Asequrella, Femi Protect, Asevia? Czy to w ogóle działa? Opinia farmaceutki o „osłonówkach” stosowanych przy antykoncepcji hormonalnej.

Z tematami na kolejnego posta jest u mnie tak: albo otwieram swoją „poczekalnię’, w której zbieram wszystkie swoje pomysły i propozycje, które otrzymuję, albo po prostu piszę jednego posta i w międzyczasie nachodzi mnie wena na szersze opisanie jednej z kwestii o której tam wspominałam. I to właśnie ta druga opcja sprawiła, że spojrzałam łaskawszym okiem na „osłonówki” przy antykoncepcji, które stały się tak popularne i „superpotrzebne” po debiucie Asequrelli - najpopularniejszego chyba obecnie suplementu w tej kategorii produktowej. Piszę „najpopularniejszego”, bo Asequrella przez kilka ostatnich miesięcy dorobiła się nawet kilku „zamienników” – na fali popularności suplementu weszły na polski rynek chociażby Femi Protect oraz Asevia. A to tylko najpopularniejsze. Ale może weźmiemy je dzisiaj pod farmaceutyczną lupę?

Do tej pory pamiętam, jak wraz z dostawą leków przyjechało z hurtowni farmaceutycznej pierwsze opakowanie Asequrelli. Z racji tego, że telewizji nie oglądam to i nie widziałam reklamy tego suplementu. Wzięłam się za analizowanie składu i… brewka mi się tylko podniosła. Taką samą minę miała moja koleżanka, która wzięła się później za rozstawianie tego na naszych półkach. Bo skład jest… średni. I to delikatnie powiedziawszy. Czy ten suplement może działać? Czy naprawdę rozwiąże wszystkie nasze problemy z antykoncepcją hormonalną? I zadam jeszcze jedno pytanie: jeżeli nie Asequrella to co? Jak w stosunku do niej przedstawiają się jej „zamienniki”?


Działania niepożądane tabletek antykoncepcyjnych

Nowoczesne pigułki dają mniej skutków ubocznych, ale mimo wszystko działania niepożądane się pojawiają. Nie u każdej kobiety i nie w takim samym stopniu. Metod antykoncepcyjnych jest sporo – z pewnością każdy znajdzie taką odpowiadającą swoim potrzebom, przekonaniom czy możliwościom finansowym. Jedną z najpopularniejszych jest antykoncepcja hormonalna, czyli stosowanie odpowiednich dawek hormonów (w postaci tabletek doustnych, krążków dopochwowych czy plastrów na skórę), które mają tak pokierować naszą płodnością i owulacją, aby utrudnić zajście w ciążę. Ale mimo iż pigułka hormonalna zrobiła zawrotną karierę odkąd pojawiła się po raz pierwszy w aptekach w latach 60. ubiegłego wieku, to nie jest idealna. I to niezależnie od tego, czy jest to preparat starszej czy nowszej generacji – nowoczesne pigułki dają mniej skutków ubocznych, ale mimo wszystko działania niepożądane się pojawiają. Nie u każdej kobiety i nie w takim samym stopniu – warto jednak liczyć się z ich wystąpieniem, w szczególności gdy rozpoczynamy stosowanie naszego pierwszego (lub po prostu nowego) preparatu.

Niektóre z działań niepożądanych tabletek antykoncepcyjnych są naprawdę poważne. Wystarczy tutaj wymienić chociażby możliwość rozwoju choroby zakrzepowo-zatorowej, zwiększenie prawdopodobieństwa wystąpienia niektórych nowotworów czy zaburzenia pracy wątroby. Znacznie jednak popularniejsze są lżejsze skutki uboczne, które same w sobie zagrożenia większego nie stanowią, ale bardzo utrudniają życie kobietom zażywającym pigułki.


Na co najczęściej uskarżają się panie stosujące tę metodę antykoncepcji?

Warto jednak pamiętać, że pojawienie się tych objawów jest w dużej mierze kwestią indywidualną i po odpowiednim dobraniu preparatu hormonalnego większość z nich znika bezpowrotnie.Na prowadzenie chyba wyjdzie przyrost masy ciała, który może być spowodowany albo zwiększeniem apetytu i podjadaniem w nocy, albo gromadzeniem się wody w organizmie. To drugie spowodowane jest przede wszystkim zatrzymaniem sodu w naszym ciele – a z racji tego, że za sodem idzie woda to i ona zostanie „solidarnie” w naszym organizmie. Jakie są tego skutki wie pewnie niejedna pani – przyrost wagi, ogólna „opuchlizna” ciała, trudności we wbiciu się w nasze ulubione, obcisłe spodnie, które doprowadzały naszego mężczyznę do szaleństwa, a nam pozwalały się poczuć jeszcze bardziej kobieco… Do tego dodajmy uczucie ogólnej „ciężkości” czy obrzęknięte piersi i okazuje się, że może być to naprawdę nieprzyjemny skutek uboczny. Równie często pojawia się również spadek libido. Wiele kobiet stosujących tabletki antykoncepcyjne przyznaje, że straciły odrobinę satysfakcję z pożycia seksualnego i to bynajmniej nie dlatego, że partnerowi urósł brzuszek, bo przecież jego klatka piersiowa to prawdziwy sześciopak, a on sam jest najromantyczniejszy na świecie. Po prostu w pewnym momencie kobieta traci ochotę na seks. Jest to jeden z najczęstszych powodów zmiany bądź odstawienia preparatów hormonalnych (bo w końcu po coś się te tabletki bierze, prawda?). Niektóre kobiety cierpią na bóle głowy (chociaż temu akurat przyjrzałabym się dokładniej, bo może być to objaw rozwijającej się zakrzepicy, którą trzeba bezwzględnie leczyć!), nudności, zaburzenia nastroju czy suchość pochwy, która pojawia się głównie podczas długotrwałego stosowania preparatu.

Warto jednak pamiętać, że pojawienie się tych objawów jest w dużej mierze kwestią indywidualną i po odpowiednim dobraniu preparatu hormonalnego większość z nich znika bezpowrotnie. Tak samo nie jest tajemnicą, że jedna kobieta stosująca dany preparat hormonalny będzie czuła się świetnie, a druga – będzie obserwować u siebie któryś z objawów niepożądanych. Z tego też względu, za każdym razem kiedy zaczynamy stosowanie jakiegoś preparatu musimy się liczyć z wystąpieniem takich działań niepożądanych i zgłaszać je naszemu lekarzowi.

antykoncepcja_blog1Źródło: basheertome / Foter / CC BY

Asequrella pod farmaceutyczną lupą!

Ale przejdźmy może do tego, co obiecałam na początku tego tekstu. Czas przyjrzeć się temu, co właściwie ta Asequrella w składzie ma. Co tam znajdziemy? Po kolei (zgodnie z informacją na stronie producenta):

  • wyciąg z korzenia mniszka lekarskiego: 50  mg
  • wyciąg z korzenia żeń-szenia: 120 mg
  • wyciąg z korzenia imbiru lekarskiego: 50 mg
  • wyciąg z ostryżu długiego: 30 mg
  • wyciąg z zielonej herbaty: 50 mg
  • witamina B6: 2 mg
  • kompleks wyciągów z alg i winogron: 50 mg

Tak jak napisałam już wcześniej – skład zdecydowanie nie zachwyca, przynajmniej nie mnie. Zasadniczo dobór ziół tu zawartych sens ma, bo mamy i wyciągi działające moczopędnie, a więc pomagające usunąć nadmiar wody z organizmu (korzeń z mniszka lekarskiego, wyciąg z zielonej herbaty), i te zwiększające libido (korzeń z żeń-szenia, dodatkowo w tradycyjnej medycynie chińskiej imbir jest uważany za zioło o działaniu afrodyzjakalnym). Mamy składnik działający korzystnie na działanie wątroby (ostryż długi, czyli popularnie kurkuma), mamy również i taki, który powinien (przynajmniej teoretycznie) pomóc nam w walce ze zbędnymi kilogramami i usprawnić całą gospodarkę tłuszczową (wyciąg z alg, winogron i zielonej herbaty). Plus do tego witamina B6 (której niedobory stwierdza się u kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną) i mamy cały obraz tej słynnej, hormonalnej osłonówki. Brzmi świetnie, prawda? Preparat na większość, najbardziej męczących skutków ubocznych hormonalnej antykoncepcji! Ale niestety, nie jest tak świetnie, jak mogło by się wydawać…

Skład zdecydowanie nie zachwyca, przynajmniej nie mnie. Pierwsze, co rzuca się w oczy to brak jakichkolwiek dokładniejszych informacji o substancjach czynnych występujących w poszczególnych wyciągach. Bo nie wiem czy wiecie, ale w preparatach farmaceutycznych nie działa sam wyciąg, ale związki aktywne, które są w nim zawarte – w wyciągu z żeń-szenia są to np. ginsenozydy, w wyciągu z ostryżu żółtego – chociażby kurkuminoidy (głównie kurkumina). Jeżeli producent nie podaje zawartości tych związków to zazwyczaj nie ma się czym chwalić, przynajmniej w mojej opinii. Bo skoro coś jest dobre to czemu by to ukrywać, prawda? Podobnie nie ma żadnej informacji na temat standaryzacji surowców, które zostały użyte do produkcji preparatu. O co chodzi z tą standaryzacją? Zasadniczo rozchodzi się o to, że aby dany surowiec został uznany za standaryzowany musi zawierać określoną, mieszczącą się w pewnych granicach ilość substancji czynnych. Innymi słowy, musi być odpowiedniej jakości. Jeżeli producent nie chwali się również tym, to tak naprawdę nic nie wiemy o tym, jaki surowiec został do produkcji suplementu użyty. Weźmy za przykład chociażby ten nieszczęsny wyciąg z żen-szenia. Uważa się, że średnia zawartość ginsenozydów w wyciągu z żeń-szenia koreańskiego wynosi 4-10%. W aspekcie tego suplementu może to dla nas oznaczać, że substancji aktywnych znajdziemy tam 4%, 6% czy nawet te 10%, ale równie dobrze może być ich tyle co nic. A biorąc pod uwagę, że suplementy nie podlegają takim samym zasadom kontroli jak produkty lecznicze to wybaczcie, że jestem tak sceptycznie nastawiona do tego, co mamy napisane na opakowaniu.

Kwestia druga to dawki. Naprawdę nie ma czym się chwalić, bo wiele pojedynczych preparatów zawiera o wiele wyższe ilości substancji leczniczej niż w tym suplemencie. Nie wiem, czy taka ilość wyciągu z żeń-szenia (notabene, nie ma żadnej informacji jaki jest to gatunek, co przecież również ma znaczenie dla naszej suplementacji – pisałam o tym tutaj) może cokolwiek pomóc naszemu libido. Nawet uwzględniając ŚREDNIĄ zawartość ginsenozydów (7% – co jest już naprawdę dobrym wynikiem, bo na naszym rodzimym rynku mamy wyciągi standaryzowane maksymalnie do 8%!) wychodzi, że substancji czynnych mamy 8,4mg, co wartością zabójczą bynajmniej nie jest (dla przypomnienia: za skuteczną dawkę ginsenozydów uważa się ok. 20mg substancji czynnych na dobę). Nie wiem czy nawet dodatek afrodyzjakalnego imbiru poprawi nasze libido na tyle, aby było to odczuwalne.

antykoncepcja_blog2Źródło: basheertome / Foter / CC BY

Chcecie znać moją opinię? Jeżeli chcecie łykać to łykajcie, może Wam pomoże. Ja jestem natomiast do niego sceptycznie nastawiona. Idziemy dalej – czy 50 mg zielonej herbaty i 50 mg mniszka lekarskiego pociągnie nas do toalety na tyle, aby pozbyć się nadmiaru „antykoncepcyjnej” wody? No cóż, tutaj może zrobimy małe porównanie: preparat Hydrominum tej samej firmy zawiera w składzie 180mg ekstraktu z zielonej herbaty i 70 mg wyciągu z mniszka lekarskiego (+inne substancje). Różnica chyba jest, prawda? Chociaż z drugiej strony, czytałam opinie na forach internetowych i chyba jedyne korzystne działanie, które naprawdę się przewijało przez część wypowiedzi to działanie moczopędne. Aczkolwiek ja jestem do tego średnio nastawiona, w szczególności, że jest wiele bardziej moczopędnych ziół (chociażby skrzyp polny czy pokrzywa).

Skoro już jesteśmy przy zielonej herbacie – gdyby taka ilość wyciągu miała nam pomóc kontrolować wagę to chyba wspomniane już Hydrominum (3,6x tyle zielonej herbaty) spaliłoby nasz tłuszcz w mgnieniu oka. I nie wiem, czy dodatek wyciągu z alg i winogron może coś tu pomóc. Mamy jeszcze wątrobę – ilość ostryżu nie zachwyca, a jest tyle skuteczniejszych preparatów na ochronę wątroby…

Ale żeby nie było, że tak bezczelnie krytykuję ten suplement – dawka witaminy B6 jest sensowna, bo dzienne zapotrzebowanie to 2-3mg, a tylko tutaj mamy 2 mg. A przecież jeszcze coś jemy, więc może mamy jej tu nawet za dużo:) Tutaj plus:)

Chcecie znać moją opinię? Jeżeli chcecie łykać to łykajcie, może Wam pomoże. Ja jestem natomiast do niego sceptycznie nastawiona. Dawki są ciut nie homeopatyczne, a taka skromna informacja o produkcie, który w końcu ŁYKACIE jakoś nie nastawia optymistycznie. Zasadniczo dobrych opinii nie słyszałam, chociaż kilka może by się znalazło. Moim zdaniem, jeżeli potrzebujecie rozwiązać Wasze problemy z działaniami niepożądanymi antykoncepcji to lepiej zainteresujcie się innymi, konkretniejszymi preparatami.

Poza tym, dlaczego opakowanie ma tylko 20 tabletek? Przecież działanie antykoncepcji hormonalnej utrzymuje się nie tylko przez 21 dni, jak łyka się pigułki, ale również w trakcie każdej, 7-dniowej przerwy. Innymi słowy, na przerwę kupcie nowe sobie opakowanie?

Idziemy dalej! Co możemy powiedzieć o Femi Protect?

Facebook0Google+12Twitter0Email

11 komentarzy o: “Asequrella, Femi Protect, Asevia? Czy to w ogóle działa? Opinia farmaceutki o „osłonówkach” stosowanych przy antykoncepcji hormonalnej.

  1. Nie wiem jak można wystawiać opinię o czymś, jeżeli się tego nie próbowało. To jakby Gordon Ramsey wypowiadał się o potrawie tylko na podstawie jej składników. (zresztą sama piszesz „kto nie spróbuje ten nie wie” a jednak nie polecasz). Zawsze lubię wiedzieć co biorę i pytałam kiedyś farmaceutki o te ilości i powiedziała, że podana ilość substancji jest równa ilości wyciągu z danego składnika.
    Radzisz, żeby stosować inne preparaty, ale w takim przypadku, trzeba by ich stosować kilka a wtedy składniki mogą się dublować, co byłoby raczej średnio korzystne, nie wspominając już o „korzyściach” dla naszego portfela (no może z Twojego punktu widzenia faktycznie lepiej kupić 3 a nie jeden; )
    A rada dotycząca lampki wina i seksownej bielizny jest moim zdaniem zdecydowanie nie na miejscu, równie dobrze mogłabyś nas wysłać do seksuologa.

    • Jeżeli uraziłam Cię opinią o seksownej bieliźnie to przepraszam, nie takie było moje zamierzenie. Z Twojej natomiast strony było bardzo nie na miejscu stwierdzenie, jakoby mojego punktu widzenia lepiej kupić 3 preparaty niż jeden – jest wręcz przeciwnie. Jestem zwolenniczką wydawania pieniędzy jedynie na to, co potrzeba, co niejednokrotnie na tym blogu podkreślałam. Jestem przeciwna dublowaniu preparatów i „trucia” się lekami (lub brania tabletek dla samego brania) tylko dlatego, że pracuję w aptece i moja pensja płynie bezpośrednio od właściciela takiej apteki.
      Ale z pewnością nie zgodzę się z opinią jak to nie mam prawa wypowiadać się na temat pewnych preparatów, mimo iż sama ich nie próbowałam. W suplementach diety nie działa ani opakowanie, ani reklama, ani kolorowe pisemko, w których „ekspert” je zachwala, tylko właśnie skład. A jeżeli skład uważam za kiepski to jednocześnie mam prawo uważać, że i sam suplement nie jest wiele wart. To jednak jest tylko moja opinia, niejednokrotnie o tym wspominałam. Mam do tego prawo, niezależnie od tego czy suplement stosowałam czy nie.
      Odnośnie Twojego argumentu o wyciągach. Farmaceutka bardzo dobrze Ci powiedziała, że ilość na opakowaniu jest równa ilości wyciągu. Ale tak jak napisałam w tekście – wyciąg to nie to samo, co substancje aktywne.
      Jeżeli próbowałaś stosować któryś z tych preparatów to może chciałabyś podzielić się z czytelnikami swoim zdaniem? Przecież im więcej opinii, tym większe prawdopodobienstwo, czego można się spodziewać :)
      Pozdrawiam serdecznie, Ewelina.

  2. W kwestii doboru tabletek hormonalnych zaznaczasz, że każda kobieta potrzebuje innych, w przypadku Asequrelli o tym zapominasz. Zarówno w przypadku, leków, ziół jak i diety – każda z nas potrzebuje innego składu i w innych proporcjach. Nawet lekarze często błądzą we mgle, zwiększają dawki, zmieniają leki, bardzo często jest to metoda prób i błędów, także nie powinno się negować leku ze względu na jego skład, tylko najpierw wypróbować.
    Ja będę bronić Asequrelli, bo mnie pomogła i nie chciałabym, żeby inna kobieta, po przeczytaniu Twojej opinii straciła tę szansę

  3. A ja po przeczytaniu artykułu mam mieszane uczucia co do tych tzw osłonówek. zażywam pigułki doustne lekarz wypisał mi je na zasadzie super cena czemu nie spróbować. Fakt na początku bolały mnie piersi wzięłam asecurele niewiem czy pomogła czy nie. zmieniłam lekarza w ogóle nie słyszał o takich pigułkach co biorę. zapytany co sądzi o osłonach odpowiedział krótko bierz sobie Pani jak chcesz wydawać pieniądze typowe to naciąganie jest i tyle w temacie. Wyszłam w szoku. Waga fakt wzrosła używałam do tej pory asevi nic ciekawego nie zauważyłam jakbym nie brała w ogole tego. Mam dziwną mentalność, gdyż biorę te osłonówki na zasadzie chyba uspokojenia wyrzutów sumienia że nic nie biore. Fakt dziwne podejście. Po przeczytaniu artykułu stwierdziłam że lepiej kupić sobie jakiś preparat na pozbywanie się nadmiaru wody z organizmu jakiś dietetyk tylko ciekawe jak on działa we współpracy z pigułkami i ciągle są jakieś pytania. a nikt nie potrafi na nie odpowiedzieć żaden specjalista bo każdy mam wrażenie chce wepchnąć swój produkt aby miec z tego zysk. smutne a ty martw sie sam

  4. Ja zaczelam brac antzkoncepcje rowno rok temu. na poczatku bardzo przytylam.. pozniej waga baardzo powoli spadala, az w koncu po jakichs 3 miesiacach zaczelam brac asequrelle. do tego pilam herbatke Linea. przyznam, ze efekt byl dobry.. po kazdym, nawet malym wysilku – cwiczenia w domu itp. czulam sie lepiej. nie czulam sie az tak bardzo spuchnieta i ciezka.
    Asequrelle stosuje do tej pory i nie wiem czy byla to kwestia przyzwyczajenia organizmu do antykoncepcji, czy dzieki oslony, ale teraz mam normalna wage, figura nawet lepsza niz przed anty.
    Normalne, ze szczegolnie na poczatku nasze cialo tak reaguje, ale ja nie rezygnuje z oslon :) polecam szczegolnie na poczatku.
    Troche przeszkadza ilosc tabletek… nie rozumiem dlaczego jest ich 20… zastanawiam sie nad zmiana na Asevie, gdzie jest 30 tabl.

  5. ja natomiast biorę harmonellę i też jestem zadowolona, sama szukałam informacji na temat osłon przy antykoncepcji bo też spotkałam się z taką opinią że nie do końca działa ale właśnie chodzi o to by wybrać odpowiednią, harmonella zawiera cholinę, witaminy B1, B6, D, kwas foliowy, cynk, selen, chrom, można poczytać na stronie o działaniu poszczególnych składników, po sobie widzę, a stosuję chyba trzeci miesiąc że skóra, włosy i paznokcie mi się poprawiły, wiele korzyści jest także niewidocznych dla oka np ochrona wątroby czy serca

  6. A ja biorę asequrellę jest ziołowa i fakt, trzeba poczekać trochę na efekt, ale żałuję, że nie brałam jej od początku tylko jak już przytyłam. Tak byłoby łatwiej utrzymać wagę niż później walczyć żeby schudnąć. No ale podziałała a i też cera mi się poprawiła, bo trochę mi się popsuła po tabletkach.

  7. Osłona? Przy stosowaniu tabletek hormonalnych? Nie ma tu mowy o żadnej osłonie. Jest to totalna bzdura… Stosowanie tego rodzaju antykoncepcji w tak olbrzymi wpływa na cały organizm, że żadne wyciągi i tym podobne nie są w stanie wyeliminować czy też złagodzić działania hormonów. Jest to chwyt marketingowy, bo tego rodzaju antykoncepcja jest popularna wśród kobiet i jest wiele osób, które się na to nabiorą…

  8. Dla mnie zaletą jest to, że asequrella zawiera witaminę B6, która łagodzi objawy przed miesiączką oraz zieloną herbatę, którą normalnie muszę pić litrami, żeby utrzymać wagę. Dla mnie produkt bardzo dobry, biorę drugi miesiąc i już czuję się lepiej. Zanim zaczęłam brać czułam się cięzko, czesto bylam rozdrażniona…, więc może jednak na niektórych działa….

    • Przy antykoncepcji hormonalnej nie ma miesiączki, to niby co ma łagodzić ta B6? Przerażające, że kobiety biorą truciznę i nawet nie mają pojęcia jak ona działa…

      • chyba nieco przesadzasz. Suplementacja witaminą b jest wskazana na co dzień i nie tylko przy antykoncepcji…co jak co ale to chyba antykoncepcja jest trucizną a nie jakiś tam suplement diety.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *