Gdy spojrzenie ukazuje zmęczenie, czyli co robić z przekrwionymi, suchymi oczami.

Temat na dzisiaj miał być zupełnie inny, ale gdy spojrzałam w łazienkowe lustro kończąc nocną zmianę w aptece uznałam, że nic innego nie da mi tyle inspiracji, co moje przekrwione, zmęczone spojrzenie. Sprawdzanie i układanie recept po nocy, nieprzyjemne światło jarzeniówek, za dużo komputera i nad ranem mogłam już straszyć swoim wysuszonym na wiór okiem. Jak to ktoś mądrze powiedział: „Moje oczy cierpią, a ja razem z nimi”:) Osobiście cierpieć nie lubię, dlatego ostatnią zaksięgowaną transakcją tej nocy były moje kropelki do oczu. I stąd temat dzisiejszego postu. Jestem pewna, że nie tylko ja borykam się z tym problemem. Co możemy znaleźć w aptece, aby ulżyć naszym oczom? Kto powinien szczególnie o nie dbać? Kiedy konieczna jest wizyta u lekarza?


Czego nasze oczy nie lubią?

Problem pojawia się wówczas, gdy zmuszamy nasze oczy do nadmiernego wysiłku, gdy pracujemy w nieodpowiednich warunkach lub gdy spada odporność naszego organizmu.Może mówienie o naszych oczach, że są wybredne byłoby pewnym nadużyciem, ale trzeba przyznać, że nie lubią one naprawdę wielu rzeczy.
Z większością z nich spotykamy się chociażby w pracy. Oczy strajkują przy klimatyzacji. Nie są również fanami zbyt długiego siedzenia przy komputerze, a w obecnej erze informatyzacji ciężko niekiedy tego uniknąć (a jak pisze się bloga, to już w ogóle :). Szkodzi im również dym papierosowy, a także niedostateczna ilość snu czy sztuczne oświetlenie. Nie najlepiej wygląda również nasze spojrzenie, jeżeli towarzyszy nam przewlekły stres i ogólne, nerwowe wyczerpanie.

Zasadniczo oczy nie wymagają jakiejś szczególnej pielęgnacji. Natura zadbała o to, aby nasze oczy były „samowystarczalne”. I faktycznie, w „standardowych” warunkach ruchy powiek, łzy oraz pokrycie gałki ocznej odpowiednią warstwą biofilmu zapewniają odpowiedni poziom nawilżenia, a naszym oczom pracuje się naprawdę komfortowo. Problem pojawia się wówczas, gdy zmuszamy je do nadmiernego wysiłku, gdy pracujemy w nieodpowiednich warunkach lub gdy spada odporność naszego organizmu. Zaczyna się strajk, który odczuwamy jako charakterystyczne swędzenie i pieczenie, a niekiedy nawet kłucie. Pojawia się przekrwienie oczu, a gałka oczna staje się wysuszona. U niektórych występuje nawet światłowstręt. Nic przyjemnego. Nazywa się to również nie lepiej – jest to tzw. proste zapalenie spojówek.

komputer_blogŻródło: picjumbo.com

Co to jest proste zapalenie spojówek?

Aby było po bożemu najpierw sobie wyjaśnijmy czym właściwie jest spojówka. Otóż jest to błona śluzowa pokrywająca powierzchnię gałki ocznej oraz wewnętrzną stronę powiek. Z racji tego, że jest to błona śluzowa to nie ma co oczekiwać od niej nie wiadomo jakiej odporności. I właśnie dlatego zapalenie spojówek zalicza niemalże każdy dorosły przynajmniej raz w życiu, a nawet i częściej.

Cechą odróżniającą proste zapalenie spojówek od infekcyjnego zapalenia jest brak jakiejkolwiek wydzieliny. Występuje kilka typów zapalenia spojówek. Ogólnie dzieli się je na infekcyjne (bakteryjne, wirusowe, chlamydiowe, grzybicze), nieinfekcyjne (alergiczne i proste) oraz towarzyszące innym chorobom (np. rumieniowi wielopostaciowemu). Z tych wszystkich typów jedynie zapalenie proste może być leczone preparatami bez recepty – cała reszta należy już tylko i wyłącznie do okulisty, gdyż leków OTC na te schorzenia po prostu nie ma.

Prostemu zapaleniu spojówek towarzyszą te wszystkie objawy, o których pisałam już wcześniej – pieczenie, swędzenie, kłucie, uczucie obecności obcego ciała, piasku pod powiekami. Leczenie polega przede wszystkim na usunięciu czynnika, który stan wywołał i niwelowaniu objawów poprzez zastosowanie chociażby kropli nawilżających czy łagodzących na bazie świetlika.
Warto również wspomnieć, że zapalenie spojówek tego typu może mieć charakter ostry lub przewlekły. Ostre zapalenie występuje np. po kilku godzinach spędzonych przy komputerze, bądź spędzeniu wieczoru w zapełnionym dymem papierosowym klubie. Całe szczęście najczęściej ma charakter samoprzemijający, niekiedy wymaga „podrasowania” za pomocą preparatów dostępnych bez recepty.

Większy problem stanowi natomiast przewlekłe zapalenie. Występuje ono głównie u osób z niewyrównaną wadą wzroku, czyli wszystkich osób z nieodpowiednimi okularami oraz u osób stale narażonych na czynniki drażniące (chociażby ze względu na specyfikę pracy).

Są przypadki, kiedy konsultacja lekarska jest ważna i ważniejsza. O takich „ważniejszych” przypadkach mówimy, gdy pojawi się wydzielina w oku. I kwestia bardzo istotna: cechą odróżniającą proste zapalenie spojówek od infekcyjnego zapalenia jest brak jakiejkolwiek wydzieliny. Dyskomfort dyskomfortem, ale żadna wydzielina ani surowicza, ani ropna, ani jakakolwiek inna poza łezkami się nie pojawia. Gdybyśmy zauważyli jednak jej obecność to koniecznie skierujmy swoje kroki ku poradni okulistycznej, bo to już świadczy o infekcyjnym charakterze zapalenia. Warto bowiem pamiętać, że podrażnione oczy są szczególnie wrażliwe i mają tendencję do łapania wszelkich patogenów – nadkażenia wirusowe czy bakteryjnie nie należą bynajmniej do rzadkości.

oko_blog1Źródło: SuperFantastic / Foter.com / CC BY

Kiedy do lekarza?

Można powiedzieć, że zawsze i wszędzie:) Ale są przypadki, kiedy konsultacja lekarska jest ważna i ważniejsza.
O takich „ważniejszych” przypadkach mówimy, gdy pojawi się wydzielina w oku – zależnie od tego, czy ma charakter ropny czy surowiczy możemy mówić np. o zapaleniu spojówek bakteryjnym czy wirusowym. Warto również pokusić się o konsultację okulistyczną, jeżeli objawy utrzymują się długo np. kilka tygodni lub gdy po lekkim podleczeniu wracają jak bumerang – może się okazać, że cierpimy na wadę wzroku o której nawet nie wiemy.


Czym można się ratować?

Po pierwsze: należy usunąć czynnik, który zapalenie spowodował. Jeżeli jest to komputer to trzeba sobie zrobić od niego odpoczynek (przynajmniej jednodniowy). I nie kręcić mi tu nosami! Jeżeli ja potrafiłam to każdy będzie potrafił!:) Jeżeli czytaliśmy za dużo książek – warto przychylnym okiem spojrzeć na radio i odłożyć ulubioną lekturę na półkę. I tak dalej i tak dalej…

Całe szczęście, w większości przypadków daje to naprawdę wymierne korzyści. Znaczna część osób już na kolejny, najdalej drugi, dzień nadaje się „do życia”. Jeżeli nie możemy sobie pozwolić na takie „długie” leczenie, bo jutro do pracy i komputer ponownie nas przywita warto zaprzyjaźnić się z preparatami dostępnymi w aptece. Tutaj mamy do wyboru krople i żele nawilżające, preparaty na bazie świetlika i innych ziół, sole fizjologiczne czy krople na bazie substancji obkurczających naczynia krwionośne.

Będzie się czym ratować, spokojnie :) Ale że preparatów jest co nie miara warto to sobie wszystko uporządkować. Bo kropelki kropelkom nierówne!


Krople na bazie wyciągów roślinnych

O świetliku słyszało naprawdę wiele osób. I nie ma co się dziwić – lecznicze właściwości tej rośliny były znane już w średniowieczu. Substancje zawarte w świetliku mają działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne. Dodatkowo uszczelniają naczynia krwionośne i działają ściągająco. Cechy te pozwoliły na wykorzystanie go nie tylko przy podrażnieniu oczu, ale również w alergicznym czy też bakteryjnym zapaleniu spojówek.

Mdo wyboru krople i żele nawilżające, preparaty na bazie świetlika i innych ziół, sole fizjologiczne czy krople na bazie substancji obkurczających naczynia krwionośne. Obecnie na rynku dostępne są dwa preparaty w postaci kropli ocznych zawierające w swoim składzie świetlik lekarski, zwany inaczej ptasimi oczkami. Jeden z nich dostępny jest w aptekach już od lat – jest to po prostu „Świetlik” firmy Decymal. Produkt wprawdzie homeopatyczny (wprawdzie, bo fanką homeopatii nie jestem), ale jego wieloletnie zastosowanie pokazało, że naprawdę działa. Kropelki mają jednak jedną wadę - należy je zużyć w przeciągu 10 dni od otwarcia. Całe szczęście cena nie jest porażająca, bo ok. 7zł, dlatego można jakoś to przetrzymać.
Warto również dodać, że zawierają w swoim składzie chlorek benzalkoniowy, który może odbarwiać soczewki kontaktowe. Z tego też względu zaleca się, aby nasze „polimerowe oczka” zakładać po min. 15 minutach od aplikacji kropli (abstrahując już od tego, że przy podrażnieniu i zmęczeniu oczu najlepiej jest chwilowo odstawić soczewki i przejść na okulary).

swietlik_blogŹródło: TANAKA Juuyoh (田中十洋) / Foter.com / CC BY

Dla osób nie mających zaufania do homeopatii, a także szukających czegoś o bogatszym składzie mamy krople ze świetlikiem spod marki Zuma. Oprócz ptasich oczek znajdziemy w nim również wyciąg z rumianku, bławatka i oczaru wirginijskiego. Taka mieszanka zapewnia bardzo dobre właściwości kojąco-łagodzące. Te kropelki również zawierają chlorek benzalkoniowy, dlatego instrukcja obsługi dołączona do opakowania jest lekturą obowiązkową przy szkłach kontaktowych. Buteleczka jest większa od poprzednika, bo 10ml (decymalowy świetlik to buteleczki 5ml), ale i trwałość ma większą – roztwór należy zużyć w przeciągu 30 dni od otwarcia.

Co jednak zrobić, jeżeli podrażnione oczy nie są naszym stałym problem, a pojawiają się od czasu do czasu? Zakroplić dwa razy i butelka do wyrzucenia? Albo jeżeli konserwanty nam szkodzą? Firma wyszła naprzeciw i takim oczekiwaniom wypuszczając swój świetlik w postaci minimsów.


Ale czym właściwie są minimsy?

Minimsy są bardzo nowoczesną postacią kropli ocznych. Z praktycznego punktu widzenia są to jednorazowe pojemniczki do zakraplania oczu, z których każdy zawiera określoną dawkę leku. Zazwyczaj są to fiolki o pojemności 0,5ml, a w opakowaniu znajduje się takich fiolek 5/10/30 w zależności od producenta. W czym minimsy są lepsze od zwykłych butelek z kroplami?

Uznaje się, że taką fiolkę, po odpowiednim zamknięciu i zabezpieczeniu, można użyć ponownie, ale w przeciągu 12 godzin! Na przód wysuwa się przede wszystkim bezpieczeństwo ich stosowania. Tak jak podkreślałam już w poście o lekach okulistycznych bardzo ważna jest sterylność preparatów, które zakraplamy do worka spojówkowego. Zanieczyszczone drobnoustrojami krople mogą wywołać więcej szkody niż pożytku – w końcu przy podrażnionym, pozbawionym naturalnej ochrony oku do nadkażenia bakteryjnego już tylko krok. Gdy otwieramy buteleczkę z kroplami na powierzchni zakraplacza siłą rzeczy zbierają się mikroby, które zanieczyszczają nasze krople. Tego problemy nie w przypadku jednodawkowych fiolek, bo taki pojemniczek szybciej wyląduje w koszu niż zdąży się „zepsuć„.

Kwestia druga to brak konserwantów w takich kroplach. W pojemnikach wielodawkowych, jakimi są butelki konserwanty są niezbędne, gdyż pomagają zachować trwałość i czystość mikrobiologiczną preparatu przez określony czas. Mają jednak swoje wady – mogą uczulać, powodować podrażnienia czy uszkadzać soczewki kontaktowe. Uważa się również, że przy dłuższym ich stosowaniu mogą powodować tzw. zespół suchego oka. W przypadku minimsów konserwanty są zbędne, bo i po co?

Część osób pyta się czy zawartość takie pojemniczka jest do zużycia naraz. Otóż niekoniecznie – tak jak pisałam już w poście o lekach okulistycznych do oka zakraplamy jedną kroplę. Nie więcej, bo reszta popłynie. Ale wiadomo – albo ktoś nie trafi, albo coś się wyleje… Dlatego producenci dają w fiolkach pewnego rodzaju zapas. Oficjalnie są to pojemniki jednodawkowe, ale teoria teorią, a praktyka… Uznaje się, że taką fiolkę, po odpowiednim zamknięciu i zabezpieczeniu, można użyć ponownie, ale w przeciągu 12 godzin! Reszta pojemniczków może sobie czekać do końca terminu ważności, ale otwarte, nawet nie zużyte idą od razu do kosza.

Jak widać minimsy są świetną postacią dla osób noszących soczewki kontaktowe, a także dla tych, u których problem podrażnienia pojawia się od wielkiego dzwonu. Powinny również zainteresować się nim osoby z oczami tak wrażliwymi, że podrażnia je wszystko, łącznie z lekiem, który się na to podaje.

oko_blog2Źródło: wheels3217 / Foter.com / CC BY

Ale wracając do tematu… Krople z tetryzoliną

Trochę „brutalniejszym”, ale i skuteczniejszym sposobem na pozbycie się przekrwionych spojówek jest zastosowanie kropli z chlorowodorkiem tetryzoliny (Visine Classic, Starazolin, Berberil). Tego typu preparaty możemy nazwać „kroplami do nosa” dla naszych obolałych oczu. Dlaczego?

Tetryzolina zaliczana jest do tzw. sympatykomimetyków. Jej działanie jest bardzo proste – pobudza ona odpowiednie receptory, które z kolei powodują skurcz naczyń krwionośnych unaczyniających spojówkę. Zmniejsza się lokalne przekrwienie, obrzęk, złagodzeniu ulegają dolegliwości związane ze stanem zapalnym – podobnie jak w przypadku kropli do nosa, których działanie również opiera się o skurcz naczyń krwionośnych.

Działania niepożądane działaniami, ale jednego nie można tetryzolinie odmówić – potrafi wybielić naszą gałkę oczną naprawdę szybko. Zaczyna działać po ok. 5 minutach, a jej działanie utrzymuje się mniej więcej do 4-5 godzin. Ale dlaczego właściwie nawiązuję do kropli do nosa? Bo chciałabym zwrócić Wasza uwagę na jedno z podstawowych działań niepożądanych, a mianowicie na przekrwienie spojówek z tzw. efektu odbicia. O samym efekcie odbicia i wynikającym z niego katarze polekowym pisałam już w poście o „kroplowych narkomanach – zainteresowanych odsyłam do działu „przeziębieniowego”. Aby w związku z tym nie powtarzać cały czas tych samych kwestii napiszę tylko: tak samo, jak po nadmiernym stosowaniu kropli do nosa mamy katar polekowy, tak samo krople z tetryzoliną mogą przyzwyczaić do tego stopnia, że będziemy mieli przekrwione spojówki (poniękąd z przyzwyczajenia naszych oczu) – nasze naczynia zaczynają się wówczas gwałtownie rozszerzać, co prowadzi do nasilenia objawów.

Warto również wspomnieć o tym, że przewlekłe stosowanie tych preparatów może spowodować uszkodzenie rogówki. Z tego też względu krople te polecane są jedynie doraźnie w chwilach największego dyskomfortu. Jeżeli nasze podrażnienie nie jest tak duże lepiej pokusić się o łagodniejsze preparaty jak chociażby wspomniane już krople ze świetlikiem czy preparaty nawilżające.

Innym, częstym działaniem niepożądanym kropelek z tetryzoliną jest (trochę paradoksalne) podrażnienie spojówek objawiające się zaczerwienieniem i łzawieniem. Na pieczenie oczu skarży się sporo osób – u większości efekt ten szybko mija, część jednak nie jest w stanie kontynuować stosowania preparatu ze względu na zbyt duży dyskomfort. Kolejnym, bardziej niebezpiecznym, chociaż rzadziej występującym, działaniem niepożądanym są przejściowe zaburzenia ostrości widzenia związane z rozszerzaniem źrenicy pod wpływem tych kropelek. Z tego też względu, pamiętajmy – Visine czy Starazolin dopiero w domu, nigdy przed jazdą samochodem!

Działania niepożądane działaniami, ale jednego nie można tetryzolinie odmówić – potrafi wybielić naszą gałkę oczną naprawdę szybko. Zaczyna działać po ok. 5 minutach, a jej działanie utrzymuje się mniej więcej do 4-5 godzin. Jednak nie wszyscy mogą ją stosować. Zapomnieć praktycznie powinny o niej osoby z jaskrą. Ostrożnie natomiast powinny podchodzić osoby z problemami sercowo-naczyniowymi.

Jeśli chodzi o preparaty to obecnie mamy na rynku trzy specyfiki: najpopularniejszy Visine Classic, jego konkurent Starazolin oraz mniej znany Berberil. Wszystkie zawierają takie samo stężenie chlorowodorku tetryzoliny (0,5%), wszystkie też są konserwowane chlorkiem benzalkoniowym (uwaga na soczewki!). Konserwantów nie zawiera jedynie Starazolin w pojemnikach jednodawkowych po 0,5ml.

oko_blog3Źródło: [ALHanouf _ Photography's] / Foter.com / CC BY

Krople nawilżające

Preparaty nazywane popularnie „sztucznymi łzami” są kolejną grupą preparatów, które mogą być stosowane przy podrażnionych spojówkach. Uczucie piasku pod powiekami, nieprzyjemne pieczenie to objawy związane głównie z zaburzeniem funkcjonowania naszego filmu łzowego, czyli cieniutkiej warstwy wodno-lipidowo-mucynowej, dzięki której nasze oczy nie są wysuszone na wiór. Gdy warstwa ta zostanie przerwana (niezależnie od tego z jakiej przyczyny) konieczne jest jej odbudowanie. Zdrowe oko jest w stanie samo zregenerować tę warstwę i dłuższy odpoczynek pozwala wrócić naszym oczkom do stanu wyjściowego. Czasami jednak proces tej odbudowy jest zachwiany – mówimy wówczas o tzw. zespole suchego oka. Krople nawilżające mogą być stosowane zarówno w tym zespole, jak i w prostym, „standardowym” podrażnieniu oczu – przyspieszy to ich powrót do „komfortowego” stanu.

Najdłużej działają krople zawierające w swoim składzie sól kwasu hialuronowego (hialuronian sodu). To właśnie krople nawilżające zajmują największą część półki z preparatami ocznymi. Jest ich tyle, że mogą się pomieszać :) Dlatego w ich przypadku pokusiłam się o, tradycyjne już, zestawienie. Umieściłam w nim najpopularniejsze krople o działaniu nawilżającym – posortowałam je po substancji nawilżającej, a porównałam dodatkowo takie parametry jak: obecność konserwantów, możliwość stosowania preparatu z soczewkami kontaktowymi, a także okres, w jakim mogą zostać użyte po otwarciu opakowania (aby otworzyć plik kliknij na obrazek lewym przyciskiem myszy):

krople_zestawienie_blogŹródło: ontwerpplus / Foter.com / CC BY

Jak widać wybór jest całkiem spory:) Mamy również kilka substancji, które w kroplach odpowiadają za ich właściwości nawilżające – alkohol poliwinylowy, glikol polietylenowy i propylenowy, hypromelozę, sól sodową karbksymetylocelulozy czy, najpopularniejszy obecnie, hialuronian sodu. Substancje te w znamienny sposób wpływają na długość działania.

Najdłużej działają krople zawierające w swoim składzie sól kwasu hialuronowego (hialuronian sodu). Nie bez powodu jest to najpopularniejsza substancja w kroplach nawilżających. Jest to polisacharyd, który wykazuje największą lepkość i dzięki temu długo jest w stanie utrzymać się na powierzchni naszego oka – a to w prostej drodze przekłada się na rzadsze zakraplanie preparatu. Warto również wspomnieć, że kwas hialuronowy jest naturalnym składnikiem naszego biofilmu – nasze oko nie dostanie niczego, czego nie zna:) Ponadto krople z hialuronianem sodu nie zaburzają ostrości widzenia po zakropleniu. Wspomagają również regenerację powierzchni gałki ocznej.

Trudno jednak byłoby wybrać krople, które są najlepsze, och i ach. Wiele preparatów ma swoich wiernych fanów, na których dany specyfik działa najlepiej. Gdy będziemy wybierać krople dla siebie warto jednak zwrócić uwagę na kilka kwestii.

Po pierwsze: lepkość danego roztworu. Nie jest tajemnicą, że coś co jest gęste, dłużej utrzyma się na powierzchni naszego oka, czyli będzie działało dłużej nawilżająco. Z tego też względu, jeżeli zależy nam na „przedłużonym działaniu” takich kropli to wybierajmy preparaty o zwiększonej lepkości np. Systane Ultra Gel Drops, Hylo-Gel czy Biolan Gel 0,3%. Wprawdzie kroplami żelowymi się nazywają, ale spokojnie, aplikujemy je tradycyjnie :) Pamiętajcie jednak, że krople o zwiększonej lepkości, podobnie jak prawdziwe żele i maści, mogą przejściowo zaburzać ostrość widzenia, jak będą się rozprowadzały i gęstniały na powierzchni gałki ocznej. Z tego też względu nie są to krople do samochodu (abstrahując już od tego, że chyba żadne tego typu specyfiki nie powinny być za kółkiem stosowane:) Ale wiadomo jak jest :)

Gdy będziemy wybierać krople dla siebie warto jednak zwrócić uwagę na kilka kwestii: lepkość roztworu, możliwość stosowania z soczewkami i termin ważności. Po drugie: możliwość stosowania z soczewkami kontaktowymi. To, że krople nawilżające są preparaty łagodnymi nie oznacza od razu, że mogą być stosowane bezkarnie i na wszystko. Pisałam Wam już o konserwantach, które występują w buteleczkach wielodawkowych celem zapewnienia czystości mikrobiologicznej preparatu. Najczęściej stosowanymi związkami są chlorek benzalkoniowy oraz cetrymid, które uszkadzają szkła kontaktowe. Z tego też względu, szkła zakładamy dopiero po 15 minutach od aplikacji kropli, a niekiedy najlepiej w ogóle z nich zrezygnować czasowo na rzecz okularów. Ale trzeba oddać też honor „dobrym” konserwantom, które soczewek nie uszkadzają. Takie związki zawierają chociażby Optive, Optive Plus, Systane Ultra, GenTeal, GenTeal HA czy Refresh. Można spokojnie je używać nie martwiąc się o swoje „polimerowe oczka”. Można również „bezkarnie” stosować wszelkie krople nawilżające w minimsach, a to z powodu prozaicznego – konserwantów w nich po prostu nie uświadczycie.

A skoro jesteśmy już przy konserwantach to warto wspomnieć i o terminie ważności kropli. Jak pisałam już w temacie o lekach okulistycznych termin przydatności większości kropli mija standardowo po 4 tygodniach od otwarcia. Po tym czasie krople idą do kosza, bo mogą nas później przyprawić chociażby o jakieś bakteryjne zakażenie. Przedłużenie trwałości takiego preparatu można uzyskać na dwa sposoby – albo dodanie mocniejszych konserwantów, albo poprzez zastosowanie specjalnych butelek z zakraplaczami „nowej generacji”.

I tutaj chciałabym zwrócić Waszą uwagę na preparaty firmy Ursapharm zawierające innowacyjny system dozowania kropli tzw. system COMOD. Nie wnikając za bardzo w szczegóły można napisać, że jest to system, który pozwala na uwolnienie kropli preparatu bez zaciągnięcia kropli z zewnątrz. Pozwala to zachowanie czystości preparatu, co umożliwia rezygnację z jakichkolwiek konserwantów przy jednoczesnym zapewnieniu długiego terminu przydatności – Hylo-Care czy PVP-Comod można stosować bez obaw przez 3 miesiące od otwarcia, natomiast Hylo-Codom czy Hylo-Gel nawet do 6 miesiący od otwarcia pojemnika. Zdecydowanie jest się czym interesować :) Wprawdzie kropelki tego typu są odrobinę droższe od konkurencji, ale jeżeli ktoś stosuje krople dłuższy czas to myślę, że warto to przemyśleć.

Ale żeby nie było, że to jedyne krople o długim terminie ważności:) Osoby, które potrzebują długiego terminu ważności powinny zwrócić uwagę również na takie preparaty Systane Ultra, Systane Balanse czy Optive. One również nadają sie do użytku przez 6 miesięcy, a jest to możliwe dzięki zastosowaniu konserwantów „nowej generacji”, które zabijają patogeny przez dłuższy okres czasu nie wpływając jednocześnie niekorzystnie na szkła kontaktowe.

Skoro jesteśmy już przy temacie podrażnionych oczu to warto również pokusić się o preparaty zawierające w swoim składzie substancje o działaniu łagodzącym, jak np. dekspanthenol. Jego obecność w kroplach nawilżających znamiennie podnosi ich kojące właściwości. Znajdziemy go m.in. w preparatac Hylo-Care, Bepanthen Eye, Keratostill.

Ciekawym preparatem jest również Hyabak Protector zawierający w swoim składzie dodatek actinoquinolu, który jest… filtrem UV. Nie zastąpi nam wprawdzie okularów przeciwsłonecznych, ale bardzo dobrze sprawdza się u osób, u których podrażnienie powstaje w wyniku nadmiernej ekspozycji na promieniowanie słoneczne czy światło komputera.

Jak widać, dla każdego coś miłego :) Byłoby ciężko wybrać preparat najlepszy, bo niemalże każdy ma jakieś zalety. Warto pamiętać, że krople do oczu można stosować niemalże bez ograniczeń – aczkolwiek, jeżeli jesteśmy stale „skazani” na tego typu preparaty warto skonsultować się z okulistą :)

Na koniec chciałbym tylko wspomnieć o żelach nawilżających. Są one zdecydowanie mniej popularne, choć równie skuteczne jak krople. Z pewnością nie powinniśmy zapominać o takich preparatach jak Lakripos czy Oftipan - świetnie nawilżają powierzchnię gałki ocznej przynosząc upragnioną ulgę. Ciekawym preparatem jest również VitA-pos, czyli sterylna maść oczna z regenerującą witaminą A.


I to było na tyle:) Wychodzi na to, że jednak mamy czym walczyć z podrażnionymi oczami. Przy odrobinie szczęścia nie będziecie musieli wyglądać jak ja o 5 nad ranem:) Krople ze świetlikiem, nawilżające czy nawet z tą tetryzoliną pomogą nam pozbyć się tego przykrego dyskomfortu. Pamiętajmy jednak, że nic nie zadziała lepiej, jak chwila odpoczynku i krótki „odwyk” od komputera i książki :)

Zdjęcie główne: jemelmay / Foter / CC BY

P.S. O alergicznym zapaleniu spojówek, czyli przypadłości, która męczy nas głównie w okresie wiosenno-zimowym pisałam również tutaj.

Facebook0Google+0Twitter0Email

11 komentarzy o: “Gdy spojrzenie ukazuje zmęczenie, czyli co robić z przekrwionymi, suchymi oczami.

  1. Nie ma jeszcze jednej rewelacyjnej metody która mi bardzo pomogła… mianowicie suplement diety. Nie wiedziałam o istnieniu takiej metody dopóki nie zapytałam Pani w aptece o alternatywę dla kropli. Jak dla mnie dużo lepsza bo działa od środka. Vitrum vision które brałam dostarcza luteine witaminy i minerały w optymalnej ilości niezbędnej dla dobrego widzenia.

  2. Witam, chciałabym zapytać o krople dla kierowców, wspomniała Pani, że kierowcy nie powinni owych stosować. Chodzi mi dokładnie o jeden, dwa razy w roku, kiedy jadę z chłopakiem z Anglii do Polski, mój chłopak jest jedynym kierowcą, trasa jest dosyć długa, po pewnym czasie mimo odpoczynków, zaczynają boleć go oczy i rażą światła innych samochodów. Dodam jeszcze, że nie nosi okularów, alergikiem też nie jest. Szczerze mówiąc już ” jedną nogą” byłam w aptece po krople, ale przeczytałam ten artykuł i teraz sama nie wiem… Czy może Pani polecić coś właśnie na takie „okazje” dla kierowców?

  3. Jak mam zmęczone, suche oczy, to wtedy zawsze mi pomagają sztuczne łzy czyli starazolin hydrobalance. Bardzo dobrze nawilżają oczy i od razu likwidują podrażnienia i uczucie suchości.

  4. Na przekrwione oczy świetnie działa czerwony starazolin. Błyskawicznie znika zaczerwienienie, jedyne co, to trzeba pamiętać, że nie można go stosować na soczewki. Trzeba odczekać z nałożeniem.

  5. A ja stosuję niebieski starazolin na zmęczone oczy. Dobrze je nawilża, łagodzi podrażnienia i likwiduje uczucie suchości. Jedno zakroplenie starcza na długi czas.

  6. Swego czasu zazywalam wiele suplementow diety, jednak zrezygnowalam i pozostalam tylko przy jednym – Gold Luteina. Jakos nie moge jej odstawic, bowiem moj tryb pracy powoduje, ze oczy wieczorem mam w fatalnym stanie, a tak to sie chociaz troche podlecze, zazywajac tabletke.

  7. A czy ten niebieski starazolin można na soczewki stosować, czy trzeba wyjąć? Często mam suche oczy i potrzebuję dobrego nawilżenia

  8. Ciekawe, jak cenowo ten starazolin wychodzi. Jak jest taki skuteczny, to chętnie bym spróbowała. Bo ostatnio w aptece pani mi jakieś krople polecała, ale były tak drogie, że się nie zdecydowałam.

  9. Niestety moje oczy są przekrwione, pieką i ogólnie rzecz biorąc są w słabej kondycji. Muszę z tym walczyć, więc dzięki za ten wpis. Wiele się z niego wiedziałam i mam nadzieje, że kroki, które podejmę będą pomocne.

  10. Dla mnie najlepsze krople na zmęczone oczy to starazolin niebieski. Szybką ulgę dają. Często też ich używam, jak gdzieś w trasę jadę po nocy i oczy mi się męczą – bardzo pomagają wtedy.

Odpowiedz na „JustynaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *