„Audycja zawierała lokowanie produktu”. Ok, ale czemu musi to być lek?

Ustalmy jedną rzecz już na wstępie: żaden ze mnie znawca telewizyjny. Mówiąc szczerze telewizji nie oglądam w ogóle. Wprawdzie w moim salonie wisi kilkudziesięciocalowa zabaweczka mojego męża, ale nie ma nawet podłączonej kablówki. Żaden też ze mnie spec od reklamy, więc może nie do końca orientuję się, jak to teraz wygląda. I może z tego powodu zbierałam dzisiaj szczękę z podłogi, gdy na jednym z farmaceutycznych for internetowych zobaczyłam link do jednego z odcinków, popularnego podobno, show o mało swojsko brzmiącym tytule „Voice Of Poland”. Kilka sekund czasu antenowego wystarczyło, aby na moim czółku pojawiła się żyłka i brewka mi drgnęła.

Całe szczęście (albo nieszczęście:) nie żyję na samotnej wyspie na końcu świata – samo pojęcie lokowania produktu (product placement) nie było mi jakoś wybitnie obce. Wiedziałam o co chodzi w tej słynnej pomarańczowej ramce pojawiającej się w napisach końcowych ulubionego serialu mojej teściowej. Wiedziałam, że jeżeli kucharz używa garnków określonej firmy i wcale się z tym nie kryje albo nosi fartuch z mega-gigantycznych logiem producenta przypraw to można się takiego napisu spodziewać. I nawet mi to jakoś wybitnie nie przeszkadzało. Wiadomo, każdy program musi mieć sponsorów, a sponsorzy nie są instytucją charytatywną i nie będą ładować pieniędzy w program, bo akurat wierzą w misyjny charakter kuchennych rewolucji pewnej restauratorki. Ale ja akurat większego problemu w tym nie widzę. W końcu nikomu nic się nie stanie, jeżeli zioła prowansalskie firmy Kamis wymieni na te z portfolio Prymatu. Tak samo jak nikt się nie burzył, kiedy kask Adama Małysza zdobiło gigantyczne logo Red Bulla. Ot, taka nieszkodliwa promocja. Ale to chyba pierwszy raz, kiedy natknęłam się na tak bezczelną kryptoreklamę leku. Bo jak inaczej mam nazwać to, co zaprezentowali nam twórcy programu?

Wszystko zaczyna się stosunkowo niewinnie. Mamy relację z przygotowań jednego z uczestników do występu w programie. Chwilę później dowiadujemy się, że męczyła go ostatnio chrypka i kaszel, które skutecznie utrudniały mu próby przed nagraniem na żywo. Co wówczas robi? Sięga do torby, wyciągając niej… opakowanie Gripexu. Oczywiście doskonale widoczne, pod odpowiednim kątem. Aż zrobiłam dla Was screen:

voice_of_poland_screenscreen z odcinka Voice Of Poland (źródło filmiku: http://voice.tvp.pl/wideo/odcinki/live-ii-13035332/)

Nie uważacie, że jest piękny? Absolutnie nie ma wątpliwości o jaki super-lek chodzi. Oczywiście wersja „oficjalna” mówi, że to odpoczynek sprawił, że „wrócił do akcji”, ale litości… ile osób pomyśli, że poczuł się lepiej przez Gripex, a ilu przez to, że posiedział kilka minut w spokoju i dał odpocząć swojemu gardłu? Odpowiedź jest chyba jasna :)

Wiecie co jest najgorsze? Że teraz będę miała prawdziwą rzeszę ludzi w aptece, którzy już nie tylko traktują Gripex jako lek na wszystkie objawy przeziębienia i „grypy”, ale również i lek na chrypkę. No bo przecież „chrypa i kaszel bardzo przeszkadzają w śpiewaniu”. Powiedzcie mi, może ja jakaś niedouczona jestem, ale gdzie u licha znajdziemy w Gripexie składnik zmniejszający chrypę? Chociaż jeden, w najmniejszej możliwej dawce. Bo ja tam nic nie widzę.

Ktoś może bronić reklamy twierdząc, że przecież problemem był kaszel. Ok, tu się zgodzę. Gripex, jako preparat złożony, zawiera w swoim składzie chociażby dekstrometorfan – jeden z najpopularniejszych leków przeciwkaszlowych stosowany w leczeniu suchego, nieproduktywnego kaszlu. To fakt. Ale czemu nikt nie wspomina, że zawiera również przeciwgorączkowy i przeciwbólowy paracetamol oraz udrażniającą nos pseudoefedrynę? A jakoś nie słyszałam, aby nasz bohater skarżył się na podwyższoną temperaturę, ból mięśni czy wodnistą wydzielinę z nosa. Rzekłabym, że wyglądał całkiem nieźle jak na osobę potrzebującą takie mieszanki leków.

Niestety, ale Gripex w tej reklamie został potraktowany jak cukierek, który można zażyć za każdym razem, gdy dorwie nas kaszel, podrażnione gardło, wysuszone klimatyzatorem powietrze czy nawet na nieszczęsna chrypa. A ludzie to oglądają i przychodzą później do apteki po złożony preparat przeziębieniowy mając jedynie problem z suchym kaszlem. Ok, z nikogo nie mam zamiaru robić męczennika – kaszel może naprawdę utrudniać życie. Ale czy nie można go wyleczyć za pomocą jednej substancji. Wiecie, takiej… przeciwkaszlowej? Trzeba od razu walić z armaty do wkurzającego komara?

Warto pamiętać, że Gripex, mimo iż taki och-ach-i-w-ogóle ma całkiem sporo przeciwwskazań. Niekoniecznie jest to preparat dla osób z nadciśnieniem, chorą tarczycą, jaskrą, przerośniętym gruczołem krokowym, astmą czy nawet dla kobiet w błogosławionym stanie. Ale o tym się nie wspomina. Zapomniałam, w końcu to reklama. Ona nie jest od informowania tylko od sprzedawania. Z resztą radź sobie sam.

Odcinek „Voice Of Poland” można znaleźć na stronie internetowej programu: http://voice.tvp.pl/wideo/odcinki/live-ii-13035332/ (od 33:01).

Facebook0Google+1Twitter0Email

Jeden komentarz o: “„Audycja zawierała lokowanie produktu”. Ok, ale czemu musi to być lek?

  1. Trzeba tez uwazac laczac Gripex i inne przeciwkaszlowe z alkoholem. Dekstrometorfan u osob wrazliwych (np u mnie) moze spowodowac zaslabniecia i problemy z ukladem oddechowym, a takze z rytmem serca.
    Od tego czasu bardzo uwaznie przegladam ulotki pod katem interakcji i przestrzegam zalecen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *