzadko, ale jednoczesnie wspomina Pani o splywaniu kropli po scianie gardla – moga wówczas zaczac dzialac rowniez ogolnoustrojowo. O innej mozliwosci sama juz Pani wspomniala – uzaleznienie od kropli to nie tylko zatkany nos, ale rowniez psychiczna potrzeba ich stosowania…
      Pozoostaje mi tylko zyczyc powodzenia w walce z tymi specyfikami. Mam nadzieje, ze sie uda!

  17. Jak przeczytałam te wszystkie wiadomości to jestem jeszcze bardziej przerażona !!!Mój problem z kroplami otrivin rozpoczął się 4 lata temu,kiedy zaczełam pracować w „kurzu” .Na początku było niewinnie ,zwykłe przeziębienie a więc kropelki pomogły od razu ale musiałam ich uzywać regularnie,pomyślałam sobie ,że to przez ten kurz…po 3 miesiącach kiedy zabrakło mi kropli a wszystkie apteki w Święta były zamknięte kupiłam w „zwykłym” sklepie acatar, który nie pomógł…myślałam,że zwariuje bez kropli…na początku wystarczało mi opakowanie na 2 tygodnie, potem 1 opakowanie na tydzień ,dziś zużywam 1,5 opakowania na tydzień…z mężem staramy się o dziecko…boję się,że to może mieć wpływ na płód…bardzo chce to rzucić ale już nie raz próbowałam…całkowicie zatkany nos po 3 -4 godzinach nie stosowania jest nie do wytrzymania…czy tabletki z pseudoefedryną są dobrym pomysłem w moim etapie życia?Czy Otrivin jest zabroniony podczas ciąży? a może używanie kropli do jednej śluzówki nosa będzie dobrym pomysłem aby druga mogła się od uzależnić ?Dziękuje za ten artykuł .

    • urodziłam dwoje dzieci na xylometazolinie…są zdrowe, mimo to to cholerstwo trzeba jakoś rzucić!!! Mnie, kiedy jestem zdrowa schodzi butelka xylometazolinu na tydzień, jak złapie mnie przeziębienie jedna na dwa dni:(

      • ja tez bylam uzalezniona od xylometazoliny jestem w ciazy i od samego poczatku do 20 tyg bralam je codziennie nawet nie zdawalam sobie sprawy ze moga byc szkodliwe, z dzieckiem wszystko ok, czy ktos uzywal kropli codziennie od poczatku i dziecku nic nie bylo, ???

  18. Naprawdę rewelacyjny artykuł, który sporo wyjaśnia. Niestety też mam problem z kroplami do nosa. Jestem alergikiem (uczulenie na kurz) więc zatkany nos i katar to dla mnie żadna nowość. Przez długi okres objawy te były znośne i czasami same znikały. W czasie ostrej reakcji alergicznej walczyłem z tym przy użyciu kropli Avamys, przepisanych przez alergologa. Traf chciał, że w pewnym momencie (a było to dobry rok temu) na alergię nałożyło mi się przeziębienie. Oczywiście lekarz ogólny jak to lekarz kazał odstawić leki na alergię i przepisał mi inne wraz z tymi nieszczęsnymi kroplami do nosa Xylorin. Przeziębienie trzymało mnie w tedy przez dobre dwa i pół tygodnia, w efekcie czego buteleczka kropli była cały czas w użyciu. Stan ten trwa po dzień dzisiejszy, a efekty są wręcz opłakane. Nie doszedłem oczywiście do sytuacji tak krytycznej, w której zużywam jedną buteleczkę na dzień (mówiąc szczerze to wystarcza mi na półtora miesiąca, ewentualnie do dwóch miesięcy), ale i tak nie jest rewelacyjnie. Oprócz tego, że mam wrażenie iż nos zatkany jest szczelnie korkiem to jeszcze od czasu do czasu na chusteczkach zaczynają się pojawiać czerwone ślady, które pewnie świadczą o pękających naczyniach krwionośnych w nosie. Chcę to dziadostwo odstawić raz a dobrze i wrócić do normalnego trybu. Mam nadzieję, że rady zawarte w tym artykule (które są bardzo rzeczowe) okażą się na tyle pomocne, że uda mi się zwalczyć problem samodzielnie bez interwencji lekarzy. Ciekawe co z tego będzie.

  19. witam ponownie. minely 2 miesiace od mojego wpisu. Ostawilam krople XYLORIN. pierwsze noce to byla okropna meczarnia! ta woda izotoniczna nic nie pomogla a nawet bardziej mi nos zatykala… pomogly krople od corki;p nasivin soft dla niemowlat. wiem ze to tez krople… ale duuuzo duzo słabsze. dzieki nim przetrwalam bez tych mocnych. teraz psikam tylko 1 raz dziennie przed snem. ale i to mam zamiar zakonczy.c… ale ciesze sie juz sukcesem ze xylorin odstawione. nos mi sie dale troche zatyka w dzien ale udaje ze mi to nie przeszkadza… staram sie byc silna. byle tylko sie nie przeziebic bo wszystko szlak trafi jak dostane kataru… az sie boje;p ale po odstawieniu xylorinu objawy serduchowe przeszly! pozdrawiam wszystkich i powodzenia w walce z tym nałogiem!

  20. Szczerze mówiąc jestem b. zaskoczona, że tyle osòb ma problem, z którym ja borykam się już dobre kilkanaście lat. Próbowałam wielokrotnie odzwyczaić się od tego świństwa, niestety bez rezultatów. Ostatnio jednak poczułam, że objawy używania kropli znacznie sie nasiliły – BARDZO wysuszona śluzówka nosa, do tego stopnia, że przebywając w pracy, w klimatyzowanym pomieszczeniu, dochodziło u mnie do krwotoków z nosa. Doszłam do wniosku, że sprawa zaczyna robić się b. poważna i postanowiłam spróbować ponownie. Zakupiłam potrzebe preparaty w aptece( jak sie okazalo wszystkie te, ktore wymieniłaś w artykule :)) i od trzech dni walcze. Przez pieresze 2 dni nie używalalam kropli w ciągu dnia stale nawilżając sluzowke, dodtkowo stosując hipertoniczną wode morska i Sinupret, w nocy wpuszczalam po 1 kropli na dziurke. W trzecim dniu, w nocy, bylo na tyle dobrze, ze nie wpuscilam kropli ani razu:). Mam nadzieje, ze dzisiaj tez tak bedzie, a z każdym dniem jeszcze lepiej. Bardzo chcialabym sie pozbyc tego strasznego uzaleleżnienia. Mam nadzieje, ze tym razem sie uda i za Was tez trzymam mocno kciuki :).!!t

  21. Oxalin , Nasivin , Xsylogel – tego syfu radzę unikać. Stracicie tylko pieniądze i zdrowie. No chyba , że jesteście wystarczająco mocni i zdrowi , żeby chorować.

    • Heh…Xylometazolin 0.1 od 2001 roku…mamy 2015.Efekt?Nie da rady oczyścić nosa bez krwawienia , ponadto w nocy wysychanie nawet gardła ,a epitafium to nieżyt nosa nawet latem. A alergikiem nie jestem. Dobrze ze tu trafilem.

  22. To jest chyba najlepszy artykuł o uzależnieniach od kropli, na który kiedykolwiek trafiłam. Dziękuję Autorce za wiele przydatnych informacji.

    Mój staż z kroplami to jakieś 14 lat. Postanowiłam się z tym rozstać używając autorskiej metody, która okazuje się wcale autorska nie jest, ponieważ jest opisana w tym artykule :) Stosowałam kiedyś Nasivin, a później przez wiele lat Otrivin. Jedna buteleczka starczała mi na jakieś 10 dni. 1000 razy próbowałam z tym skończyć, aż wreszcie postanowiłam się zawziąć i udałam się do lekarza.

    Na początek dostałam od Pani Doktor steryd Dymista na 3 tyg i zalecenie, aby Otrivin zamienić na Sulfarinol, stosować 2x dziennie i po 5 dniach odstawić. …Oczywiście to się nie udało. W praktyce zamieniłam po prostu Otrivin na Sulfarinol, ale zakraplałam wiele razy i więcej. Jedyny plus jest chyba taki, że Sulfarinol nie zawiera ksylometazoliny, więc przestałam ją zakraplać.

    Po miesiącu poszłam do laryngologa drugi raz aby wyspowiadać się z porażki. Pani Doktor nakazała drugą próbę, dała ten sam steryd, dodatkowo kazała kupić wodę morską i zakraplać zamiast kropli. Tym razem postanowiłam się naprawdę postarać. To było jakieś 2 tyg temu.

    Zaczęłam od robienia notatek: zapisywałam w notatniku godziny psikania. Wtedy też sama się przeraziłam ile razy aplikowałam sobie krople, bo nawet kilkanaście razy dziennie. Postanowiłam zatem jak najbardziej przeciągać moment, kiedy musiałam wziąć krople. Z jedną drożną dziurką starałam się przetrwać, a Sulfarinol zakroplić tylko gdy już naprawdę nie dało się oddychać. Taką metodą zmniejszyłam te 2 tygodnie temu kilkanaście zakropleń do 5 na dobę. Potem do 3ech lub 4ech. W ostatni weekend udało mi się przez 2 dni zakroplić tylko raz dziennie przed snem. Przedwczoraj 2 razy, wczoraj 3 razy, dzisiaj raz. W weekend po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy udało mi się obudzić z całkowicie (!) drożnym nosem. Często w nosie mnie tak przyjemnie „drapie” i wtedy mnie odtyka, mam nadzieję, że to znak regeneracji :) Staram się być twarda i zakraplać tylko wtedy, kiedy mam bardzo zatkane obie dziurki i naprawdę już nie mogę wytrzymać. Kiedy mam trochę drożny nos i chce mi się psiknąć, to staram się użyć wody morskiej. Nie jest co prawda tak, że non stop mam drożny nos, właściwie to przeważnie nie mam i coś mi tam przeszkadza, ale – co jest niespodzianką – odkryłam, że nawet da się do tego przyzwyczaić :)

    Tym razem myślę, że mam szansę. Nie wiem czy lubicie rywalizację sami ze sobą, ale mi pomaga zapisywanie godzin zakropleń. Kiedy chce mi się bardzo psiknąć, wtedy mówię sobie, że nie chcę być gorsza niż wczoraj. Albo że wczoraj wytrzymałam do którejś godziny, to dzisiaj wytrzymam trochę dłużej. Tak więc moja metoda to opisana w artykule metoda małych kroczków :) Życzę wszystkim powodzenia. Jak nie możecie rzucić od razu, to może te małe kroczki też będą dla Was dobre :)

    Jedyne co mnie zastanawia to to czy Sulfarinol ma również jakieś substancje uzależniające, a jeśli tak, to które? Na ulotce też jest napisane, aby nie stosować dłużej niż 5 dni, więc w sumie nie wiem co może się dziać, jeśli lek stosuję dłużej, ale w małych (i coraz mniejszych, mam nadzieję) ilościach. Ksylometazoliny nie miałam w nosie już od 2 miesięcy i zamierzam kontynuować :)

  23. A ja używałam krople przez ponad 30 lat. Byłam leczona latami na zatoki i nikt mi nigdy nie powiedział, że przyczyną ciągle zatkanego nosa jest katar polekowy. Nie ruszałam się bez buteleczki, gdy ją zapomniałam, wpadałam w panikę. Wreszcie lekarz ( i to dopiero w Kanadzie) powiedział, że mam zniszczoną śluzówkę i że trzeba odstawić krople, bo one są przyczyną. Męczyłam się strasznie 2 noce, potem miałam brać tabletki, które pomagały oddychać. Na szczęście wyszłam z tego, choć nigdy nie mam całkowicie drożnego nosa. Najgorzej jest przy przeziębieniu, jak mam zatkany nos, to bolą mnie zatoki i głowa, mam wrażenie, że ją rozsadzi. Biorę tylko parę dni krople, próbowałam też tabletki np sudafed, ale pseudoefedryna powoduje u mnie przyspieszone bicie serca, nie mogę spać. Czy są jakieś tabletki o innym składzie? Katar u mnie ciągnie się prawie 2 tygodnie, więc muszę się jakoś ratować.

  24. Witam dokładnie od lutego 1997r. do dzisiaj używam nieprzerwanie xylometazolin 0,1……. uzależniono mnie o ironio losu w szpitalu dziecięcym, gdzie wtedy dość dlugo leżałam z powodu zapalenia płuc. Bez kropli nos tak mi się zatyka, że dosłownie się duszę…. mój mąż też nie raz gonił nocą do apteki, kiedy nie zorientowałam sie na czas, że buteleczka staje się pusta. Obecnie mam 31 lat, nie wiem jak moja śluzówka ale chyba nie jest dobrze. Moja siostra natomiast jest starsza ode mnie o 10 lat i o tyle samo lat dłużej używa xylo….. chyba tak już zostanie do końca mojego życia.

  25. Witam,
    rewelacyjny artykuł,który bardzo dużo wyjaśnia. Byłabym wdzięczna jakby Pani wypowiedziała się na temat kropli sterydowych, a konkretnie Nasonexu. Córka miała dwie operacje zatok, po stwierdzonym przewlekłym zapaleniu zatok. Od ok roku z przerwami stosuje właśnie Nasonex. Niestety nadal skarży się na utratę węchu, czasami silne bóle głowy i ciągle zatkany nos. Poza tym pojawiły się problemy z oczami, są zaczerwienione, bolą. Lekarz stwierdził, że to zapalenie spojówek. Leczenie kroplami nie dało efektu. Moje pytanie brzmi, jak długo można stosować Nasonex i czy ma to sens, skoro leczenie tymi kroplami nie daje efektu? zdaje się, że jest też dość długa lista skutków ubocznych. Może córka powinna postąpić jak w przypadku uzależnienia od kropli do nosa? Będę wdzięczna za odpowiedż. Pozdrawiam.

  26. Mam 22 lata i kropli od nosa uzywam od 3 lat. Uzależnienie stało się tak silne ze zapominając kropli do pracy , nie wytrzymam 8 godzin I Musze po nie jechac. choćby jedna noc bez sudafedu … Koszmar. Niedawno zdałam sobie z sprawę ze mam z tym problem. Krople są ZAWSZE przy mnie , częściej niż telefon czy klucze . Porażka jest to ze mieszkam za granicą gdzie lekarze nie są zbyt chętni do przepisywania recept, u Napewno nie uznają tego za problem.

  27. Przestałam używać kropli na katar, bo trafiłam na rewelacyjny żel oxalin, który bardzo pomaga na katar, a nie daje tych ubocznych skutków co krople. Psikam tylko przed aplikacją wodą morską, potem żel i na wiele godzin spokój mam z katarem.

    • Wstyd, że pod artykułem o uzależniającej właściwości ksylometazolu, tuż pod komentarzami ludzi zwierzających się nawet z trzydziestoletniego problemu, Wy reklamujecie swój produkt z tym właśnie składnikiem! Też pracuję w branży marketingowej – dla mnie to bezduszna zagrywka.

  28. Jestem uzależniona od kropli od 14 lat (tak, czternastu)!!! Zaczęło się banalnie, zwykle przeziębienie, katar i brak informacji o tym jak długo można stosować krople czy spray. Tydzień przeciągnął się w miesiąc itd. Lekarz stwierdził, że trzeba mi wyprostować przegrodę nosową. Tak też zrobiłam jednak efekt był zerowy. Powróciłam do stosowania sprayu jednak z czasem było coraz gorzej. Nie mogłam juz bez nich normalnie funkcjonować. Kolejni lekarze, badania, testy i nic. Dowiedziałam się tylko, że taka moja uroda i juz tak mam. Swoją drogą co to za lekarze!? Parę lat temu inny lekarz powiedział, że jedynym rozwiązaniem jest odstawić kompletnie krople. Próbowałam, ale bez nich mam zupełnie zatkany nos i nie da się oddychać, chyba że ustami. Szkoda, że nie powiedział nic o alternatywnych środkach pomocy jak tabletki czy sól morska.
    Jestem bardzo wdzięczna za ten artykuł. Podejmę walkę jeszcze raz! I zrobię wszystko żeby się udało.

  29. Witam
    Również jak pozostali jestem w szoku jak dużo osób ma podobny problem

    Mam do was pytanie mój problem zaczął się około roku temu przeziębieniem bólem zatokowym – zwłaszcza przy schylaniu w okolicach oczu . Długo walczyłem z katarem potem ze spływaniem po tylnej ściance gardła , tak jak wy dużo preparatów obkurczających i ułatwiających oddychanie , problem zatok ustawał i pojawiał cię co jakieś 3 miesiące , oraz wkurzająca spływająca wydzielina do gardła . i cały rok używania aerozoli obkurczających

    Jakiś miesiąc temu czytając fota wpadłem na preparat sinus rinse oraz na polski odpowiednik fixsin – użyłem tego drugiego i pomogło wyczyściłem zatoki po tygodniu przepłukiwania 2 razy dziennie – problem spływania do gardła ustał ale jedno pozostało problem z korzystaniem z kropli typu afrin otrivin , miałem chwilę spokoju około miesiąca nie używałem , ale przy jakimś lekkim katarze zażyłem raz i problem błyskawicznie powrócił

    Mój problem to cały czas obrzmiała śluzówka sprawiająca problem w oddychaniu – jak psiknę jakimś otrivinem mam spokój na jakieś 6-8 godzin a potem znowu czuję skurcz w nosie i jak przyświecę sobie widzę że znowu śluzówka pogrubia się ” czy to jest problem z nadużywaniem preparatów ? nie mam kataru a raczej suchość i pogrubienie śluzówki blokowanie nosa sprawiający dyskomfort przy oddychaniu , nie do tego stopnia żeby oddychać ustami ale nie jest to przyjemne

    Proszę o poradę czytałem ze fixsin do płukania zatok i nosa jest jednym ze sposobów regenerowania śluzówki po tego typu specyfikach ale po tygodniu lepiej nie jest i na noc muszę psiknąć otrivinem w dzień jakoś sobię radzę Help

  30. Byłam uzależniona od kropli 3 lata.W tym czasie próbowałam różnych sposobów na pozbycie się kataru:inhalacje,leki na zatoki,sterydy,leki przeciwuczuleniowe itp.I nic! Kilka dni temu trafiłam na ten artykuł i stał się cud!!! Nie mam już zatkanego nosa i od 4 dni nie używam kropli.Bardzo serdecznie dziękuję za pomoc.Wyszłam z tego błędnego kręgu za pomocą wody morskiej, tabletek na katar i swojego uporu.Dwie nocki były ciężkawe,ale dało się przeżyć.Polecam wszystkim uzależnionym w/w sposoby,naprawdę pomagają!Mogę już oddychać i nie tracić majątku na krople(ok.50 zł. miesięcznie). Kochani,nie taki diabeł straszny!Wszystkim walczącym życzę powodzenia,trzymam kciuki a za artykuł serdecznie dziękuję.Pozdrowienia!!

    • gratuluję sukcesu! ja używałem xylorin przez okres 6 lat teraz od 4 dni nie używam i niestety nie mam poprawy:/ nos zatkany , nie da się spać. mam cały asortyment leków ale nie pomagają.cirrus

    • Witam ,mam taki sam problem. Miesiąc temu odstawiłam otrivin, w nocy nie mogę spać ,bo mam zatkany nos ,mam pytanie jakiej wody morskiej użyłaś hipertonicznej czy izotonicznej oraz jakich tabletek.

      • Odstawiając krople używałam żelu nawilżająco-łagodzącego Tonimer +woda morska hipertoniczna(odtyka nos,ale oczywiście trwa to dłużej niż przy naszych kroplach,których nadużywaliśmy,trzeba wytrwałości) również firmy Tonimer i dodatkowo tabletki na katar Acatar (1 opakowanie).Po ok.tygodniu dołożyłam wodę morską izotoniczną (ona bardziej nawilża i jest do codziennej pielęgnacji nosa).Krople odstawiłam od razu,dwie nocki były zarwane,ale teraz jest ok.Co prawda obecnie zatyka mi się nos w nocy,ale nie przeszkadza mi to za bardzo w spaniu.Ewentualnie pryskam w nocy wodę hipertoniczną,a jak tylko wstaję to nos się całkowicie odtyka.Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    • Ja od 88 roku a więc wynik gorszy. Chciałem nadmienić, że to wszystko wina mafii farmaceutycznej. Coś tam dodają, żeby ludzi uzależnić w imię wyższych zysków. Najprostszym rozwiązaniem byłby pozew zbiorowy przeciwko producentom tego syfu.

  31. Witam,
    pisałam już na forum kiedy odstawiałam krople po trzech latach zażywania.Kuracja się powiodła.Jedyne co obecnie używam doraźnie to woda morska,ale mam mały problem:otóż codziennie wieczorem zatyka mi się nos i jest zatkany lub przytkany do rana po czym wstaję,nos się odtyka i w ciągu dnia jest ok.Obecnie używam od czasu do czasu żelu nawilżającego i wody morskiej izotonicznej do przepłukania nosa a w nocy wody morskiej hipertonicznej do odetkania,ale wszystko dozwolone i w granicach rozsądku.Może ma Pani jakiś pomysł na mój zatkany w nocy nos.
    Pozdrawiam serdecznie.

  32. Krople do nosa stosuję na stałe od chyba 1980r.Najpierw niewinnie przy katarze. Z czasem katarów było coraz więcej bo i warunki w jakich mieszkałam były tego powodem.Ani się obróciłam,byłam uzależniona.Przez wiele lat używałam Thymazen.Potem przeszłam na Otrivin.Oczywiście chodziłam do laryngologa,który uważał,że winna jest przegroda nosowa.W 1987r. zrobiłam tą przegrodę,ale efekt był jak poprzednio.Zrobiłam testy alergiczne i nic.Kilka razy miałam przepisywane leki i dalej nic.Poddałam się.Dzisiaj mamy 2015r i powiedziałam koniec.Muszę coś z tym zrobić.Tak dalej nie da się żyć .Jestem już na emeryturze i zawzięłam się.Jak nie teraz to kiedy? Odwyk rozpoczęłam w połowie stycznia tego roku lekami:Nasometin, Clatra i Zatoxin.Wzięłam dwie serie.Przed odwykiem,zużywałam buteleczę Otrivinu wciągu 4 dni,teraz 10dni.Dostałam teraz Narivent,Pecto Drill,Claritine Active.Po skończeniu mam używać Pronasal i Jovesto.Cały czas skrupulatnie notuję kiedy używam Otrivinu.Mam nadzieję,że będę go używać coraz rzadziej aż całkowicie się go pozbędę! Pozdrawiam wszystkich „uzależnionych”!

  33. Ja uzywałem kropli. Teraz używam kwasu hialuronowego do nosa, bardzo pomaga odetkać nos, jest dużo lepszy od kropli. Jednak czasami mi sie dziurka blokuje, słyszała pani może o konchoplastyce ? Co pani sadzi na ten temat. Mam mieć robiona metodą radio-chirurgiczną podśluzową.

  34. Witam mam 28 lat a krople zacząłem brać jak miałem 14… ogólnie jakaś masakra z tymi kroplami jest…. dwa lata temu udało mi się odstawić na pól roku, lecz przyszło przeziębienie zastosowałem oczywiście „cudowne krople” i problem się powtórzył… dziś sprobuję znowu odstawić… ech pozdrawiam :)

  35. Witam!

    naprawde bardzo ciekawy artykul…i jak widze dotyczy wielu osob:( mnie niestety rowniez. Uzywam kropli juz wiele lat ale nigdy nie bylo tak zle jak od roku. Mysle, ze alergia i katar polekowy zrobily swoje…ale mam konktretne pytanie – bo mieszkam za granica – mam tuta polskiego lekarza, ktory przepisuje mi tylko Avamys a z tego nie jestem zadowolona… czy majac alergie na trawe, pylki, grzyby, plesnie moge liczyc na to, ze bede funkcjonowac bez zadnych kropli na alergie? Biore tabletki na alergie, ktore owszem pomagaja na inne objawy alergii ale nos jak byl zatkany tak jest… Z gory dziekuje za pomoc ;) i pozdrawiam serdecznie, Joanna

  36. Bardzo dobry artykuł – pomógł mi :) w przeciągu 7 dni pozbyłem się kataru polekowego, który miałem od ponad pół roku. Będąc miesiąc po zabiegu przegrody i przycięcia małżowin zaziębiłem się i stosowałem krople praktycznie codziennie, aż do momentu w którym przeczytałem powyższy art. Podczas pierwszych dni stosowałem 1 tabletkę sudafed na dobę i kropelki z oleju sezamowego – nos zatkany na makasa – po 3 dobach katar powoli ustąpił – dziś po 8 dobach oddycham swobodnie bez tabletek nawilżając tylko nos olejkiem sezamowym. Jeszcze raz Dziękuje :)

  37. Witam serdecznie,

    Na stronę trafiłam dopiero dziś, a temat kataru mam właściwie na codzień: jestem alergikiem z AZS i całoroczym nieżytem nosa (bosko).
    Jakieś 20 lat temu miałam problem o którym Pani pisze (kilka lat z nieodłącznym Xylometazolinem zażywanym w apogeum co jakieś 4 – 5 godzin) i pokonałam go dość szybko (dobra wiadomość dla podobnie cierpiących).
    „Gorsza” jest taka, że nastąpiło to po zastososowaniu sposobu nr 2: zdecydowane, natychmiastowe odstawienie Xylometazolinu i maść do nosa z efedryną.
    Ale ja nie o tym.

    Pytanie nr 1 brzmi: co to jest – w takim razie – Sulfarinol?
    Od czasu pokonania polekowego kataru NIE UŻYWAM PRAKTYCZNIE NIGDY ŻADNYCH kropli do nosa (wyjątkiem są sytuacje życiowe typu ważny egzamin lub niemożność spania prawie do „uduszenia” i kompletnego wyschnięcia gardła, czy co tam schnie przy oddychaniu przez usta).
    I tu właśnie ten wyjątek (choć BARRRRRDZO rzadko przeze mnie stosowany): Sulfarinol (skład: sulfatiazol, nafazolina i coś tam nieważnego).
    Dlaczego błyskawicznie pomaga na odetkanie nosa i czy też jest zagrożeniem jak Xylometazolin?

    Pytanie nr 2: Nasonex, używany pod kontrolą laryngologa (pomógł bardzo), a odradzany przez drugiego. Jak długo ten steryd można stosować? Co właściwie wiadomo? Zaznaczam, że laryngolog „TAK” to osoba młodsza, a „NIE” starsza.
    Może należałoby zapytać osobę „środkowego wieku” albo 300 innych. Ale pytam Panią, bo tak. :)
    A w opisie dr-a Googla wygląda, że nie jest z nim tak źle (chyba, że jako laik coś źle interpretuję).

    Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie info na tej stronie.
    Daruwalla

    • Sulfarinol to pierwsze krople do nosa, od których się uzależniłam. :)

      Robią to samo co Xylometozolin, tylko dodatkowo działają bakteriostatycznie.
      Także do stosowania przez kilka dni.

      Wg mojego laryngologa (jest to pani docent, która szkoli się po świecie, nowoczesna) sterydy donosowe nie robią żadnej krzywdy. Można je stosować długoterminowo.
      Ja np. muszę, bo inaczej wracają mi polipy.
      Już kilkukrotnie pomogły mi odstawić Xylometazolin.

      No i pomagają na katar niealergiczny, na który nie działają leki takie jak Zyrtec.

    • Hej. Wiem po sobie ze mozna go wlewac litrami. Uzywalam do calkowitego wyleczenia nosa, naprawde bardzo dużo.

  38. Ciężki temat. Jak cholera ciężki.
    Przerabiałam kilka razy.
    Za pierwszym razem uzależniłam się od kropli na 1,5 roku. Nadal pamiętam siebie na zajęciach z biochemii, w białym fartuchu, z kroplami w kieszeni. Dobrze, że była przerwa, bo bym się udusiła.
    Odstawienie koszmar.

    Obiecałam sobie, że nigdy więcej.
    Ale parę razy sytuacja mnie zmusiła, bo zwyczajnie nie spałam z powodu choroby.
    A że oddychać ustami nie potrafię, to wiadomo…

    Parę lat temu mocno zachorowałam. A mam przewlekły stan zapalny zatok, więc męczyłam się strasznie. Rok. Nie sięgałam po krople. Przez co stan zapalny trwał wieki, bo nos był zamknięty zupełnie. Wszystko się tam kisiło. Wylądowałam na operacji.
    Niestety dwa lata później zaraziłam się jakimś wybitnie upierdliwym bakcylem.
    W desperacji i ze strachu, że znowu wyląduję na stole operacyjnym sięgnęłam po krople.
    Parę dni bardzo pomagały. Otwierały nos, wydzielina schodziła. Próbowałam odstawić i klapa, wszystko zatkane, ogromny ból w okolicy czoła, zębów itd.
    No i tak się bujam z tym już pół roku.

    Dziś postanowiłam, że mam dość. Kupiłam sól hipertoniczną i maść, plus ibuprom zatoki.
    Czuję się jakby mi ktoś włożył do nosa dwie kluski śląskie. Masakra.
    Smarkam jak koń. Nie oddycham nosem absolutnie.

    Mam sterydy, ale w tym stanie to nie działa. Lekko wydłużało przerwy przy stosowaniu kropli. (Miałam jedną buteleczkę na dwa tygodnie.) Ale nic poza tym.

    Mam wrażenie, że od tego zatkania i smarkania dostałam gorączki. Pieką mnie oczy. Rozpiera przy kościach policzkowych. Męka pańska.

    Jak się nie uda w ciągu paru dni, nie odczuję ulgi, to się zastrzelę.

    Tylko co zrobić w nocy?!
    Myślę nad psikiem do jednej dziurki przed samym spaniem…
    :(

  39. Na swój przypadek nie mam pomysłów, dlatego proszę Panią o pomoc :)
    Oczywiście na samym początku zaczęłam leczyć zwykły katar Otrivinem, z braku czasu i lenistwa stosowałam go miesiąc. Na szczęście moja połówka zwróciła mi uwagę, że to stanowczo za długo i muszę iść do lekarza. Lekarz zapisał mi wodę hipertoniczną, wapno, Cirrus oraz Seractil. Cirrus woda w ogóle na mnie nie działały, nos wciąż był zapchany więc dołożyłam do tego wszystkiego Sulfarinol, który notabene też powinno stosować się około 5 dni. W porę jednak przerzuciłam się na Sudafed (przez pierwsze dwa dni) i Tonimer lub olej sezamowy. Teraz w większość dni mam drożny nos, oddycha mi się dobrze, aczkolwiek każdej nocy zatyka mi się dziurka – myślę, że krzywa przegrodę można wykluczyć, ponieważ zatykają się na zmianę. Może wie Pani jak temu zaradzić?

  40. Witam,
    Ja mam duzo powazniejszy problem niz inni bo uzywam kropelek do nosa od wielu lat, mozecie mi wierzyc lub nie ale od ponad 10, efektem jest to ze wogole nie mam wechu. Probowalam wiele razy odstawic to swinstwo ale nie daje rady, bez kropelek mam calkowicie zatkany nos, mecze sie, w dzien nie moge pracowac , na niczym sie skupic, w nocy nie moge zasnac. Wczesniej stosowalam xylometazolin, teraz stosuje sudafed. pogodzilam sie juz z ta sytuacja i pewnie dalej bym stosowala ale ostatnio zaszlam w ciaze i nie moge tego dluzej uzywac bo wiem ze moze zaszkodzic dziecku. Jestem zmuszona zostawic ich stosowanie, ale nie wiem jak, wyprobowalam juz wszystko, sole morskie roznego rodzaju, kropelki do inhalacji, zele..Pomaga doraznie na kilka minut i za chwile znowu mam opuchniety w srodku nos, nie moge oddychac.
    Jestem zrospaczona, poradzcie co ma robic??
    Dodam ze przez te wszystkie lata bylam u wielu lekarzy z tym problemem ale nikt nie byl w stanie mi pomoc.

  41. Dziękuję za ten artykuł! Po raz kolejny próbuję odstawić krople, stosowane z przerwami od ponad roku – wczesniej wychodzilam przez sterydy, ale potem zawsze wracalo, a ja niemadrze wracalam do kropli. Tym razem zaczelam od wymazu z nosa, zeby zobaczyc czy jakas bakteria tam nie siedzi i nie zbojkotuje mojej proby. Potem roztwor hipertoniczny, nagle odstawienie kropli i jest niezle. I jedna kuracja fix-sinem, bo nie bylam pewna czy cos tam nie zalega. Dzisiaj bedzie 4ta noc bez- tylko pierwsza byla ciezka, chociaz nos to jeszcze nie 100% normy…

    Z doswiadczenia moge dodac jeszcze jeden sposob – sa takie krople na rynku, w ktorych mozna po zuzyciu odkrecic gore i wlac do srodka, co sie chce ;) Takze ja swego czasu wychodzilam z uzaleznienia stopniowo – psikalam do butelki kilkanascie razy krople, dodawalam sol fizjologiczna i tym zakraplalam nos – potem stopniowo coraz bardziej rozcienczalam roztwor w butelce, az zostala sama sol…Tez dosc skuteczny sposob, ale tym razem chcialam szybkich efektow :)

  42. No to się właśnie dowiedziałem z tej strony co mnie czeka :-(
    Zacząłem szukać informacji bo krople słabo zaczęły działać. Stosuję na ogół całą zimę ale to głównie na noc. Bardziej chyba z powodu nadwagi, krzywej przegrody i bezdechu. Ale po kropelkach noc była spoko. Wiedziałem że coś jest na rzeczy, narkotyk, bo tak się dobrze śpi. Bez wpadałem w szał a już nie daj boże jak się skończyły w łóżku przed snem. Żona zwracała uwagę że za długo i się uzależnię, ale dała spokój bo bała się bardziej moich bezdechów. Ostatnio używam 3,4 razy dziennie po 2-3 psiknięcia bo inaczej nie działają. 1.5 miesięczny katar początkowo zwaliłem na okres włączania klimatyzacji w domu i samochodzie.
    Nieświadomość moja będzie teraz widać bardzo bolała, a najgorsze jest to że w nocy na wznak mogę umrzeć – nie oddycham. Na boku oddycham nosem. Muszę sobie wsadzić coś między szczęki, to może będę oddychał gardłem ;-) To oczywiście żart, ale problemu się wystraszyłem. Mam nadzieję że terapia wodą morską zadziała, bo na leki nie mam raczej co liczyć – nadciśnienie. Życzę wszystkim udanych walk z kroplami !!!

  43. Przez okres 4 lat pożerałam krople do nosa. Najpierw stosowałam na noc, bo jak się kładłam do łóżka to nos się blokował, następnie w dzień, bo jedna dziurka się zapychała. Z racji tej że jestem młodą nauczycielką zaczynając pracę skierowano mnie do laryngologa usłyszałam tylko „matko jaki ma pani krzywy nos” -dostałam skierowanie na przegrodę nosa -2011 rok. Bałam się, udałam że nie słyszałam, tym czasem moje niskie ciśnienie i w pół zatkany nos dawały powolne objawy: senność, uczucie zmęczenia, brak „złapania” powietrza, a w przypadku większego wysiłku zawroty głowy niemałe. Nie wierząc wątków stwierdziłam, że pewnie przez pracę i stres. Zimą 2012 miałam grypę. Nos kompletnie zatkany, brak przełykania bez zatykania uszu. Kropelki mogłam sobie wsadzić jedynie do ucha. Poszłam prywatnie do laryngologa dostałam opr…. skierowanie do szpitala- prawostronne skrzywienie przegrody i do tego sterydy by wyleczyć ten ciągnący się nieżyt nosa. Grypa przeszła. Kropelki nadal były ze mną wszędzie: w torebce, w pracy, na wycieczkach, w łóżku pod poduszką. Otrivil w najgorszym wypadku 2 tuby na tydzień. Poszłam w 2013 roku zaklepać termin do szpitala, wiedząc że i tak nie pójdę a że będzie trzeba czekać to co mi szkodzi- data zabiegu uwaga!! 14.07.2015. Zatykanie prawego ucha w trakcie większych przeziębień, plucie wszystkim z nosa co spływało po gardle, wieczna senność to tylko niektóre objawy. Przy przewlekłym nieżycie pomogły na chwilę sterydy po to by znów pakować krople. W 2015 roku oczywiście zimą kolejny raz wylądowałam z całkowicie zatkaniem nosa u innej laryngolog, byłam już wycieńczona, bo lepiej mi było w nocy nie oddychać łapałam się na tym, gdy mnie nagle budził brak powietrza. Kolejna Pani laryngolog powiedziała mi że nie jest ciekawie i lepiej żebym się zdecydowała, przyznałam się że jestem kroplowym pożeraczem, spokojnie odpowiedziała, że widzi to po nosie. Próbowałam odstawić smarowałam maściami nos rinopanteiną, próbowałam inhalacji niccc nie pomagało. Zdecydowałam się poszłam na zabieg przegrody, choć słyszałam po co Ci to, to nic nie daje kolega był itp. Nie miałam już siły ciągłe zmęczenie, a dodam jeszcze tyle, że myslałam że to zmęczenie początkowo przez małą aktywność fizyczną, zapisałam się na siłownie. Tam mierzą każdym ciśnienie, obliczają na bieżąco twoje zmęczenie, wydolność w trakcie ćwiczeń. Ja ledwo co zaczynałam ćwiczyć jak już miałam wysoki poziom przez to sapanie szybciej się męczyłam, pociłam, aż gwiazdy miałam przed oczami :( No ale wracając do tematu, 14. 07 miałam zabieg bo miałam dosyć. Sam zabieg nieprzyjemny ale ludzie nic nie boli nic się nie czuje dyskomfort jedynie co. Doba po jest najgorsza bo oddycha się przez gardło ale co to dla nas uzależnionych od kropli znaczy. Dla mnie była to ostatnia deska ratunku. Dziś jestem dwa tygodnie po zabiegu. Prawą dziurką mam drożną jak nigdy dotąd- tą która przez krzywiznę była zatkana w dużej części, lewa- pierwotnie jak mi się wydawało zdrowa, powoli się regeneruje i modlę się by z jakiś okres doszła całkiem do siebie. Jak się okazało w trakcie zabiegu miałam już od kropli przerośnięte małżowiny nosowe więc zostały one podcięte i tyle tylko można było zrobić do tego wiadomo prostowanie przegrody nosa. Po zabiegu krew leciała tylko z prawej dziurki bo własnie ta lewa przez krople jest zniszczona i jest to „przerost muszli nosowej” czy coś w tym rodzaju. Obrzęk czuje że się zmniejsza po dwóch tygodniach już trochę oddycham na tą lewą dziurkę ale od 14.07 nie używam kropli KONIEC. Jeśli ktoś z tego forum ma skierowanie na przegrodę to nie warto walczyć z kroplami tylko trzeba iść zrobić ten zabieg i uwierzcie jest efekt.

  44. WItam,
    krople od nosa zaczelam stosować w wieku lat chyba 13stu.. zaczelo sie od niewinnego kataru, a skonczylo sie na 10latach. albo nawet 11latach ciagle stosowania dzien w dzien. Jak wychodzilam bez kropli z domu to od razu bolala mnie glowa i czuje ze mam zapchany nos. az w koncu doszlam do wniosku ze trzeba z tym skoncyc.Probowalam wiele wiele razy. ale po 2dniachs sie poddawalam.
    dopiero w 2011 roku powiedzialam sobie nie.!
    przez tydzien umieralam w domu bez kropli, zastapilam je wlasnie roztworem wody morskiej.
    acha dodam ze wczesniej bylam u lekarza i pow. ze mam juz tak zniszczona slozowke ze nic mi nie pomoze.
    po tamtym detoksie ani razu nie uzylam kropli. przez 2msc wspomagalam sie tym roztworem, a potem przeszlo. moja sluzowka sama sie obkurczyla i dziala :)
    wszystkim ktorzy maja problem zycze powodzenia i 3mam kciuki! na prawde mozna!

  45. Stosuje otrivin od 7 lat. Po jakims roku poszlam do lekarza, ktory przepisal mi Nasonex (nie wiem czy znacie ten lek, mieszkam w uk), każąc mi wyrzucic otrivin do kosza. Zalecal tez inhalacje. Wykonanie zalecenia bylo niemozliwe a ja sie tylko wkurzalam, ze lekarze nie rozumieja tego ze ten nasonex nie przejdzie mi nawet przez nos bo mam tak zatkany ze odrazu wylatuje. Takze otrivinu nie przestalam uzywac. Kilka lat pozniej, załóżmy kolejne dwa, znowu wybralam sie do lekarza i znowu dostalam nasonex z zaleceniem odrzucenia otrivin. Bylam zla bo znowu nie chcial przejsc mi przez zatkany nos to niby jak ma mi pomoc. Wtedy wpadlam na pomysl ze odetkam otrivinem i psikne nasonexem. I tak robilam. Nasonex tyylko i wylacznie na odetkany nos, mialam go uzywac trzy razy dziennie a uzywalam z 15-20. Wygladalo to tak: otrivin, na odetkany nos nasonex, pozniej jak poczulam ze nos zaczyna sie leciutko juz zatykac to odrazu nasonex, ktory przedluzal odetkany stan nosa. Jak juz sie zatkal to znowu otrivin i tak w kolko. Po jakim miesiacu doszlo do tego ze otrivin uzylam raz na dzien, nasonex dwa. Potem nasonex raz na tydzien otrivin zero!! I pozniej przez pol roku NIC!
    ale to nie koniec bo znow mnie zatkało i pomyslalam ze bede stosowac otrivin nie dluzej niz te zalecane 5dni. I znowu to samo. Po jakims pewnie znowu roku zaczelam walke z nasonexem znowu. Doszlo do tego ze pewnego dnia odbierajac recepte okazalo sie ze lekarz przepisal mi cos innego, co mi absolutnie nie pomagalo (lekarz wiedzial o tym jaka taktyke stosuje przy nasonexie, dlatego dawal mi go tyle ile chcialam, do czasu). Pozniej juz nie mialam okazji widziec sie wiecej z moim lekarzem ze wzgledu na przeprowadzke. Do tej pory twierdzilam ze sie poddaje i bede uzywac ten otrivin.
    doszlo do tego ze wlewam do nosa butelke na dzien. Jest strasznie suchy i coraz czesciej smarcze krwią. Nie moge spac a nos juz nie oddyka sie w 100%. Tak myślę o wizycie u lekarza po moj nasonex ale pewnie bedzie cięzko dostawac go w takich ilosciach jak potrzebuje ;/ sprobuje wode morska i sudafed ktory kiedys juz brałam i nic nie pomagal ale dam sobie wiecej czasu. Miałam nadzieje ze mozna wykonac jakis zabieg na to, kiedys wpadlam na artykuł o laserowym zabiegu, ale nic konkretnego w sumie. Bede szukac dalej. Przepraszam za zanudzanie. Pozdrawiam.

  46. Trafilam na ten artykul kilka dni temu i od razu nabralam checi pomocy mojemu chlopakowi, ktory jest uzalezniony od spreyu juz 5 lat..;/ kupilam mu dzis sol morska w spreyu i tabletki sudafed. Tak bardzo chcialabym zeby w koncu przestal uzywac tego sprayu i mogl normalnie zyc. Ten nalog jest straszny i nawet nie wiedzialam ze taki istnieje dopoki nie zaczelam sie spotykac z moim obecnym chlopakiem. Na poczatku myslalam ze po prostu ma nos zatkany caly czas i musi go uzywac a dopeiro pozniej zaczelam szukac w internecie wiecej informacji na ten temat. Problem jest w tym ze i tak lekarz powiedzial ze powinien miec operacje na przegrode nosowa ale mam nadzieje ze i tak uda sie odstawic te krople. Tak jak jest napsiane w artykule ja wierze ze to jest nalog i tzreba z tym walczyc. Oby sie nam udalo jestem zdeterminowana i gotowa wspierac mojego chlopaka. Dziekuje za ten artykul i czekam na ten wspanialy moment kiedy chlopak uwolni sie od sprayu. Wszystkim zycze wytrwalosci! pozdrawiam

  47. Jezu a ja myślałam że jestem sama!!!A tu proszę! Ale to masakra nie? :( jak używam tego od roku… :( Po 6 h od wpuszczenia mam tak nos zatkany, obie dziurki, jakby mi ktoś cementu nalał! Jak przełykam ślinę to mi się uszy zatykają nawet! ale podpowiedziała mi Pani sposób. U mnie odstawienie od razu nie wchodzi w ogóle w grę, o tym żeby odstawić na 1 dziurkę nie pomyślałam! Jeszcze tylko dzisiaj w nocy ale od jutra tylko 1 dziurka dopóki mi sie ta jedna nie zregeneruje. Rok stosuje a przeziębiona jestem teraz 3 miesiąc :( clatra nie pomaga, nie myślalam że mam katar polekowy!!!

  48. Cześć Wszystkim Zatkanym :D Moja historia jest dłuuuuga, zaczęła się gdzieś w średniej szkole wraz z przypadającymi 3-4 razy na rok zapaleniami zatok, używałam różnych psikadeł, ale zawsze jakoś odstawiałam. W 2010 naprostowali mi w końcu przegrodę nosową (dzisiaj niestety znowu już się trochę skrzywiła), w międzyczasie 2 ciąże i chyba gdzieś po pierwszej wpadłam w sidła Otrivinu, używałam kilka miesięcy i ostatecznie dzięki pseudoefedrynie w Cirrusie udało się je odstawić. W drugiej ciąży pod koniec byłam już tak spuchnięta, że nos też mi się zatykał, wrócił Otrivin dzięki któremu mogłam w ogóle oddychać i spać, na porodówkę też jechałam z Otrivinem ;) Potem roczne karmienie, w trakcie którego przeszłam na Xylorin i potem najtańszy Acatar. Musiałam skończyć karmienie, bo nabawiłam się zap. zatok i zap. oskrzeli zarazem, na penicyliny jestem uczulona, pozostałe antybiotyki są zakazane podczas karmienia, odstawiłam dziecię, wyleczyłam siebie, ale kropli już nie udało się odstawić i tak leci do dziś..
    Idealnie zdaję sobie sprawę z uzależnienia i szkodliwego wpływu kropel na mój organizm. Doszło do tego, że w internetowej aptece (bo taniej) robiłam zapas kilku buteleczek, czasem peudoefedryna, czasem polopiryna też pomoże.. Czasem korek w nosie, że przełykać się nie da, zdarzały się utraty węchu, ciągłe kichanie nawet po 10 razy i błędne koło. Najgorzej jest w pracy w klimatyzacji, na spotkania służbowe chodzę z paczką chusteczek i kroplami, wymiękam..
    Byłam u laryngologa, odesłał do alergologa, testy wyszły czyściutko, nawet na roztocza nie mam uczulenia, odesłał mnie z powrotem do laryngologa i dopisał „polekowy nieżyt nosa”. Zaczęłam czytać o nim w necie i stawałam się coraz bardziej przerażona tym, jakie spustoszenie robię sobie w nosie. Trzeba z tym skończyć! Wczoraj laryngolog przepisał mi Avamys i jeszcze TK zatok. Mam nadzieję, że za 2 tyg jak do niego wrócę, to wykrzyczę mu z radością, że krople już odstawione! Dzisiaj psiknęłam Acatarem tylko przed 5-tą jak mnie dzieciaki zbudziły (odruchowo), potem rano Avamys po razie do każdej dziurki i nawilżam wodą morską, nie jest źle, pseudoefedryna też działa. Wiem, że kilka pierwszych dni jest najgorszych, ale dam radę! Nigdy więcej xylo ani oxy!!!!

    Jeszcze informacyjnie tym, którzy walczą: alergolog powiedziała mi, że fizjologicznie nos nigdy nie jest w 100% drożny, że zawsze mamy bardziej lub mniej wyczuwalne „zatkanie” którejś z dziurek i to uczucie przechodzi w ciągu doby z jednej na drugą. Rano może się wydawać, że bardziej lewa jest przytkana, a wieczorem może przejść na drugą. Do tego trzeba przywyknąć, bo to nie oznacza, że całkowity „korek” jest blisko i szybko piskać zanim zatka się na amen i nie wpuści już ani kropelki. Może pomóc woda morska, spacer po chłodnym powietrzu, skakanie, bieganie..
    Każdy musi znaleźć swój sposób :) Powodzenia!!

  49. Ja niestety własną niewiedza zrobiłam krzywdę mojej 3 letniej córce. Dziękuję za artykuł i za to, że tak szybko na niego wpadłm. Przygoda z katarem zaczęła się w przedszkolu, wtedy to lekarz zalecił wpuszczać do noska żel. Żel sprawdził się rewelacyjnie przy tym i przy kolejnym katarze, aż do momentu kiedy buteleczka się skończyła, a ja poszlam do apteki po nowe opakowanie. Tego żelu niestety nie było , ale farmaceutka poleciła otrivin dla dzieci. Oczywiście sprawdzl się rewelacyjnie,przy kolejnym katarze tez pomógł, ale zanim się obejrzalam stosujemy go juz chyba drugi miesiąc. I cos mi właśnie zaswitalo, ze chyba na ulotce było, ze za długo nie można go używać. Sprawdzilam, do 10 dni. Dziś zaczynamy walkę.

  50. Dziękuję za ten artykuł. To dzięki niemu podjęłam kolejną walkę z kroplami! Już tydzień jestem bez nich – początek był tragiczny, ale silna wola i przetrwałam. Moja historia była długa – stosowałam krople od ok 3 lat z przerwą 4 miesięcy. Gdy pojawiły się pierwsze problemy z oddychaniem w nocy już ponad 4 lata temu, nie wiedziałam co się dzieje, budziłam się nocy, miałam zatkany nos, ale nie miałam kataru, ani nic. Często nawracały zapalenia zatok. Odwiedziłam kilku laryngologów, którzy zapisywali antybiotyk na zatoki, a problem oddychania w nocy – na pewno przez alergię. Trafiłam do alergologa – testy skórne, leki przeciwalergiczne – nic, zero poprawy. A tu coraz gorzej i gorzej… W końcu sięgnęłam pierwszy raz po kropelki – 1 raz dziennie na noc, spałam całą noc, bez problemów najmniejszych. Potem było coraz gorzej, 1 raz już nie wystarczyło, budziłam się w nocy, nos domagał się kolejnej dawki… Potem jeszcze gorzej – krople w torebce, 24 godziny na dobę ze mną, bo nie wiadomo kiedy pojawi się potrzeba.. W końcu trafiłam do laryngologa, który stwierdził, że mam krzywą przegrodę i zapewne to jest problem, pół roku później przeszłam operację. 4 miesiące żyłam bez kropelek. Ale pewnego dnia miałam silne bóle głowy, taki ból jakby od zatok, tabletki przeciwbólowe z pseudoefedryną nie działały i sięgnęłam znowu po kropelki – za chwilę nastąpiła ulga.. I tak na nowo się uzależniłam, jeszcze szybciej niż poprzednim razem.. Trafiłam na tego bloga tydzień temu i to on zainspirował mnie do walki! Wybrałam opcję – rzucam od razu i udało się! Teraz oddycha mi się już lepiej. Pierwsze noce mordęga, teraz już lepiej. Mam nadzieję, że z czasem odzyskam całkowitą drożność. Czekam jeszcze na TK, za przyczyną którego mamy sprawdzić czy nie mam jakiegoś procesu zapalnego w zatokach. Raz jeszcze bardzo dziękuję za ten artykuł!

  51. Uważam, że krople do nosa, tabletki czy coś, wszystko uzależnia. Nie bez powodu na ulotkach jest by stosować coś przez dany okres . Sami lekarze również ostrzegają. Od takich rzeczy może się zacząć a potem przechodzi na inne poziomy, bo organizm chce coraz więcej, coraz mocniejszych dawek. Przechodziłam przez coś takiego, nie od kropli, ale jednak właśnie od takich „błahych” leków… Potem już tylko odwyk, leczenie. Ja akurat byłam w ośrodku w Ściejowicach – Wiosenna i mi pomogli, ale wiem że bez tej pomocy bym sama z tego nie wyszła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *