Leki osłonowe – jakie, kiedy i po co? Czy na pewno wiesz, jaką osłonówkę zastosować w Twoim przypadku?

Wbrew pozorom nie będzie to kolejny temat o probiotykach – a przynajmniej takie jest moje zamierzenie:) Dzisiaj chciałabym chwycić temat z odrobinę szerszej strony i z tego też względu nie będę rozpisywać się o bakteriach kwasu mlekowego, bo musi się znaleźć również miejsce dla innych preparatów – inhibitorów pompy protonowej, leków przeciwgrzybiczych… Wrócę nawet na moment do wspominanej niedawno Asequrelli. Pytacie się dlaczego? Okazuje się, że pojęcie „osłonówki” bardzo ostatnio ewoluowało – kiedyś mówiło się o niej wyłącznie w aspekcie antybiotykoterapii. Teraz mamy preparaty osłonowe na żołądek, na wątrobę czy nawet na tę antykoncepcję. A mnogość preparatów, które podciąga się pod tę grupę doprowadza do sytuacji, że Kowalski nie zawsze stosuje taką osłonówkę, jaką powinien. Dlatego spróbuję dzisiaj uporządkować to zagadnienie. Podstawowe pytania na dzisiaj: jaka osłonówka, przy jakich preparatach i w ogóle dlaczego je stosujemy? Od czego by tu zacząć…


Osłonówka, czyli co?

Pojęcie „osłonówki” bardzo ostatnio ewoluowało – kiedyś mówiło się o niej wyłącznie w aspekcie antybiotykoterapii. Teraz mamy preparaty osłonowe na żołądek, na wątrobę czy nawet na antykoncepcję. Preparaty „osłonowe” mają bardzo proste zadanie – mają chronić nasz organizm (czyli osłaniać) przed działaniami niepożądanymi innych leków. Kiedy pada hasło „osłonówka” to większość osób kojarzy to z probiotycznymi bakteriami, które stosuje się w okresie antybiotykoterapii. Jestem pewna, że wielu z Was pomyślało podobnie. I wcale nie jest to takie złe myślenie, bo probiotyki są właśnie preparatami typowo „osłonowymi”, dzięki którym udaje nam się niekiedy uniknąć bardzo przykrych skutków ubocznych antybiotyków takich jak biegunki, nudności czy nawet rzekomobłoniaste zapalenie jelit. Okazuje się jednak, że coraz częściej nazwę „osłonowe” przejmują preparaty, które z dobroczynnymi bakteriami nic nie mają wspólnego. W ten sposób zaczęto mówić o osłonówkach na żołądek do których zalicza się inhibitory pompy protonowej i leki zobojętniające, o preparatach osłaniających wątrobę czy nawet osłonie przy antykoncepcji hormonalnej. Dodajmy to tego jeszcze leki przeciwgrzybicze i będziemy mieli chyba cały obraz tej nieformalnej grupy preparatów. Ale po kolei…


Klasyczne preparaty osłonowe, czyli o probiotykach słów kilka. Coś dla osób będących na antybiotyku.

Temat probiotyków nie pojawia się pierwszy raz na tym blogu – pożytecznym bakteriom poświęciłam cały wpis (Nie każda bakteria jest zła, czyli czym są probiotyki?). Troszkę się tam rozpisałam – było o definicji probiotyków, najpopularniejszych szczepach i możliwościach zastosowania tych dobrych bakterii. Zainteresowanych tematem odeślę do tego wpisu, a tutaj przypomnę jedynie najistotniejsze kwestie:) A zaczniemy od rzeczy najważniejszej, czyli…

Czym w ogóle są probiotyki?
Aby w ogóle rozmawiać o probiotykach musimy pozbyć się pewnych uprzedzeń – przede wszystkim tego, że wszystkie bakterie są złe, okropne i w ogóle be. Część bakterii (i grzybków) wywiera na nasz organizm wpływ zdecydowanie pozytywny i to właśnie je nazywamy organizmami probiotycznymi. Występują one naturalnie w naszym organizmie i pełnią szereg niezwykle ważnych funkcji – produkują między innymi niektóre witaminy. Największym zagrożeniem są dla nich antybiotyki. Już niejednokrotnie wspominałam o tym, że antybiotyki nie należą do leków wybitnie selektywnych – większość z nich niszcząc chorobotwórcze bakterie, dobiera się również do tych pozytywnych bakterii. I wówczas zaczyna się problem – biegunka, wzdęcia i kłopoty żołądkowe… Aby uniknąć tych działań niepożądanych stosuje się właśnie probiotyki – dostarczając nową porcję dobrych bakterii, zmniejszamy „straty” naszego organizmu. To z kolei przekłada się realnie właśnie na tę słynną „osłonę” naszego przewodu pokarmowego.

Czy jogurty wystarczą?
Część bakterii (i grzybków) wywiera na nasz organizm wpływ zdecydowanie pozytywny i to właśnie je nazywamy organizmami probiotycznymi. Niejednokrotnie z ust osób, odwiedzających moją aptekę, padało pytanie czy preparatów probiotycznych nie można zastąpić jogurtami i innymi podobnymi produktami. Moja odpowiedź jest zawsze taka sama: można, ale zakładając, że będzie się spożywało tych jogurtów naprawdę konkretne ilości. Jogurty, nawet te najbrzydsze, najmniej rozreklamowane, a jednocześnie uważane za najbardziej wartościowe, zawierają pożytecznych bakterii po prostu za mało. Uważa się, że trzeba wypić naprawdę sporo jogurtu (wg niektórych nawet do kilku litrów), aby spodziewać się po nich probiotycznego efektu. Sporo. No chyba, że ktoś jest wielkim fanem tego typu produktów:) Wyjątek od tej reguły stanowi jeden produkt jogurtowy - Actimel. Badania kliniczne potwierdziły skuteczność zastosowanego w nim szczepu bakteryjnego w zapobieganiu biegunce poantybiotykowej – warto jednak wspomnieć, że tylko w przypadku osób dorosłych!

jogurt_blogŹródło: rosemilkinabottle / Foter.com / CC BY

Jak stosować probiotyki?
Równie często co o jogurty pada również pytanie o stosowanie probiotyków. Czy można je łączyć z antybiotykami? Czy zażywać je przed lekiem? Po przyjęciu antybiotyku? Jak długi odstęp jest konieczny? Wiecie co Wam powiem? Dobre pytanie:)

Tak naprawdę nie ma ujednoliconej opinii w kwestii stosowania probiotyków podczas kuracji antybiotykowej. Jedne źródła podają, że probiotyki podajemy godzinę przed lub po antybiotyku. Jeszcze inne dopuszczają jedynie stosowanie probiotyków dopiero po zażyciu leku. Gdybyście pogrzebali głębiej to znaleźlibyście również informację o możliwości jednoczesnego stosowania obu preparatów. Ba! Niektórzy producenci probiotyków (np. Dicoflorwręcz chwalą się tym, że ich specyfik można stosować jednocześnie z antybiotykiem. Szkół co nie miara. To jak w końcu z tym jest?

Tak naprawdę nie ma ujednoliconej opinii w kwestii stosowania probiotyków podczas kuracji antybiotykowej.Ja wyszłam ze szkoły, w której uczono, że probiotyki stosuje się minimum 2-3 godziny po zażyciu antybiotyku. Taką również informację znaleźlibyście w większości publikacji. Uznajmy więc, że coś w tej teorii jest:) A teraz tylko małe wytłumaczenie, bo wychodzę z założenia, że zawsze jest lepiej wziąć coś na „chłopski rozum”, zamiast kuć na pamięć:) Bakterie, aby odpowiednio zadziałać na nasz organizm muszą się namnożyć w odpowiednio dużej ilości. Wymaga to oczywiście czasu – i tutaj wchodzimy z antybiotykiem. Jeżeli zażyjemy probiotyk np. 2 godziny przed antybiotykiem to nasze pożyteczne bakterie będą miały zaledwie dwie godziny, aby się porozmnażać. Później wchodzi antybiotyk i cóż… Sytuacja druga: probiotyk podajemy razem z antybiotykiem – antybiotyk zaczyna mordować bakterie chorobotwórcze i przy okazji ofiarą padają nasze dobre drobnoustroje. Sytuacja trzecia (dla nas najlepsza): bierzemy antybiotyk, a po 2-3 godzinach stosujemy probiotyk. Zakładając, że stosujemy lek 2x na dobę (co 12 godzin) to wychodzi, że bakterie mają 9-10 godzin, aby się namnożyć. Wynik zdecydowanie lepszy niż w poprzednich dwóch sytuacjach. Pojawia się jeszcze pytanie skąd te 2-3 godziny – otóż jest to czas standardowego wchłaniania leku z naszego przewodu pokarmowego. Jak antybiotyk pójdzie już do krwi to bakterie w przewodzie pokarmowym będą miały w ogóle szansę cokolwiek zadziałać:)

I jeszcze jedno! Probiotyki stosujemy nie tylko przez cały okres antybiotykoterapii, ale również kilka-kilkanaście dni po niej, aby flora bakteryjna mogła się prawidłowo odbudować.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o najpopularniejsze osłonówki. Musicie przyznać, że jak na mnie to wyjątkowo treściwie. Gdyby ktoś był żądny dokładniejszych informacji to odsyłam ponownie do wpisu poświęconego temu zagadnieniu. A my tymczasem przechodzimy dalej…


Stosujesz duże ilości leków? Może leki przeciwbólowe? Bierzemy się za „osłonówki” na żołądek!

Sprawa z preparatami osłonowymi na żołądek to już kompletnie inna sprawa. Jako profilaktykę zgagi czy wrzodów stosuje się nie bakterie probiotyczne, ale tzw. inhibitory pompy protonowej. Im również poświęciłam cały wpis. Tutaj jednak myślę, że warto zwrócić na nie uwagę, bo to właśnie tej grupy leków dotyczy najwięcej pomyłek wśród osób zaopatrujących się w „osłonówki” na leki.

Do inhibitorów pompy protonowej (IPP) zaliczane są tzw. prazole – bez recepty zarejestrowane są obecnie dwa z nich: omeprazol (Bioprazol Bio, Piastprazol, Ortanol Max) oraz pantoprazol (Controloc Control, Contix ZRD, Anesteloc Max). Występują w opakowaniach po 7 i 14 kapsułek dojelitowych i zarejestrowane są do… krótkotrwałego leczenia zgagi. Ktoś mógłby się zapytać – jak preparat na zgagę ma nas chronić przed działaniami niepożądanymi leków przeciwbólowych? Okazuje się, że to wcale nie takie głupie.

Jak działają?
Warto zwrócić na nie uwagę, bo to właśnie tej grupy leków dotyczy najwięcej pomyłek wśród osób zaopatrujących się w „osłonówki” na leki.Wyobraźcie sobie, co się dzieje w Waszym organizmie w momencie, gdy łykacie tabletkę przeciwbólową. Większość preparatów tego typu to tzw. NLPZy, czyli niesteroidowe leki przeciwzapalne, których działanie opiera się o hamowanie syntezy prostaglandyn. Taka tabletka dostając się do organizmu zaczyna hamować prostaglandyny – świetnie, bo i ból mija, i stan zapalny się zmniejsza. Warto jednak wiedzieć, że jednocześnie zmniejsza się synteza prostaglandyn, które na nasz żołądek mają wpływ zdecydowanie dobroczynny, gdyż odpowiadają za powstawanie ochronnego śluzu, który powleka ścianki naszego żołądka. Mniej prostaglandyn = mniej ochronnego śluzu = większy drażniący wpływ leków na błonę naszego żołądka. Dodajmy jeszcze do tego naturalne działanie kwasu solnego w żołądku i okazuje się, że stamtąd już tylko krok do powstawanie nadżerek i wrzodów. Inhibitory pompy protonowej mają za zadanie zmniejszyć kwasowość naszego soku żołądkowego poprzez zmniejszenie produkcji kwasu solnego. Wszystko zgodnie z zasadą, że skoro nie można zmniejszyć drażniącego działania niektórych leków to niech chociaż sam żołądek nie dokłada swojej cegiełki.

Na takiej właśnie zasadzie stosuje się inhibitory pompy protonowej. Warto pamiętać o tym, że leki o działaniu podobnym, nie będą wykazywały takiego efektu. Okazało się, że ani tzw. antagoniści receptorów H2 (Ranigast, Ranimax), ani leki zobojętniające (Rennie, Manti, Alugastrin) nie zmniejszają prawdopodobieństwa powstania wrzodów. Także jeżeli osłonówki na żołądek to tylko i wyłącznie prazole. No, chyba że męczy Was zgaga – wtedy można zastosować każdy z nich. Powiem więcej – leki zobojętniające mogą być wtedy nawet najbezpieczniejsze:)

Jak stosować?
W przypadku IPP nie ma już takich rozterek jak w przypadku preparatów osłonowych na bazie probiotycznych bakterii. Tylko stosowanie odrobinę mniej wygodne, bo preparaty na bazie omeprazolu czy pantoprazolu stosuje się na czczo, pół godziny do godziny przed śniadaniem. Jeżeli konieczne jest stosowanie preparatu dwa razy dziennie (przed śniadaniem i kolacją) to przed wieczornym posiłkim również zalecana jest przynajmniej półgodzinna przerwa.

Zapytacie się pewnie skąd wzięłam te pół godziny? Otóż jest to średni czas po jakim inhibitory pompy protonowej zaczynają działać.W ten sposób, kiedy zjemy już nasze śniadanie i weźmiemy się za leki przeciwbólowe to nasz sok żołądkowy będzie już zdecydowanie mniej kwaśny niż pierwotnie. Jeżeli będziemy zażywać tabletki przeciwbólowe jednocześnie z IPP to może się okazać, że inhibitory nie zdążą zadziałać – a jaki jest wówczas sens ich stosowania?

kapsulki_blogŹródło: Carsten Schertzer / Foter.com / CC BY


Chronimy naszą wątrobę!

Preparaty mające za zadanie chronić naszą wątrobę są już rzadziej stosowane jako „osłonówki”, ale i tę grupę specyfików często określa się tym pojęciem. A skoro tak się je nazywa to trzeba o nich wspomnieć, prawda? O specyfikach na wątrobę będę pisała jeszcze oddzielny post, a tutaj chciałabym wspomnieć jedynie o tych preparatach, które pomóc nam mogą najbardziej (przynajmniej w mojej opinii:).

Przede wszystkim powinniśmy się skupić na trzech „substancjach”: fosfolipidach, sylimarynie oraz wyciągu z karczocha. Jakie właściwie zadanie mają leki osłonowe na wątrobę? Przede wszystkim mają brać czynny udział w detoksie naszej wątroby, czyli chronić ją przed szkodliwymi substancjami, nadmiarem leków i po prostu wspomagać jej „oczyszczanie”. Bo sami wiecie ja to jest – leki nie są najzdrowszymi rzeczami na świecie dla naszej wątroby. A że mamy ją tylko jedną, to trzeba o nią zadbać:) Jakie preparaty mogą nam w tym pomóc?

Przede wszystkim powinniśmy się skupić na trzech „substancjach”: fosfolipidach, sylimarynie oraz wyciągu z karczocha. Dlaczego? Idąc po kolei…
O fosfolipidach wspominałam już przy okazji lecytyny, część osób może w związku z tym pamiętać, że fosfolipidy wchodzą w skład błon wszystkich naszych komórek – ich dodatkowe dostarczanie do naszego organizmu przekłada się realnie na „odnowę” naszych komórek wątrobowych, które dostały „kopa” od tego całego niezdrowego jedzenia, stylu życia i chociażby leków.
Sylimaryna uzyskiwana jest z rośliny zwanej ostropestem plamistym, a jej działanie jest naprawdę ciekawe i szerokowachlarzowe. Wystarczy wymienić tylko działanie przeciwzapalne, rozkurczowe i żółciotwórcze (oraz żółciopędne) by wiedzieć, że może być coś na rzeczy, jeśli chodzi o ochronę wątroby. Sylimaryna wykazuje również działanie detoksykujące i chroni naszą wątrobę przed szkodliwym działaniem wszelkiego rodzaju trucizn. Zdecydowanie możemy ją wykorzystać jako preparat osłaniający naszą wątrobę.
Wyciąg z karczocha zawiera natomiast tzw. cynarynę, czyli substancję działają przede wszystkim żółciotwórczo i żółciopędnie. Ma również wiele dodatkowych zalet – obniża między powstawanie blaszek miażdżycowych (dlatego stosowana jest jako profilaktyka miażdżycy) i działa detoksykująco, co chętnie wykorzystamy :)

W jakich preparatach i jak należy je stosować?
Gdzie znajdziemy fosfolipidy, wyciągi z ostropestu czy karczocha? Okazuje się, że nie musimy zbyt głęboko szukać, bo są to składniki napraaaaawdę wielu preparatów wątrobowych. Z tych najpopularniejszych (i jednocześnie uważam, że najlepszych) to chociażby Essentiale Forte (300mg fosfolipidów), Essentiale Max (600mg fosfolipidów), Sylimarol (50 lub 100mg wyciągu suchego z ostropestu plamistego, co przekłada się na 35/70mg sylimaryny) czy Cynarex (250mg wyciągu z karczocha). A to tylko szczyt góry lodowej, chociaż to są moje ulubione :) Umówmy się, że dokładniej przyjrzymy się tym preparatom przy okazji postu o lekach wątrobowych, dobrze?

Tutaj jeszcze szepnę słówko na temat prawidłowego stosowania tych preparatów, bo tradycyjne dawkowanie trzeba będzie w ich przypadku odłożyć niekiedy na bok. Pierwszy przykład z brzegu - Cynarex: przy niestrawności dawkowanie to zazwyczaj 2 tabletki na dobę. Jeżeli zależy nam na ochronnym działaniu preparatu to stosujemy 2 tabletki, ale… 3 razy na dobę. Podobnie jest z Sylimarolem: nie bierzemy jednej czy dwóch tabletek, ale nawet 3 lub 6 (w zależności od „mocy” preparatu) – uważa się, że skuteczna dawka sylimaryny to ok. 200mg (np. 3x 75mg). Essentiale Forte ma dawkowanie na poziomie 2 kapsułek 3 razy na dobę. Jedna czy dwie porcje niewiele tu dadzą. Jak widać, łatwo nie jest. Ale czego się nie robi dla naszej wątroby:)


Leki przeciwgrzybicze jako osłona do antybiotyku?

No cóż, przejdźmy może do preparatów, które do osłonówek ciężko zaliczyć, ale które i tak są określane tą wdzięczną nazwą. Bo nie wiem jak dla Was, ale dla mnie leki przeciwgrzybicze występujące w zestawie z antybiotykami nie mają żadnych obronnych właściwości:)

Po co właściwie łączy się antybiotyki z preparatami przeciwgrzybiczymi? Czy takie połączenie ma sens jedynie przy złożonej infekcji bakteryjno-grzybiczej? Okazuje się, że nie tylko. Wróćmy na moment do tych dobrych bakterii probiotycznych, które występują w naszym żołądku. Tak jak wspominałam pełnią one cały szereg pozytywnych funkcji, a jedną z nich jest „zwalczanie” innych mikroorganizmów, które dla naszego organizmu tak dobre już nie są. Kiedy pozbędziemy się bakterii chorobotwórczych (i probiotycznych tak przy okazji) to do głosu zaczynają dochodzić grzyby, chociażby bardzo popularne drożdżaki. Efekt? Grzybice układu moczowo-płciowego (przede wszystkim!) lub pleśniawki w jamie ustnej. Problem ten dotyczy przede wszystkich kobiet, które i tak mają wieczny problem z łapaniem wszelkiej maści infekcji grzybiczych – zmniejszenie populacji bakterii kwasu mlekowego stanowiących barierę ochronną naszego organizmu, wcale nikomu nie pomaga. Z tego też względu wielu lekarzy zapisuje antybiotyk i od razu preparat przeciwgrzybiczy, który ma zwalczyć ewentualne problemy o charakterze grzybiczym – w szczególności, jeśli wiadomo, że osoba ta „łapie” wyjątkowo łatwo takie infekcje po każdej kuracji antybiotykowej.

I może uznacie, że marudzę, ale osłony tutaj dla mnie nie ma żadnej:) Po prostu lek na ewentualne powikłania. Wiem, czepiam się terminologii:)  Prawdziwą osłonówką w tego typ sytuacjach są chociażby probiotyki – i to nie tylko doustne, ale w szczególności dopochwowe stosowane przez cały czas okres antybiotykoterapii plus kilka dodatkowych dni po niej.

bakteria_blogŹródło: NIAID / Foter.com / CC BY

Osłona przy antykoncepcji hormonalnej?

Jeszcze kilka miesięcy temu na poprzednim punkcie zakończyłam dzisiejszy wpis, ale świat się zmienia. Ten farmaceutyczny również:) Jakiś czas temu pojawiło się nowe określenie tzw. „osłony przy antykoncepcji hormonalnej”. Wszystko za sprawą Asequrelli, która pojawiła się jakiś czemu w polskich aptekach i zrobiła całkiem niezłą karierę. Akurat o tego typu preparatach mam pewną opinię (chyba niekoniecznie korzystną), ale żeby się nie powtarzać odeślę Was do jednego z ostatnich moich postów: Asequrella, Femi Protect, Asevia? Czy to w ogóle działa? Subiektywna opinia farmaceutki na temat „osłonówek” stosowanych przy ankoncepcji hormonalnej”.


Odróżniajmy osłonówki!

Wiecie na czym polega podstawowy problem z osłonówkami? Na tym, że wiele osób ich nie odróżnia – osłonówka to osłonówka, prawda? Rozumiem to, nie każdy musi się na tym znać, ale warto mówić prosto o swoich potrzebach w aptece, do której zajdziemy. Powiedzmy, jakie preparaty stosujemy i na jakim działaniu preparatu nam zależy. Największy problem jest zawsze z probiotykami oraz inhibitorami pompy protonowej. Nie raz spotkałam się z sytuacją, że osoba wracająca od lekarza z receptą na lek przeciwbólowy nie chce wykupić zaleconej przez lekarza osłonówki, bo „przecież została w domu po ostatnich lekach”. Kiedy dopytuję się o jaką osłonówkę chodzi okazuje się nagle, że takiej osobie zostały bakterie probiotyczne, które łykała przy ostatnim antybiotyku. A lekarzowi chyba niedokładnie o to chodziło, prawda? Dlatego zapamiętajmy, jakie osłonówki stosujemy w zależności od naszych potrzeb:

  • jeżeli jesteśmy na kuracji antybiotykowej – preparaty probiotyczne typu Lacidofil, Lakcid, Dicoflor
  • przy wielu lekach, z lekami przeciwbólowymi na czele – inhibitory pompy protonowej (Controloc Control, Piastprazol, Ortanol Max, Anesteloc Max)
  • jeżeli zależy nam na ochronie wątroby - Essentiale Forte, Essentiale Max, Syimarol, Cynarex
  • przy antykoncepcji hormonalnej – Asequrella (???)

Mam nadzieję, że po dzisiejszym tekście nie będzie już z tym problemu:)

Zdjęcie główne: JohnONolan / Foter / CC BY

Facebook0Google+1Twitter0Email

7 komentarzy o: “Leki osłonowe – jakie, kiedy i po co? Czy na pewno wiesz, jaką osłonówkę zastosować w Twoim przypadku?

  1. Ja natomiast stosuje osłonę do antykoncepcji hormonalnej i myślę, że robię dobrze :-) Mój lekarz też nie polecał asequrelli, bo jej skład to same zioła, które ie wiadomo na co działają, a wiem też, że były o niej opinie, że osłabia nawet działanie pigułek!!!!!!!????? Została mi polecona natomiast harmonella, ma w składzie witaminy i skład dobrany na podstawie badań. Myślę, że dobrze robię i nie wiem czemu zrobiła się taka nagonka na suplementy osłonowe przy stosowaniu hormonów, myślę, że nie warto wszystkie spychać do jednego worka:-)

  2. W przypadku antybiotykoterapii u kobiet szczególnie zaleca się stosowanie doustnych probiotyków ginekologicznych.Osłaniają one nie tylko układ pokarmowy ale także układ moczowo-płciowy. Bakterie zawarte w tych preparatach te w sposób naturalny przemieszczają się z dolnego odcinka przewodu pokarmowego i zasiedlają pochwę. Dzięki swym właściwościom wpływają na równowagę mikrobiologiczną i utrzymują odpowiednie pH pochwy. Można również dodać że największe zaufanie wzbudzają probiotyki które należy przechowywać w lodówce.

    Zapraszam na stronę provag.pl

    • Nie zgodzę się z tym! Próbowałam Provag dwa razy i za każdym razem nie ochronil pochwy przed grzybica! Pierwszy raz sądziłam, ze za późno zaczęłam albo za krótko, bo uwierzylam w cudownosc 2w1. Poza tym ten wpis to reklama!

  3. Witam,

    bardzo przydał mi się ten wpis, ponieważ biorę kilka rodzajów leków, w tym najgorsze i najczęstsze chyba na rzs. Nareszcie wiem, jakie osłonówki mogę brać, dotychczas nikt mi o nich nie wspomniał. Mam natomiast pytanie, czy biorąc dawki leków rano i wieczorem powinnam stosować np. Controloc Control 2xdobę po 10 mg czy wystarczy raz (rano) 20 mg? Wolałabym brać tylko jedną tabletkę, ale może jest to niewystarczające? Dziękuję serdecznie za pomoc!

  4. Witam, wstyd mi się przyznać… ale zniszczyłam sobie żoładek poprzez picie octu jabłkowego który rzekomo miał mi pomóc schudnąc…i teraz mam ogromne problemy. Ciągła zgaga, ból w klatce piersiowej… wiem mam nauczkę ale czy mogę jakoś odbudować swój biedny żołądek ? co wybrać? pomóżcie jestem załamana!

    • Cześć.
      Mogłabyś się podzielić jak do tego doszło?
      W jaki sposób stosowałaś, z czym, w jakich dawkach i jak często ten ocet jabłkowy?
      Ciekawe, bo czytałem w internecie setki komentarzy, jak dobroczynny wpływ ma ten ocet na zdrowie (przy dawce pół-dwie łyżki stołowe octu na szklankę wody, x2 dziennie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *