Skuteczny preparat na blizny? Zaczynamy poszukiwania! Jakie specyfiki znajdziemy w aptece?

Uznałam, że ostatnimi czasy jakoś mało na blogu mamy tematów powiązanych bezpośrednio z urodą. Pisałam o niemowlakach, leczeniu gorączki w przebiegu ospy czy o uzależnieniu od leków przeczyszczających, a jakoś zapomniałam, że w aptece znajdziemy również specyfiki, które mogą nam pomóc również na takie problemy jak chociażby blizny. Jaki z tego wniosek? Trzeba koniecznie to nadrobić! A że nie jestem dzisiaj w nastroju na rozwlekłe i ciągnące się kilometrami wstępy (dwa nocne dyżury za mną, więc mi darujcie) to przejdę od razu do rzeczy. Pierwsze jednak pytanie, jakie musimy sobie zadać to…


Czym właściwie jest blizna?

I tutaj pierwsza niespodzianka – blizna wcale nie jest jakimś patologicznym procesem. Wręcz przeciwnie – powstaje ona w wyniku procesu gojenia rany. Zastępuje ona uszkodzoną tkankę i jest niezbędnym elementem do tego, aby skóra zachowała ciągłość, a całość goiła się w sposób prawidłowy. Nie zawsze jednak blizny powstają – wszystko uzależnione jest do tego, jak głęboko sięga zranienie. Jeżeli uszkodzenie jest płytkie to głębiej położone komórki naskórka (tzw. keratynocyty) wszystko ładnie odbudowują, a naszym jedynym problemem jest zakup środka odkażającego i kilku plastrów do zatamowania krwawienia. Jeżeli jednak uszkodzenie sięga do tych najgłębszych warstw naskórka to nie ma wówczas komórek, które pomogłyby odzyskać zdrowy i nieskazitelny wygląd naszej skóry. Wówczas do akcji zaczynają wchodzić inne komórki – tzw. fibroblasty. Chcąc wypełnić lukę po keratynocytach zaczynają przejmować ich funkcje i produkują znaczne ilości tkanki łącznej z dużą ilością włókien kolagenowych – to jest właśnie nasza blizna. Nie jest ona jednak zbudowana jak reszta naszej skóry – jest przede wszystkim uboga w komórki i naczynia krwionośne. Problem polega przede wszystkim z naczyniami krwionośnymi – mimo iż na początku jest ich dużo (dlatego blizna jest czerwona) to jednak później ich ilość sukcesywnie maleje – blizna jest wówczas gorzej ukrwiona i mniej elastyczna. Nie znajdziemy tam również melanocytów (komórki barwnikowe skóry) – to właśnie dlatego kolor blizny odbiega od koloru reszty skóry. Nie szukajcie na niej również mieszków włosowych, gruczołów łojowych czy potowych.

wlosy_blog2Źrodło: Luis Hernandez – D2k6.es / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Jak widać, tworzenie blizny jest procesem skomplikowanym, w którym bierze udział mnóstwo składników – całe jednak szczęście, większość blizn goi się samoistnie. Nie jest to może proces krótki, bo trwa niekiedy nawet od 6 do 12 miesięcy, ale nie pozostawia po sobie większych, nieestetycznych zmian. Niekiedy jednak blizny przebudowują się latami, bądź też formują się w sposób nieprawidłowy – powstają wówczas tzw. bliznowce i blizny przerosłe, które stanowią już bardzo poważny defekt kosmetyczny, w szczególności jeśli znajdują się na większej powierzchni ciała. Te ostatnie blizny powstają zazwyczaj u osób z tendencją do nieprawidłowego gojenia się ran. Jestem jednak pewna, że nie znalazłabym chętnego, który chciałby się przekonać na własnej skórze jak ten proces wygląda właśnie u niego. Z tego też względu niezwykle ważna jest profilaktyka powstawania tych zmian – jeżeli odpowiednio szybko weźmiemy się do dzieła to może się okazać, że blizna nie powstanie w ogóle albo że będzie ona o wiele mniej widoczna. To właśnie głównie dla takich osób przeznaczone są preparaty dostępne w polskich aptekach, bo leczenie starych, istniejących już blizn to już niestety wyższa szkoła jazdy i takie preparaty nie zawsze pomagają… Przyjrzyjmy się im jednak! Co mamy do wyboru?


Preparaty na bazie wyciągu z cebuli

Nie powiem, że są to preparaty najstarsze, bo mówiąc szczerze to pewna tego nie jestem, ale na pewno są najpopularniejsze. Osoby walczące z bliznami zapewne przeszły przez etap maści cebulowych – część na nich pozostała, a część poszła dalej, bo niestety nie są to najskuteczniejsze preparaty na blizny.

Wiem, że może wyciąg z cebuli nie brzmi może super-mądrze, bardzo skomplikowanie i wyjątkowo profesjonalnie, ale właściwości ma co nie miara, a my to skrzętnie wykorzystujemy. Jedną z takich właściwości jest zmniejszanie stanu zapalnego w obrębie uszkodzonej tkanki, dzięki czemu możemy uzyskać efekt jej rozjaśnienia. Działa również bakteriostatycznie (hamuje rozwój drobnoustrojów) oraz wpływa korzystnie na produkcję kolagenu, który jest przecież jednym z najważniejszych składników naszej blizny. Po jej zastosowaniu blizna powinna stać się bardziej elastyczna, co również można dać na plus. Jak widać, ta cebula wcale nie wypada już tak kiepsko, w szczególności, że występuje ona w preparatach farmaceutycznych do pary z innymi, anty-bliznowymi substancjami.

Na rynku mamy kilka preparatów na bazie wyciągu z cebuli. W najpopularniejszym Cepanie znajdziemy wyciąg z cebuli, rumianku, heparynę sodową oraz alantoinę. Co robi wyciąg z cebuli to już wiemy. Rumianek wspomaga jej działanie, ale co tam robi heparyna? Jej obecność nie jest tam przypadkowa – nie dość, że działa przeciwzapalnie to do tego zwiększa nawodnienie tkanki (super ważne!) i rozluźnia strukturę kolagenu. Alantoina natomiast przyspiesza gojenie rany i wpływa na odnowę naskórka. Tyle teorii. A jak to wygląda w praktyce? No cóż, tutaj jest już niestety odrobinę gorzej…

Wiele osób narzeka na zbyt słabe działanie maści opartych o wyciągi z cebuli. Z jednej strony mają powód – nie są to najsilniejsze preparaty dostępne na rynku, więc i do mniejszych blizn są przeznaczone. Jeżeli ktoś chce leczyć za pomocą tych preparatów stare, obszerne blizny to może się rozczarować. Inna kwestia to to, że aby uzyskać jakikolwiek sensowny efekt to trzeba aplikować je bardzo systematycznie – standardowy czas stosowania to 8 tygodni w przypadku blizn świeżych i 2-6 miesięcy na blizny stare. I to stosując preparat 3-4 na dobę! Wiele osób zniechęca się jednak po tygodniu czy dwóch, kiedy nie widzą żadnych efektów. Nic dziwnego, że opinie są podzielone.

Na rynku królują obecnie dwa preparaty na bazie wyciągu z cebuli – stary, dobry (i polski) Cepan oraz Contractubex. Skład zasadniczo mają bardzo do siebie zbliżony – w obu znajdziemy cebulę, heparynę oraz alantoinę. W Cepanie cebuli będzie odrobinę więcej, znajdziemy w nim dodatkowo rumianek, Contractubex ma natomiast postać bardziej przystępnego żelu. Który wybrać? No cóż, nie podpowiem:) Cepan z pewnością jest tańszy - jego konkurent wypada sporo drożej przy dłuższej, intensywnej kuracji. Różnią się również konsystencją - Cepan to typowy krem, natomiast Contractubex – żel, więc różnicę w rozsmarowywaniu z pewnością poczujecie. Pozostaje jeszcze kwestia zapachu – nie ma co ukrywać, preparaty na bazie wyciągu z cebuli fiołkami pachnąć nie będą:) Osobiście tych preparatów nie stosowałam, ale podobno Cepan pod tym względem przegrywa w przedbiegach. Jak widać, coś za coś:) Osobiście jednak zaczęłabym pewnie od Cepanu - a nóż jego zapach nie będzie nam tak bardzo przeszkadzał?

Wyciąg z cebuli, alantoinę, heparynę oraz rumianek znajdziecie również w preparacie Dermabliz (to nie to samo, co Dermabliz Silikon!).

cebula_blog1Źródło: SoraZG / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Żele silikonowe

Przesadzę może, jeżeli powiem, że preparaty na bazie wyciągu z cebuli odchodzą do lamusa, ale na pewno ustępują powoli miejsca żelom silikonowym, które są obecnie uważane za najbardziej skuteczne preparaty w leczeniu blizn. I chociaż nie są może najbardziej wygodne (wiele osób narzeka na ich konsystencję) to faktem jest, że praktycznie tylko o nich wspomina się w publikacjach naukowych opisujących metody walki z tymi bardziej „zaawansowanymi” bliznami. Stosuje się je nie tylko w leczeniu, ale również w zapobieganiu bliznowcom i bliznom przerostowym. Badań również będą miały chyba najwięcej, więc zdecydowanie coś w tym musi być:)

A jak to w ogóle działa? Okazuje się, że bardzo, ale to bardzo prosto. Tworzą one na powierzchni skóry film ochronny, który zabezpiecza skórę przed utratą wody w wyniku jej odparowywania. A jak woda nie jak „uciec” ze skóry to blizna będzie miększa, bardziej elastyczna i będzie mniej swędzieć. Proste to niczym budowa cepa, ale nieprzyzwoicie wręcz skuteczne. Do tego dodam, że powłoka silikonowa na skórze jest odporna na zmywanie wodą oraz chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi.  Do tego warstwa silikonowa dopasowuje się do indywidualnego kształtu blizny, a same preparaty są bardzo dobrze tolerowane – podrażnienia czy uczulenia po ich zastosowaniu to naprawdę rzadkość. Ale dobra, starczy tych pochwał. Haczyk? Trzeba zacząć je stosować maksymalnie wcześnie – najlepiej tuż po zagojeniu się rany, ewentualnie zdjęciu szwów, bo to właśnie wtedy ich działanie jest najsilniejsze. No i trzeba znaleźć idealny dla siebie preparat…

Na rynku mamy obecnie kilka żeli silikonowych do wyboru. Najbardziej „prestiżowy” jest oczywiście Dermatix – szkoda tylko, że 15g tubka to koszt nawet… 170zł. A biorąc pod uwagę, że żele silikonowe nie są jakimś wyjątkiem pod względem długości stosowania i muszą być stosowane przez przynajmniej 2 miesiące to można pójść w międzyczasie z torbami… Wiele osób chwali jednak jego delikatną konsystencję, łatwość w aplikacji i to, iż tworzy na powierzchni rany ochronną „błonkę”. Tylko ta cena…

A może jakieś zamienniki? No cóż, szukać można:) Za bardzo dobry preparat uważany jest również Bliznasil - jest dużo tańszy (tubka to ok.15-20zł), a podobno wcale nie mniej skuteczny niż mega-drogi oryginał. Konsystencja również jest podobno nie najgorsza, więc spróbować nie zaszkodzi. Komplementów takich nie słyszałam natomiast jeśli chodzi o Veraderm, który opiera się na podobnym składzie co Dermatix Bliznasil, ale rozsmarowuje się podobno tragicznie. Jeżeli stosowaliście któryś z tych żelów to koniecznie pochwalcie się swoimi odczuciami.

Ciekawym preparatem jest również Żel Silikonowy na blizny firmy Oceanic. Co w nim takiego unikalnego? Otóż, oprócz typowych silikonów znajdziecie w nim również mącznicę lekarską, alantoinę oraz izokwercetynę. Taki to bardziej rozbudowany żel silikonowy:) I na koniec przypomnę tylko, że Dermabliz Dermabliz Silikon to nie to samo. O Dermablizie wspominałam już wcześniej, więc różnicy się pewnie domyślacie - Dermabliz Silikon to typowy żel silikonowy, bez dodatków.

wlosy_blog1Źródło: Luis Hernandez – D2k6.es / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Plastry na blizny na bazie silikonów

Zostając jeszcze na moment przy silikonach – wiecie, że istnieją również plastry oparte na żelach silikonowych? Nazywają się Sutricon i działają na takiej samej zasadzie jak żele – z tym, że są dużo wygodniejsze. Niestety, dużo również droższe – na opakowanie 5 plastrów trzeba wysupłać 100-150zł…

Plastry Sutricon pakowane są po 5 sztuk, chociaż wiele aptek sprzedaje również pojedyncze sztuki. Całe szczęście, plastry te nie są małe – mają rozmiar 5cm x 30cm. Piszę całe szczęście, bo można je swobodnie ciąć, dzięki czemu możemy je bez problemu dopasować do naszej rany. Najczęściej korzystają z nich panie po cięciu cesarskim – kosztowo nie wychodzi to wówczas tak tragicznie, bo rana nie jest przecież zbyt duża. Ich plusem jest również to, iż po naklejeniu możemy zapomnieć o nich przez jakiś czas – producent deklaruje, że plaster może pozostawać na skórze nawet do 5 dni, chociaż najlepsze rezultaty osiąga się przy codziennej zmianie opatrunku, co 24 godziny. Z pewnością jest to ciekawa alternatywa dla tych wszystkich żeli. Może warto się zainteresować?


No-Scar, czyli perełką w blizny

Całe szczęście, leczenie blizn to nie tylko silikony i cebule. Ciekawą alternatywą, mającą może mniej badań, ale bardzo popularną jest również krem na bazie masy perłowej. Na szyję jako biżuteria może się nie nadaje, ale na blizny wręcz przeciwnie. Preparat jest chwalony szczególnie za swoją konsystencję – z tego też względu stosuje się go często w bliznach potrądzikowych, w przeciwieństwie do żelów silikonowych. Te drugie, mimo iż bardzo skuteczne, ciężej się nakładają i nie zawsze nadają się pod makijaż, co może poważnie zrazić niektóre panie.

W składzie No-Scaru znajdziemy rozpuszczalną masę perłową, komórki macierzyste z wąkotki azjatyckiej, kwas hialuronowy i L-argininę. Musicie przyznać, że wygląda to całkiem przyzwoicie. Masa perłowa ma za zadanie wygładzić bliznę oraz uelastycznić i rozjaśnić skórę. L-arginina poprawia ukrwienie w naczyniach krwionośnych, a jak pisałam Wam już wcześniej – i tak jest ich mało, więc liczy się każdy szczegół. Komórkki macierzyste z wąkotki azjatyckiej zmniejszają aktywność enzymu hialuronidazy – w naszym organizmie jest od odpowiedzialny za rozkład kwasu hialuronowego. A kwas hialuronowy jest dobry i trzeba go bronić. Pamiętajcie o tym:)

perly_blogŹródło: Theresa Thompson / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Co jeszcze?

Mimo iż cebula, żele silikonowe i No-Scar królują w polskich aptekach to na pewno można znaleźć również kilka innych specyfików, które mogą nam pomóc w walce z tymi nieestetycznymi zmianami. Spójrzcie przede wszystkim łaskawym okiem na preparaty zawierające w składzie heparynę. Znajdziecie ją m.in. w Cepanie Contractubexie. Tam jednak dawki nie są jakieś wybitnie wysokie, bo o zaledwie 50 jednostek na gram kremu. A gdyby tak zastosować samą heparynę? Pomysł z pewnością nie najgorszy, bo sama heparyna uważana jest za jeden z najskuteczniejszych specyfików na blizny. A podpowiem tylko, że w samodzielnych jej preparatach znajdziemy o wiele wyższe dawki. Wiecie, że Lioton 1000 czy Heparizen 1000 Ziaji to aż… 1000 jednostek heparyny? Zdecydowanie warto się tym zainteresować.

Bardzo popularnym preparatem jest również Bio-Oil, który pojawił się jakiś czas temu w aptekach oraz drogeriach i od tamtej pory znajduje się w czołówce preparatów na wszelkie zmiany dermatologiczne. Nie oczekujcie jednak, że zlikwiduje on blizny – nawet sam producent deklaruje, że takiego efektu nie ma co się spodziewać. Znacznie jednak poprawia ich wygląd, a to już zawsze krok do przodu. Z estetyką tych zmian może nam również pomóc poradzić sobie fluid do ciała spod skrzydeł Vichy DermaBlend - kryje on naprawdę świetnie, sama miałam okazję go przetestować na jednym ze szkoleń produktowych. Nie ma co się jednak łudzić – jest to jedynie podkład, który pomoże nam ukryć to, czego nie chcielibyśmy pokazać innym. I ta cena.. Buteleczka 100ml to koszt ok. 100zł.


Pielęgnacja jest równie ważna, co preparat!

Na koniec szepnę Wam tylko kilka słówek o właściwej pielęgnacji blizny – rzeczy nawet ważniejszej niż same preparaty zapobiegające. Sprawa pierwsza i najważniejsza: nigdy nie odrywajcie powstającego strupa! Wiem, że czasami podkusza, aby pozbyć się tej mało estetycznej narośli (sama to robię), ale zdecydowanie nie będzie to dobry pomysł. Świeże blizny powinny być oczyszczane wodą bez mydła i przede wszystkim nie powinny być wystawiane na jakiekolwiek źródła gorąca – opalanie, solarium czy sauna nie będą wtedy dobrym pomysłem. Uważajcie również na niskie temperatury. Ważny jest również sposób aplikacji wszelkich specyfików – kremy czy żele nie tyle nakłada się na skórę, co się w nie wciera aż do całkowitego wchłonięcia – fundujemy sobie wówczas dodatkowy masaż, który owocuje poprawą ukrwienia tego miejsca i lepszym odżywieniem warstw skóry odpowiedzialnych za przebudowę blizny. I najważniejsze: do blizn trzeba mieć cierpliwość. I to całe jej morze, bo pielęgnacja niektórych blizn to zadanie niekiedy na wiele miesięcy. Warto jednak podjąć z tym walkę!

A jeżeli to wszystko nie pomoże to nie załamujcie rąk – zawsze jest również medycyna estetyczna. Może warto szukać ratunku właśnie tutaj?

Niezależnie jednak od tego, mam nadzieję, że Wasza walka z bliznami będzie udana! Tego właśnie Wam życzę!
A w międzyczasie, pochwalcie się jakie preparaty Wy polecacie? Podzielcie się swoimi wrażeniami!

Zdjęcie główne: Luis Hernandez – D2k6.es / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Facebook0Google+1Twitter0Email

3 komentarzy o: “Skuteczny preparat na blizny? Zaczynamy poszukiwania! Jakie specyfiki znajdziemy w aptece?

  1. Bardzo ciekawy artykuł. :) Mam na nodze ogromną bliznę o średnicy ok. 10 cm po przebytej chorobie (martwica skóry). Wbrew temu, co Pani napisała już po 2-3 latach zaczęły mi na niej rosnąć włoski, mimo tego że skórę miałam „wyżartą” do mięsa. Niestety blizna nie do usunięcia. Wygląda jak po poparzeniu.
    Pozdrawiam!

  2. Bardzo ciekawy i przydatny artykuł.

    Stosuję naprzemiennie Sutricon plastry i żel i z obu jestem zadowolona. Żel ma świetną delikatną konsystencję – nie spływa, ani nie klei się (jak Veraderm). W przeciwieństwie do Contractubexu, nic mnie po nim nie swędzi. Plaster nie podrażnia, a wręcz sprawia, że blizna jest „złagodzona”. :)

    Polecam przemywanie blizny Octeniseptem i konsultację z dobrym chirurgiem, najlepiej tym, który nas operował. Dopóki nie zasięgniemy jego porady, lepiej wstrzymać się z aplikacją czegokolwiek. Ja popełniłam ten błąd, że skorzystałam z rady lekarza med. estetycznej, zaczęłam natłuszczać ledwo zagojoną bliznę pooperacyjną i zaczęła mi przerastać. Ale po plastrach jest o niebo lepiej. ;)
    No, a w H&M kupiłam świetną kolię, która chroni moją bliznę przed słońcem.

    Pozdrawiam. :)

  3. Super! Właśnie szukałam takiego rzetelnego opisu i porównania wszystkich dostępnych specyfików :) Dopiero zaczynam walkę z pooperacyjną blizną. Zaopatrzyłam się w cuchnący cepan, no-scar a także bliznasil – ciekawa jestem który z nich przyniesie najlepsze efekty :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *